6 grudnia 2014

Rozdział 14.


Kiedy docieram pod dom moich rodziców, od razu dostrzegam Jasona który stoi oparty o barierkę i rozmawia z moim ojcem. Uśmiecha się i widać, że dobrze czuje się w towarzystwie mojego taty. 
Wysiadam z samochodu i próbuję zachowywać się normalnie, przyklejam uśmiech na twarz, podchodzę do nich i najpierw witam się z tatą, a później cmokam w usta Jasona. Przyciąga mnie do siebie i odgarnia włosy z mojej twarzy.
- Gdzie byłaś, Kochanie? Nie było Cię tak długo, zaczynałem się o Ciebie martwić, wiesz?
- Przepraszam. Byłam w mieście, spotkałam się z Aną - kłamię, ale nie mogę powiedzieć mu jeszcze prawdy.

- Chodźcie dzieciaki, wypijemy kawę i zjemy ciacho. Mama upiekła pyszną szarlotkę - tata mruga i przepuszcza nas w drzwiach. Kierujemy się do ogrodu, gdzie czeka na nas mama. Wita się z nami i tuli nas do siebie i czule głaszcze mnie po włosach - Siadajcie i opowiadajcie - tata uśmiecha się szeroko i nalewa kawy do białych filiżanek. Sam jej zapach ściska mi gardło i to tylko kwestia czasu, kiedy zwymiotuję - Co u was słychać, dzieciaki?
- Chyba wszystko w porządku, prawda Skarbie? - pyta mnie Jason, a ja znowu wysilam się na uśmiech.
- Pewnie,  a co u was? Jak w pracy? - zmieniam temat i mama rozgaduje się o nowym kliencie. Trajkocze wesoło, ale jestem jej za to wdzięczna, bo to odwraca uwagę od tego, jak cholernie mi w tym momencie nie dobrze. 
- Nie smakuje Ci, Kochanie? - mam przerywa, patrzy na mnie i marszczy czoło - Prawie nic nie zjadłaś.
- Smakuje, przecież Twoja szarlotka jest najlepsza na świecie! Ale jadłam obiad z Aną i jestem pełna - udaję jak mogę, chociaż nie wiem, czy udało mi się ich przekonać - Muszę skorzystać z toalety, zaraz wracam - uśmiecham się i kieruję się w stronę łazienki. Kiedy tylko wychodzę z ogrodu przyśpieszam tempo, ledwo przekraczam próg toalety a wymiotuję całą zawartość żołądka. Rany, nienawidzę tego! Nic praktycznie dzisiaj nie zjadłam, nawet nie mam czym wymiotować, ale męczy mnie niemiłosiernie. Oddycham głęboko, podnoszę się i opłukuję usta wodą. Spoglądam na swoje odbicie w lustrze, ale nawet sama dostrzegam dziwną zmianę w swoim wyglądzie. Zmizerniałam na twarzy, ale ciągłe wymioty w niczym mi nie pomagają. Brak apetytu i nudności są straszne.
Wychodzę z toalety i wracam z powrotem do ogrodu. Jason rozmawia z rodzicami i mam dziwne przeczucie, że już zdążył ich poinformować o jego planach względem mojej przeprowadzki.
- Emma, Jason właśnie nam powiedział, że się do niego przeprowadzasz. To prawda? - no i proszę! Rodzice wpatrują się we mnie, a to najgorszy moment z możliwych. Czuję się naprawdę okropnie i jedyne o czym marzę, to położyć się do łóżka. Zamknąć oczy i po prostu się zrelaksować - Powiedź coś.
- Tak, to prawda - siadam obok Jasona i wzdycham - I
 tak jestem u niego cały czas, więc to raczej żadna zmiana.
- Jesteś na to gotowa, Kochanie? To dość poważny krok, nie uważasz? - och, mamo! Gdybyś tylko wiedziała o czymś, co jest zdecydowanie bardziej poważniejsze niż głupie zamieszkanie pod jednym dachem. Jednak te rewelacje zatrzymuję na razie dla siebie. Nie czuję się na siłach, aby rozmawiać o tym akurat teraz.
- Nie wydaje mi się. Jesteśmy razem prawie półtora roku, na dodatek praktycznie w ogóle nie ma mnie w domu, wcale się nie rozstajemy. Dom Jasona jest trzy minuty drogi od waszego, w razie czego jestem pod ręką. 
- Masz dziewiętnaście lat. Cóż, skoro jesteś na to gotowa, nie możemy Ci tego zabronić. 
- Wiem, mamo. Jednak liczę się z waszym zdaniem i nie chciałabym abyście byli na mnie źli, dlatego chcieliśmy to z wami przegadać. Jesteście moimi rodzicami, macie tutaj coś do powiedzenia - n
aprawdę bardzo ich kocham, zawsze mieli do mnie świetne podejście. A może to kwestia tego, że mama również urodziła mnie w młodym wieku?
- Skoro tego chcecie, w porządku. Gdybyście czegoś potrzebowali, jesteśmy obok.
- Dziękuję, naprawdę to doceniam - wstaję i przytulam najpierw mamę, potem tatę.
Kiedy rozmawiamy już na inny temat, oddycham z ulgą. Poszło gładko i sprawnie, ale chyba rodzice nawet nie byli bardzo zaskoczeni tą nowiną. Praktycznie od kilku miesięcy nie spałam w domu, więc nawet nie odczują tego, że się przeprowadziłam. Zresztą, czy w ogóle można nazwać to przeprowadzką, jeśli to tylko ulica dalej?


Kiedy dochodzi osiemnasta, zbieramy się do domu. Idziemy spacerkiem, bo wieczór jest przyjemny. Zostawiamy mój samochód pod domem moich rodziców, ale Jason mówi, że wróci po niego później. Wchodzimy do domu Jasona i mimo, iż jest dość wcześnie, ja jestem potwornie zmęczona. Idę prosto do salonu, układam się na kanapie i zamykam oczy. Jedyne o czym teraz marzę, to sen. Móc wtulić głowę w poduszkę i odpocząć.

- Wszystko w porządku, Kochanie? - Jason przysiadam obok i wpatruje się we mnie podejrzanie.
- Tak, jestem po prostu trochę zmęczona. Nie martw się - uśmiecham się i chwytam jego dłoń.
- Na pewno? Jesteś jakaś dziwna - co?! Czy coś podejrzewa? - Wyglądasz marnie, jesteś blada, cicha. Nie zjadłaś ciasta u rodziców i wypiłaś trzy łyki kawy, a przecież ją uwielbiasz - o cholera! - Powiedz mi, jeśli coś się dzieje.

- Naprawdę jest okej, gdyby było inaczej na pewno bym Ci powiedziała. Chcę tylko spać.
- Tak wcześnie? - przekręca głowę i spogląda na zegarek. Widzę, że jest zdezorientowany moim zachowaniem.
- Przepraszam - mówię cichutko i oddycham głęboko. Jason marszczy brwi i wpatruje się we mnie zaniepokojony. Pociągam go za koszulkę, układa się obok mnie i mocno do siebie przytula. Wtulam głowę w jego pierś i to jest idealne dla mnie miejsce - Jest mi tak dobrze - ziewam przeciągle i zamykam oczy.


Popołudniu następnego dnia wpadają do nas chłopcy, cała paczka! Nie widziałam ich kilka dni i jestem strasznie zadowolona, że tutaj są. Jest Eric, Chris, Hiub, Matt z Lilly, Tom i Alex z Sarą. Wszyscy są w świetnych humorach i postanawiamy rozpalić grilla. Chłopcy już popijają procenty, a ja z Lilly i Sarą robimy szaszłyki. Naprawdę lubię te dziewczyny i strasznie zżyłam się z nimi przez ostatnie miesiące. Układamy wszystko na grillu, a Alex podaje mi piwo. Odmawiam i widzę jego zaskoczone spojrzenie. Wiem, że to tylko kwestia czasu, a wszystko wyjdzie na jaw. Nie mogę tego wiecznie trzymać w tajemnicy, zresztą mój rosnący brzuch sam da o sobie znać.
- Co się dzieje, Em? - Alex przysiada obok mnie na huśtawce i wpatruje się we mnie.
- A co ma się dziać? Wszystko jest okej - wzruszam ramionami i uśmiecham się lekko. 

- Naprawdę? Nie wydaje mi się. Jesteś dziwnie cicha i... wyglądasz jakoś inaczej - o kurwa!
- Inaczej? To znaczy jak? - gapię się na niego i zaczynam panikować. Zauważył coś?!
- Masz worki pod oczami, wyglądasz na przemęczoną, zmarnowaną. Powiedz mi, Emma. Wiesz, że jestem Twoim przyjacielem i zawsze możesz na mnie liczyć - widzę troskę w jego spojrzeniu, aż coś ściska mnie za serce. Tak... jest moim prawdziwszym przyjacielem i nigdy nie zapomnę tego, co dla mnie zrobił.
Naprawdę chciałabym o tym komuś powiedzieć. Żebym nie musiała tego dźwigać sama, podzielić się z kimś. Może byłoby mi trochę lżej? Ale czy powinnam to powiedzieć właśnie Alexowi? Czy Jason nie powinien dowiedzieć się o tym pierwszy? Przecież to jego dziecko! Jednak na samą myśl o tym, czuję w sobie dziwny strach. Wiem, że nie zareaguje dobrze i się zdenerwuje - No dobrze, skoro nie chcesz, nie musisz nic mówić.
- Jestem w ciąży - szepczę cichutko, schylam głowę i bawię się palcami.
- Co takiego?! - podnosi głos i widzę, że kilka osób przenosi na nas wzrok.
- Boże, Alex! Ciszej, dobrze? - upominam go, ale na szczęście siedzimy kawałek od wszystkich.
- Kurwa, Em! - patrzy na mnie przerażony i chyba nie tego się spodziewał - Mówiłaś o tym Jasonowi? 
- A jak myślisz? - obdarzam go pytającym spojrzeniem i kiwam głową - Boję się tego, jak zareaguje. On nie jest gotowy, Alex. Co jeśli się wkurzy? Albo zostawi mnie samą? Nie wiem co mam robić chociaż muszę mu powiedzieć. 
- Nie bój się, na pewno będzie dobrze. Jason Cię kocha - uśmiecha się pocieszająco i ściska moją dłoń - W ogóle, który to tydzień? No wiesz, nie znam się na tym - drapie się nerwowo w kark i jest zakłopotany. 
- Ósmy - oddycham głęboko i sama nie dowierzam, że to już drugi miesiąc.
- Już tyle? Cholera, myślałem, że to dopiero początek. Wiesz, jakiś tydzień, dwa czy coś - zapada chwila ciszy, huśtamy się i czuję na skórze gęsią skórkę - Dlatego wyglądasz inaczej - mówi nagle i zaskakuje mnie tym. 
- Jak to zauważyłeś? - owszem, mój brzuch nie jest już tak płaski, ale wybrzuszenie nie jest jeszcze widoczne. 
- Przede wszystkim wydaje mi się, że schudłaś i wyglądasz na zmęczoną. Na dodatek dzisiaj podwinęła Ci się koszulka w kuchni - zaczyna dość niepewnie - Stałaś do mnie bokiem i można było zauważyć różnicę w Twoim brzuchu, Em. Jak to możliwe, że Jason tego nie widzi? Przecież łatwo można to wychwycić. 
- Nie wie o tym, nie zwraca na to uwagi. Zmiana nie jest jakaś super widoczna, to tak jakbym miała wzdęty brzuch.
- Powiedz mu o tym. Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie - upomina mnie jak dziecko.
- O czym ma mi powiedzieć? - słyszę głos Jasona i praktycznie przestaję oddychać! Odwracam głowę i widzę, że stoi po prawej stronie huśtawki, obok Alexa. Skąd on się niby tam wziął? Niech to szlag!
- Och, o niczym ważnym, Kochanie - odpowiadam i uśmiecham się do niego.
- Znowu coś przede mną ukrywasz? - mówi dość poważnie, a po moim ciele przebiega dreszcz. 

Fakt, dość dawno się nie złościł. Wiele zrozumiał przez ten rok, starał się i naprawdę nie dał złości wyjść na wierzch. Zdarzyło się to może dwa, trzy razy kiedy w pracy coś poszło nie tak i się zdenerwował. Jednak doskonale wiem, że wiadomość o dziecku go zaskoczy. A jeśli coś go zaskakuje, przeważnie momentalnie się wkurza.
- Nic nie ukrywam - mówię cicho i czuję, jak bardzo jest mi zimno w tym momencie.
- Zostawię was samych - Alex obdarza mnie spojrzeniem pełnym wsparcia i otuchy. Nie chcę żeby odchodził wiem, że Jason nie da mi spokoju i zaraz się o wszystkim dowie! Nie jestem na to gotowa.

- O co chodzi, Em? - siada obok, obejmuje mnie ramieniem, przytula moją głowę do swojej piersi i całuje mnie w skroń - Czuję, że coś jest nie tak. Od kilku dni dziwnie się zachowujesz. Powiedz mi.
- Po prostu nie wiem Jason, boję się - wtulam się w jego ciało i mocniej mnie do siebie dociska.
- Czego, Kochanie? Coś Cię trapi? Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Jesteś moją narzeczoną - uśmiecha się, odchyla głowę i całuje mnie czule w usta. Boże! Jak mam mu to powiedzieć? 
- Jestem w ciąży - mówię cichutko, Jason natychmiast się spina, a jego oddech przyśpiesza. Oho!
- Co jesteś? - pyta praktycznie szeptem i ledwo go słyszę. Nie odpowiadam, po prostu milczę i czekam na jego ruch. Musi to przyjąć do wiadomości i oswoić się z myślą, że nasze życie się zmieni - Co jesteś?! - podnosi nagle głos, aż się wzdrygam, cholernie mnie przestraszył i odsuwa mnie od siebie - Coś Ty powiedziała, Em? - widzę szok na jego twarzy i momentalnie czuję łzy pod powiekami. Co teraz będzie? Zostawi mnie?
- Jestem w ciąży, Jason - chrząkam, ogarniam się i mówię głośniej, pewniej. 
- To niemożliwe, przecież brałaś pigułki! - mówi naprawdę głośno. Widzę kątem oka jak wszyscy, którzy siedzą przy stoliku, wcinają jedzenie z grilla i popijają piwo, teraz patrzą wprost na nas. Przedstawienie czas zacząć.
- To prawda, ale pani doktor powiedziała, że antybiotyk który brałam osłabił ich działanie.
- To niemożliwe - zrywa się na równe nogi, chodzi tam i z powrotem i szarpie za włosy. Wygląda na przerażonego i sama nie wiem, dlaczego jest mi go żal - T
o na pewno jakaś pomyłka, Em.
- Byłam dzisiaj u lekarza, to nie jest pomyłka. Lekarka zrobiła mi usg, to ósmy tydzień. 

- Ósmy tydzień?! Kurwa! Przecież to dwa miesiące, a Ty mówisz mi o tym dopiero teraz?! Co z Tobą?!
- Przepraszam - wiedziałam, że tak będzie. Nie spodziewałam się innej reakcji, a już na pewno nie tego, że będzie skakał z radości na wieść, że zostanie ojcem - Dowiedziałam się dopiero dzisiaj, chociaż czułam to wcześniej. Jednak musiałam się upewnić, nie chciałam wprowadzać niepotrzebnego zamieszania.
- Okłamałaś mnie!! - krzyczy niemiłosiernie, a ja mocno zaciskam usta. Czuję już łzy, które bardzo chcą wypłynąć - Jak zwykle powiedziałaś najpierw Alexowi, tak? Kurwa! Nie wierzę, że to zrobiłaś! - ależ wrzeszczy. Schylam głowę, naciągam rękawy bluzki aż po same dłonie i zaciskam ją w pięściach. Staram się nie rozpłakać, ale to na nic, bo czuję już ciepło na policzkach. Dlatego mu nie powiedziałam. Doskonale wiedziałam, jak zareaguje i ani trochę się nie pomyliłam. Liczyłam na to, że może mnie pozytywnie zaskoczy, ale to były jedynie moje złudne i głupie nadzieje - Muszę stąd wyjść, nie mogę na Ciebie patrzeć! - prycha z kpiną i po prostu opuszcza ogród. 
Gapię się w drzwi, przez które właśnie wyszedł i szlocham żałośnie. Właśnie tego najbardziej się bałam, że mnie zostawi i zrobił to. Wyszedł, nie pocieszył mnie, nie zapewnił, że wszystko będzie dobrze. A ja kurwa tak bardzo tego potrzebuję! Dlatego powiedziałam Alexowi, bo po prostu mnie pocieszył, a nie nakrzyczał na mnie! Dlaczego to zawsze ja muszę być dorosła w tym związku? Co jest z nim do cholery nie tak?! 
- Emma - słyszę cichy głos Alexa i podnoszę głowę. Kuca obok mnie i jego wzrok jest bardzo smutny - Chcesz się położyć? - pociera moje udo pocieszająco, a ja tylko przytakuję głową. 
Pomaga wstać mi i nawet nie żegnając się z nikim, wychodzimy z ogrodu. Kiedy tylko przekraczam próg naszego pokoju, układam się do łóżka i chłopak okrywa mnie kocem. Czuję się potwornie! Nie dość, że to początek ciąży i nie czuję się zbyt dobrze, męczą mnie koszmarne nudności, prawie nie mogę jeść i wymiotuję, to on mi dodatkowo dokłada zmartwień. Nie powinnam się stresować ani martwić, ale cóż innego mogę robić w tym momencie?
- Dlaczego chociaż raz nie mógł zachować się dojrzale? - pytam Alexa, który siedzi obok i pociera moje ramię - Po prostu wolał na mnie nakrzyczeć, jakby to była moja wina! - złoszczę się i mam ochotę walnąć go w ten głupi łeb! 

- To dla niego szok, Em. Musi się z tym oswoić, przyjąć do wiadomości i na pewno będzie dobrze.
- Dla mnie to też był szok, Alex! - patrzę mu w oczy i nie chcę, żeby usprawiedliwiał Jasona - Myślisz, że skakałam z radości? Nie! Nadal nie mogę w to uwierzyć, chociaż próbowałam się przygotować na to od kilku dni. Potrzebuję wsparcia, wiesz? I jak zwykle zostałam z tym sama - nie mam siły i po prostu wybucham płaczem. 
Mam wszystkiego serdecznie dość! Łącznie z Jasonem.






*************************************************************
Dzień dobry! :)
No to nam się Jason zdenerwował hihi. Cóż... może i się zmienił, ale co nieco jeszcze pozostało z przeszłości :)

Ściskam Was i całuję!
Kocham mocno i dziękuję za wsparcie :*

Kasia.


19 komentarzy:

  1. omg dlaczego Jason tak zareagował ?!?! powinien się ucieszyć... tylko prosze żeby Em od niego nie odchodziła... są idealną parą

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże co za kretyn ;* czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg! Nie wierze ze on ja tak po prostu zostawił! Co za niedojrzały chuj! Grrr...!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny. czyżby stary Jasno wraca? czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaaaa, Jason idioooto! Zamiast ją przytulic czy coś to on powiedział "ze nie może na nią patrzeć"! Masakra! A Emma jak zwykle wycierpi... Bidulka moja... :'/
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieee! Czemu on sie zezłościł? Przecież było tak pięknieee :c Jason durniu, będziesz ojcem czy tego chcesz czy nie! Teraz radze ci kupić pierdyliard róż i ją przepraszać, przecież no... dzieci same sie nie robią Jay :P
    Buziaki i do następnego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O boże ! Nie myślałam że tak zareaguje! Dodasz jutro jest ? Plosee ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blagam dziolcha dawaj nexttaa. niech przyjdzje do niej ja pocieszy i powie ze bd ok

    OdpowiedzUsuń
  10. kocham calym swoim serduchem ciebie i to opowiadanie!!!!!!!!!!!♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. OOOOOOOOOOOOO JASON DUPKU WRACAJ TAM !!!! PRZERASZAJ jĄ BO JAK NIE, TO JA NA CIEBIE TAK NAWRZESZCZE ŻE SIE NIE POZBIERASZ !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdziła cudowny, nie moge się doczekać nastepnego. Jestem bardzo ciekawa jak się potoczy ta sytuajcja, czy ją przeprosi czy może wyniknie jeszcze większa kłótnia hmmm?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale super rozdział czekam na nn oby nic się złego nie wydarzyło XDDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham <3 czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  16. Oh maj gosz hfdhjbbjkkvgfg dawaj kolejny

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam cie Jason <3

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine