11 grudnia 2014

Rozdział 16.

Pierwsza przerywam ciszę, która panuje między nami. Jest niezręczna i bardzo mnie męczy.
- Więc? O czym chciałeś pogadać? - chcę to mieć za sobą, nie czuję się najlepiej.
- Zaskoczyłaś mnie, Em. Po prostu się tego nie spodziewałem, wiesz? Zastrzeliłaś mnie tą wiadomością.
- Wiem... możesz mi wierzyć, ja również się tego nie spodziewałam i spadło to na mnie jak tona cegieł, Jace. Jednak mimo wszystko, zabolała mnie Twoja reakcja jak cholera - nie mam zamiaru owijać. Niech wie, co czuję - Myślałam, że chociaż raz postąpisz jak dorosły człowiek, ale nie... wolałeś na mnie nawrzeszczeć, strzelić focha i zniknąć. Jakież to proste, prawda? - czuję łzy pod powiekami, ale na pewno nie pozwolę im teraz wypłynąć.
- Przepraszam, Kochanie. Wiesz, jaki jestem! Nie umiem inaczej, po prostu byłem tym zszokowany!
- Domyślam się, dlatego nie powiedziałam Ci tego wcześniej. Przeczuwałam to, ale bałam się i cholernie martwiłam. Trzymałam wszystko w sobie, nie pisnęłam nawet słówkiem, jak bardzo mnie to przeraża. Myślisz, że tylko Ty masz prawo do tego, aby się bać? Nie! Ja również się boję, Jason i może nawet bardziej niż Ty? Na dodatek wcale nie jest mi łatwo. Codzienne wymioty, nudności, brak apetytu... ale czy to ważne? - wpatruję się w jego oczy i opuszczam bezradnie ramiona - Tylko Twoje uczucia się tutaj liczą. To, że ja czuję się jak gówno jest w tym momencie najmniej ważne - oddycham kilka razy i mówię dalej - Rozumiem Cię, nie jesteś na to gotowy i uwierz mi, nie spodziewałam się innej reakcji. Przypominam sobie Lolę, kiedy powiedziała, że zostaniesz ojcem... 
- Ani się mi się waż, Emma! - podnosi głos, aż się wzdrygam. Jezu, prawie dostałam zawału! - Nie przypominaj mi o niej, jasne? To zupełnie coś innego, Lola to dziwka. Ty jesteś moją narzeczoną, do cholery!
- Właśnie... narzeczoną - uśmiecham się smutno i czuję pod powiekami pierwsze zbierające się łzy - Dlatego oczekiwałam, że to będzie poważny argument, abyś zareagował inaczej, niż w przypadku Loli. Tak się nie stało. Zrozumiem, jeśli rozstaniemy się teraz i każde z nas pójdzie w swoją stronę - kiedy to mówię, czuję gulę w gardle i mój żołądek już daje o sobie znać - Nie będziesz musiał się o nic martwić, wrócisz do dawnego życia.
- Ja pierdole... o czym Ty mówisz, Emma? - ledwo go słyszę. Wpatruje się we mnie zszokowany. 
- O tym... - zacinam się, przykładam dłoń do czoła i oddycham głęboko - Po prostu, jeśli nie chcesz ani mnie, ani dziecka, zrozumiem to. Jednak to poważna sprawa i doskonale wiem, że nie jesteś gotowy na takie zmiany w swoim życiu - schylam głowę i włosy zasłaniają mi twarz.
Siadam na łóżku, które stoi zaraz za mną. Coś dziwnego ściska mnie w klatce piersiowej i staram się unormować oddech. Znam to uczucie... to panika. Przechodziłam to milion razy, kiedy Jason mnie zostawił. Ten stan towarzyszył mi niemal cały czas i nawet nauczyłam się z tym żyć. Jednak zapomniałam już jak bardzo to uczucie jest przerażające i teraz, kiedy uderza w moje ciało nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić.
- Kochanie - Jason podchodzi do mnie, kuca i podnosi moją głowę. Wpatruje się w moje oczy i delikatnie klepie mnie po policzku - Oddychaj, Em... spokojnie. Jestem przy Tobie - jego głos brzmi czule, łagodnie. Zamykam oczy i oddycham kilka razy głębiej. Myślę o czym miłym, a do mojej głowy natychmiast przedostaje się myśl o dziecku. O tym słodkim wybrzuszeniu w moim brzuchu, o zdjęciu z usg i biciu jego maleńkiego serduszka - Lepiej?
- Tak - otwieram oczy i widzę przed sobą jego piękną twarz. Ciekawe czy nasze dziecko będzie miało jego rysy twarzy, nos, oczy. Dotykam jego policzka i uśmiecham się smutno.
- Dlaczego pomyślałaś, że mógłbym Cię zostawić? - pyta nagle a ja zamieram, czyż to nie oczywiste?
- Nie jesteś gotowy na dziecko - wbijam zęby w wargę i gapię się w jego oczy.
- Jeśli nie jestem, to będę. Mam na to całe siedem miesięcy, Skarbie - staje na nogi, pociąga mnie za ramię i wtula w swoje ciało. Wczepiam sie w niego i obejmuję za szyję - Przepraszam za mój wybuch. Masz rację, zachowałem się jak szczeniak. Wolałem na Ciebie nakrzyczeć, po prostu wyjść. zamiast przytulić Cię do siebie i pocieszyć. Bardzo Cię za to przepraszam, Kochanie - wtula twarz w moje włosy i tuli mnie do siebie mocniej - Jestem takim kretynem! - mówi nagle ze złością - Zostawiłem Cię z tym samą, kiedy nie najlepiej znosisz ciążę. Co jest ze mną nie tak, Skarbie? - odchyla głowę i wpatruje się w moje oczy. Trzymam jego głowę w dłoniach i opieram swoje czoło o jego... trwamy tak przez chwilę, całuję go w czoło i patrzę w jego cudowne oczy. 
- Po prostu się tego nie spodziewałeś, mogłam Cię na to jakoś przygotować.
- Przygotować? Daj spokój. Powiedziałaś mi to spokojnie, a ja jak zwykle się wkurwiłem a doskonale wiem, że nie powinienem był tego robić. Jednak byłem w takim szoku... zatkało mnie! - słyszę w jego głosie nutkę niedowierzania - Przecież brałaś pigułki i wszystko było w porządku, a tu nagle wielkie BUM! - prycha, ale uśmiecha się uroczo.
- Wiem... dla mnie też to było ogromne zaskoczenie, chociaż podświadomie to czułam. Od ponad trzech tygodni czułam się fatalnie i powinnam wcześniej pójść do lekarza. Jednak bałam się i chyba sama nie chciałam dopuścić do siebie tej wiadomości. A kiedy już byłam pewna, bałam się tego, jak na to zareagujesz.
- Przepraszam, Kotku... tak bardzo Cię przepraszam! Obiecuję, że będę Cię wspierał i nigdy więcej na Ciebie nie nakrzyczę, wiesz? - przytakuję tylko i uśmiecham się do niego - Cholera... będziemy mieli dziecko - kręci głową, jakby nie mógł w to uwierzyć - Nie wiem, czy będę umiał być ojcem - och!
- Jesteś wspaniałym człowiekiem i tak bardzo zmieniłeś się przez ten rok. Będziesz najlepszym ojcem na świecie!
- Och, Skarbie - wtula głowę w moje włosy i oddycha głęboko - Nie martw się więcej, dobrze? Przysięgam, że zrobię, co tylko będę mógł, aby było dobrze - o rany, coś ściska mnie w brzuchu na jego słowa - Wierzysz mi?
- Wierzę, Jace... oczywiście, że wierzę. Czy to znaczy, że... nie zostawisz mnie samej?
- Oczywiście, że nie! Nawet przez myśl mi to nie przeszło! Kocham Cię najmocniej na świecie, jak mógłbym to zrobić, Emma? - marszczy czoło i kręci głową niezadowolony - Nigdy Cię nikomu nie oddam, przecież doskonale o tym wiesz, maleńka - cmoka mnie czule w usta. Jednak odrywa się ode mnie zbyt szybko i stawia na podłodze, chwyta moją dłoń i przechodzimy do szafy, gdzie jest lustro. Nie rozumiem, o co mu chodzi dopóki nie podnosi mojej koszulki, och! Kiedy tylko odsłania mój brzuch od razu widzi to, co ja, wybrzuszenie. Jest maleńkie, ledwo je widać i wygląda tak, jak zawsze kiedy zjem za dużo pizzy. Niepewnie, bardzo delikatnie przykłada do mojego brzucha dłoń... jest tak wielka w porównaniu do mojej sylwetki. Jednak to, co czuję w tym momencie przerasta wszystko! Nie zostawił mnie... po prostu pogodził się z tym, tak szybko! Owszem zareagował gwałtownie, nakrzyczał na mnie, ale czy ważne jest to w takim momencie? Nasze oczy spotykają się w odbiciu lustra, a Jason delikatnie się uśmiecha  - Boże - mówi cichutko i wpatruje się w mój brzuch - Naprawdę masz w środku małego człowieka?
- Tak - uśmiecham się szeroko i w moje serce wlewa się fala niesamowitej miłości.
- To niesamowite - szepcze cichutko i opiera brodę na mojej głowie.
Przykłada drugą dłoń do brzucha i praktycznie zasłania go swoimi rękami. Stoimy tak i wpatrujemy się w siebie, w brzuch i chyba dopiero teraz dociera do nas, że zostaniemy rodzicami...



Jason POV:
Nie mogę uwierzyć, że znowu zamieniłem się w kutasa i tak fatalnie potraktowałem Em. Dopiero teraz dociera do mnie, kiedy leży w moich ramionach jaka zmęczona jest tym wszystkim. Ona bardzo potrzebuje mojego wsparcia, opieki, troski i poczucia bezpieczeństwa. Znowu dałem wyjść złości na wierzch, chociaż tak dobrze przez ostatnie miesiące się kontrolowałem. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak porządnie się wkurwiłem, ale cieszy mnie to, że zdarza się to coraz rzadziej. Żałuję jednak tego, co się wczoraj wydarzyło... zamiast z nią porozmawiać, pocieszyć ją, ja po prostu spieprzyłem jak tchórz i zostawiłem ją z tym samą. Przecież to nie jest jej wina! Jak mogłem się tak fatalnie zachować? Wzdycham ciężko, Emma przekręca swoją głowę i patrzy na mnie.
- Co się dzieje, Jace? - ma słodki, zaspany głos i kiedy na nią spoglądam, uśmiech wkrada się na moje usta.
- Nic, Kochanie... tak ogólnie sobie myślę o moim zachowaniu i sam mam ochotę sobie strzelić w twarz.
- Nie myśl o tym - mówi cicho i znowu wtula się w moje ciało - Już jest w porządku.
- Jak mam nie myśleć?  To było złe i obiecałem Ci przecież, że więcej się tak nie zachowam.
- Wiem, Skarbie... nie rozmawiajmy o tym, dobrze? Jesteś tutaj, nie zostawiłeś mnie.
- Nie rozumiem, jak mogłaś tak pomyśleć.
 Zapewniałem Cię milion razy, że nigdy więcej Cię nie opuszczę. Nawet Ci się oświadczyłem, a Ty nadal masz wątpliwości? Dlaczego? Co mam jeszcze zrobić, Kotku?
- Nic, Jace. Myślałam, że wiadomość o dziecku to będzie dla Ciebie zbyt wiele i to będzie koniec wszystkiego.
- Och, dziecinko - tulę ją do siebie i tak bardzo chcę zapewnić jej wszystko, czego tylko będzie potrzebowała. Nie mam zamiaru jej zostawić, nawet nie przeszło mi to przez myśl, kiedy musiałem pobyć sam w domu nad morzem. Rozmyślałem o wielu rzeczach, ale na pewno nie o tym, żeby ją opuścić. Jedyne, czego boję się najbardziej to tego, że nie będę dobrym ojcem. Kurwa! Nigdy nie trzymałem w ramionach dziecka! Wiem tylko, że zrobię wszystko, aby nasze dziecko było szczęśliwe i kochane. Natychmiast wpada mi do głowy pewien pomysł - Powinniśmy wziąć ślub - Emma natychmiast uchyla usta w szoku i gapi się na mnie zaskoczona - No, co? Będziemy rodzicami, tak? Dziecko powinno wychowywać się w pełnej rodzinie, więc to dobre rozwiązanie. Prawda? Jesteś moją narzeczoną, ślub to następna kolej rzeczy, Kochanie - mrugam do niej, ale chcę tego ślubu. Bardzo!
- To naprawdę poważna sprawa, trzeba to dobrze przemyśleć. Naprawdę jesteś na to gotowy, Jason? 
- Najbardziej na świecie! - przewracam ją na plecy i układam się na jej ciele. Mocno wpijam się w jej usta i pociągam za dolną wargę. Kiedy słyszę, jak z jej ust ucieka przeciągły, seksowny jęk, od razu mam ochotę na więcej. Pragnę jej każdą częścią swojego ciała. Szybko zdejmuję z niej koszulkę, odpinam stanik i biorę jej piersi w dłonie. Są dziwnie pełniejsze i ma ciemniejsze sutki. Zasysam brodawkę, a Em odchyla głowę z przyjemności, wsuwa palce w moje włosy i zaciska w pięści. Kurwa! Przenoszę się niżej, zsuwam z niej jeansy razem z bielizną i kiedy tylko widzę jej kobiecość, aż wzdycham. Kocham ją najmocniej na świecie, uwielbiam każdą część jej ciała i jedyne, czego chcę, to to, aby była szczęśliwa i uśmiechnięta. Zdejmuję z siebie koszulkę, spodenki i znowu układam się na jej ciele. Całuję ją delikatnie, jednak ku mojemu zaskoczeniu, Em wsuwa swój język w moje usta. Pieści mój zachłannie czuję, jak bardzo jest podniecona, bo zaczyna się wiercić - Doprowadzasz mnie do szaleństwa, Kotku - mówię cichutko i pocieram główką penisa po jej kobiecości. Jęczy cichutko, zamyka oczy i uchyla usta... wygląda teraz tak cudownie, że już dłużej nie mogę wytrzymać i zanurzam się w jej wnętrzu. Emma odrywa swoje plecy od materaca i mocno wtula się w moje ciało, przytrzymuję jej plecy ręką i poruszam się szybko, ale delikatnie, aby nie zrobić jej krzywdy... ani dziecku. Nawet nie wiem czy możemy to robić, nie zapytałem o przebieg wizyty u lekarza i koniecznie muszę to nadrobić, jednak teraz cudownie zaciska się na moim penisie i czuję, że jestem na skraju. Przykładam palec do jej łechtaczki i czuję, jak bardzo pulsuje. Zataczam kółeczka, pocieram raz szybciej i mocniej raz delikatnie i wolno. Emma jęczy wprost do mojego ucha i to jest znak dla mojego ciała... wybucham, wlewam się w nią i jednocześnie czuję, jak przez jej ciało przechodzi fala orgazmu.


Następnego dnia przed południem siedzimy w salonie rozłożeni, sami, wtuleni w siebie i nic nam więcej do szczęście nie potrzeba. Emma jest rozluźniona nie musi się niczym martwić i właśnie tak ma być. Zjadła dzisiaj lekkie śniadanie i nie zwymiotowała, co jest małym sukcesem. Jednak nudności nadal ją męczą i każdy zapach drażni ją i przywołuje wymioty, które bardzo stara się odgonić. Szkoda mi jej, kiedy musi się tak męczyć i nie rozumiem tego, dlaczego tak źle znosi ciążę. Czy to kurde normalne żeby ciągle rzygać? Ileż można do cholery?
- Kiedy chcesz wziąć ślub, Skarbie? - pytam jej cichutko, kiedy zaczyna się lekko wiercić.
- Nie mam pojęcia, Jace. Nawet nie rozmawialiśmy o tym z moimi rodzicami.
- Myślę, że nie będą mieć nic przeciwko. To chyba dobrze, że chcemy to zrobić skoro będziemy mieć dziecko?
- Na pewno jesteś gotowy? - odchyla głowę i wpatruje się we mnie z uczuciem. Sam zadaję sobie to pytanie, ale po tych wszystkich złych rzeczach które miały miejsca w naszym związku, jestem gotowy zrobić dla niej wszystko.
- Tak... jestem gotowy, Kochanie - poruszam zabawnie brwiami i cmokam ją w skroń - 
Więc, kiedy?
- Musimy sprawdzić jakiś wolny termin, to chyba nie takie hop siup, mój drogi.
- Och, serio? Powiedz tylko datę, a wszystko zorganizuję i będziesz miała ślub nawet jutro.
- Jesteś niemożliwy - prycha pod nosem, przewraca oczami i jest przy tym taka słodka.
- Wiem... ale dla Ciebie zrobię wszystko, maleńka - odgarniam jej włosy z twarzy i całuję w czoło.



Emma POV:
Tydzień później mamy ustaloną datę ślubu na dwudziestego drugiego listopada, który jest za dwa tygodnie. Nie wiem, dlaczego Jasonowi tak się śpieszy, ale nie narzekam. Ślub odbędzie się w naszym kościele, który mieści się całkiem blisko naszego domu. Mój narzeczony zarezerwował również prze cudowną salę, która pomieści tam chyba ze dwieście osób, jednak on chce mieć duże przyjęcie. Kiedy wspominałam o jakimś kameralnym od razu stwierdził, że wykluczone! Mam sporą rodzinę, mnóstwo cioć, kuzynek, kuzynów, ale Jace powiedział mi, że właśnie o to chodzi... żeby inni cieszyli się razem z nami. Nie sprzeciwiałam się. Jednak, kiedy tak na niego patrzyłam jak bardzo go to cieszy, po prostu nie miałam serca, aby przekonywać go do zmiany planów.
Rozmawialiśmy także z moimi rodzicami. Mama nawet nie była zaskoczona i kiedy jej o tym powiedzieliśmy stwierdziła, że spodziewała się tego po tym jak dowiedziała się o dziecku. Tata był nieco bardziej zszokowany i wciąż marudził, że to wszystko idzie zdecydowanie za szybko. Jednak mimo wszystko był zaskoczony tym, że Jason tak poważnie i dojrzale podszedł do sprawy. Ślub to poważna sprawa, ale skoro jestem w ciąży i bardzo kocham Jasona, co stoi na przeszkodzie? Nic...







******************************************************************
Ach ten Jason... biedny się przestraszył, ale proszę jaka zmiana! Przemyślał sobie na spokojnie sprawę i BUM! Będzie ślub! :)
Jeśli kogoś rozczarowałam tą sielanką, to przykro mi.
Dwa rozdziały do końca :)

Pamiętajcie o komentowaniu :]

Buziam Was! :*

Kasia.



20 komentarzy:

  1. świetny. szkoda, że zostały jeszcze tylko 2 rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  2. boze to jest takie wspaniałe, ta część jest cudowna naprawdę
    sielanka która jest teraz,jest naprawdę super pomysłem
    kocham ich od samego początku i normalnie mam ochotr skakac z radości jak przeczytałam wiadomość o ślubie ����

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, jak Ty niby miałaś kogo kolwiek rozczarować? To było cudowne! Naprawdę, bardzo, bardzo cudowne <3
    Pamiętam jak na początku opowiadania Em nie chciała być z Jason'em, i ta scenka kiedy go kopnęła (wiecie gdzie) hahahah, a teraz będzie ślub i dzidziuś :')
    Naprawdę bardzo przeżywałam to opowiadanie baaardzo mocno, każdy ich smutek był moim smutkiem a ich szczęście, bylo moim szczęściem. Także ogromnie ciężko będzie rozstać z tym opowiadaniem. Mam taką cichą nadzieje, ze może kiedyś, będzie i kolejna część.
    Cóż, kocham mocno. Beginnators forever :')

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle na to czekałam, nikogo nie rozczarowałaś dziewczyno, rozdział jest świetny. Szkoda tylko że to prawie koniec, będzie mi brakować tego opowiadania :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekaj ! Czekj ! Jak to 2 rozdziały do końca ??? Kończysz juz tak na zawsze, nie bd 3 czesci czy cos ? Prosze nie, kocham tw opowiadanie i się stasznie przwiązłąm do niego <333 Piszesz świetnie i codzinneie sprawdzam czy czegoś nie dodałaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział.Sielanka zawsze spoko haha.Nie wierzę że już tylko 2 rozdziały i koniec przecież dopiero co była 1 część aż się łezka w oku kręci.

    OdpowiedzUsuń
  7. dwa rozdziały i zaczynasz moje ulubione opowiadanie? :DD
    haahaha uwielbiam xo
    @PALVMCCANN

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże jak to dwa rozdziały. Będę tesknic za tym blogiem. Codziennie wchodze po parę razy żeby zobaczec czy jest już rozdział a tu takie bum dwa rozdziały do końca :(
    No ale cóż kiedyś wszystko się kończy :(
    Czekam na kolejny rozdział
    @aga_belieber

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam uwielbiam !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz dalej bloga jak są już rodzicami mają dzieci i wgl to będzie cudowne szczególnie z twoim talentem ♥ a my kochamy tego bloga i napewno dalsza część bedzie miala spore zainteresowanie :* genialny rozdział pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jakie to słodkie ♥♥♥♥ Ciekawe czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka??

    OdpowiedzUsuń
  12. co ?!?! ? rozdziały do końca ?!?! zbyt szybko to się kończy :,(
    rozdział cudny jak każdy inny twój :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jesy najlepszya le smtam bo tylko dwa do kobca, za bardzo kocham te o[owaidanie :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam... czekam na next:)
    Niestety z drugiej strony żal mi że to opowiadanie się kończy:(
    Tylko błagam o szczęśliwe zakończenie !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. awww uwielbiam to ff. Szkoda, ze zostaly tylko dwa rozdzialy, ale wszystko co dobre musi sie skonczyc ehh. Juz nie moge sie doczekac tego slubu ndahjdbjdeh

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine