4 grudnia 2014

Rozdział 13.



*Rok później, listopad*



Emma POV:
Mija długi, cudowny dla nas rok. Kończę szkołę, zdaję egzaminy i dostaję się na moje wymarzone studia... na psychologię. Wszystko układa się po naszej myśli i nasze szczęście sięgało zenitu.


Cofając się trochę w przeszłość... święta Bożego Narodzenia spędziliśmy w większości u mnie w domu, z moimi rodzicami. Jednak Jason zaskoczył mnie pozytywnie i w drugie święto spotkaliśmy się z jego rodzicami. Było bardzo sympatycznie i swobodnie, mój chłopak zdecydowanie oswoił się z nową sytuacją i widok mamy nawet go cieszył. Widziałam, jak bardzo stara się o tym wszystkim zapomnieć i dać rodzicielce drugą szansę.

Czas świąt był dla nas czasem szczególnym. Nie minęło dużo czasu od naszego krótkiego i bardzo bolesnego dla mnie rozstania i wciąż dochodziłam do siebie. Wiedziałam, że Jason jest obok. Za każdym razem kiedy miałam jakiekolwiek wątpliwości, parzyłam na przepiękny pierścionek który nosiłam na palcu. Starałam się odrzucić od siebie wszystkie wspomnienia, które niestety czasami jeszcze do mnie wracały.

W marcu Jason zrobił mi ogromną niespodziankę i zorganizował przyjęcie - niespodziankę w klubie, w którym jest współwłaścicielem. Połączył moje dziewiętnaste urodziny ze swoimi dwudziestymi pierwszymi, a że ja mam urodziny piątego marca a on pierwszego, był to idealny pomysł. Było mnóstwo ludzi, klub został częściowo dla nas zamknięty więc mieliśmy luz i swobodę. Byłam bardzo wzruszona tym gestem i jak to ja, nawet się popłakałam.

Jason bardzo się zmienił, a przede wszystkim wydoroślał. Miałam wrażenie jakby przekalkulował swoje życie i ustawił sobie w nim inne priorytety. Oczywiście nadal robił to co wcześniej, ale nie pytałam go już więcej o pracę. To jego sprawy i nie miałam zamiaru się w to wtrącać. Wiedział co robi, a ja ufałam mu i to mi wystarczyło. Jednak Jace bardzo się starał i byliśmy praktycznie nierozłączni, non stop razem. W sumie większość czasu spędzałam w jego domu, ale było mi z nim tak dobrze, że nawet na chwilę nie chciałam się z nim rozstawać. Moi rodzice doskonale mnie rozumieli ale i ufali, bo uczyłam się pilnie przez cały rok i dostałam się na studia. Byli ze mnie bardzo dumni a ja cieszyłam się, że ich nie zawiodłam.


Co do Alexa... kiedy pewnego dnia odwiedził nas w domu Jasona razem z Sarą czułam już, że coś się święci. Odkąd tylko się poznali miałam wrażenie, że coś ich do siebie ciągnie i proszę... nie pomyliłam się. Kiedy mówił nam, że są razem niepewnie zerkał w stronę swojego przyjaciela. To w końcu jego siostra i Jason był bardzo opiekuńczy wobec Sary, co mnie strasznie wzruszało. Jednak nie miał nic przeciwko i tylko zagroził, że ma się nią opiekować i nie zranić, bo w przeciwnym wypadku skopie mu tyłek. Cieszyłam się szczęściem Alexa. Naprawdę zasługiwał na fajną dziewczynę która obdarzy go uczuciem, a Sara była naprawdę świetną osobą. Pasowała do niego idealnie, wyglądali razem słodko i uroczo. Jednak widziałam spojrzenie Alexa, ale nie bardzo mogłam cokolwiek z niego wyczytać, jakby przepraszał mnie za to, że ma dziewczynę. Ale jak mogłabym być zła lub cokolwiek innego? Było mi potwornie źle z myślą, że obdarzył mnie uczuciem, a ja nie mogę go odwzajemnić. Bardzo się cieszyłam, że wreszcie będzie szczęśliwy i nie będzie musiał cierpieć...

- Kochanie - słyszę nagle głos Jasona, który wyrywa mnie z zamyślenia i widzę jak wchodzi do ogrodu, gdzie piję popołudniową kawę. Dzisiaj mam dzień wolny od nauki, więc korzystam z pięknej pogody.
- Co tam, Skarbie? - pytam, kiedy jest już obok mnie i kuca przy moim krześle.
- Rozmawiałaś z rodzicami? - marszczy czoło i uważnie wpatruje się w moje oczy. Och, cholera!
- Jeszcze nie - wbijam zęby w wargę i bawię się palcami. Wiem, że będzie na mnie zły. Jednak Jason od kilku dni bardzo naciska na mnie, abym z nim zamieszkała. Nie wiem, dlaczego tak bardzo mu na tym zależy, przecież jesteśmy ze sobą codziennie. Nie rozstajemy się praktycznie w ogóle, śpię u niego od kilku dobrych miesięcy. Według mnie, cały czas ze sobą mieszkamy - Obiecuję, że z nimi porozmawiam.

- Och, serio? Obiecałaś, że zrobisz to w środę, a dzisiaj jest piątek. Może ja mam to zrobić, hmm?
- Zrobię to, Jason naprawdę. Po prostu nie wiem, jak na to zareagują, tak? Muszę się przygotować.
- Normalnie, Em. Jesteśmy ze sobą prawie półtora roku, Kochanie. To to wcale nie mało, zresztą znają mnie, wiedzą gdzie mieszkam. Ba! Znają nawet moich rodziców! - prycha pod nosem i kręci głową.
To akurat prawda, byłam bardzo zaskoczona kiedy się spotkali. Zaprosiliśmy moich rodziców do domu Jasona w pewne przepiękne, niedzielne popołudnie. Piliśmy kawę w ogrodzie, kiedy niespodziewanie odwiedzili nas rodzice Jasona. Prawie opadła mi wtedy szczęka, bo w sumie nie wiedziałam jak zachować się w takiej sytuacji. Nasi rodzice widzieli się tylko raz, po moim wypadku kiedy Thiago poharatał mi żebra.
Jednak rodzice Jasona od razu złapali kontakt z moimi i to było naprawdę udane spotkanie. Trochę dziwnie czułam się na początku, bo to spotkanie przypominało "zapoznanie rodziców przed ślubem" i ukradkiem spoglądaliśmy na siebie z Jasonem. Mój chłopak niczym się nie przejmował, był wyluzowany, uśmiechnięty i to, co zrobił później prawie zwaliło mnie z nóg. Ot tak, po prostu wstał i powiedział beztrosko, że skoro jesteśmy wszyscy w komplecie to chciałby ogłosić, że zaręczyliśmy się! Moja mina była bezcenna i myślałam, że serce wyskoczy mi z piersi! Nie spodziewałam się tego i nawet ze mną tego nie uzgodnił! Moi rodzice jednak zareagowali na to dość spokojnie. Owszem, byli niesamowicie zaskoczeni, ale pogratulowali nam. Przy wyjściu mama cichutko wyszeptała mi do ucha, żebyśmy się z niczym nie śpieszyli. Jason nie wspomniał, że zaręczyliśmy się rok temu, a nie teraz. Jednak tego nie musieli wiedzieć. Nie miałam zamiaru brać jeszcze ślubu, dopiero rozpoczęłam studia. Ale znając Jasona zdawałam sobie sprawę, że nie da mi zbyt długo spokoju. Chociaż nie byłam przekonana, czy sam jest gotowy na ślub. 

- W porządku, pojadę do nich jeszcze dzisiaj. Może być? - lepiej mieć to już za sobą.
- Pewnie - mruga zadziornie, a szeroki uśmiech rozświetla jego twarz - Chcesz, żebym był przy Tobie?

- Chcę - oddycham głęboko, przytulam głowę do jego ramienia i zamykam oczy.
- Nie ma sprawy, Kochanie. Nie chcę, żebyś była z tym sama, skoro sprawa tyczy się naszej dwójki. A teraz chodź do mnie - chwyta moją dłoń i sadza mnie na swoich kolanach - Bardzo Cię kocham, wiesz? 

- Wiem... ja Ciebie też bardzo kocham - pocieram swoim nosem o jego i wsuwam palce w jego włosy.
- Tak tak trzymaj, maleńka - cmoka mnie w usta, ale szybko się ode mnie odsuwa - Wiesz... muszę zostawić Cię na chwilę. Mam do załatwienia kilka spraw, nie masz nic przeciwko? Obiecuję, że uwinę się raz dwa.
- Daj spokój, Jace. Nie jestem dzieckiem, tak? Poradzę sobie, spokojnie możesz iść.

Przewracam oczami, podnoszę się z jego kolan i przeciągam się. Wchodzimy do domu, całuje mnie namiętnie i kiedy się odrywa, klepię do w tyłek. Posyła mi zadziornie spojrzenie, wystawiam język i uciekam na górę.

Dobrze się składa, że Jason musiał wyjść. Mam dzisiaj w planach wizytę u lekarza i wiem, że nie powinnam jej wciąż przekładać. Doskonale zdaję sobie sprawę, co się święci i ogromnie boję się tego, co mnie czeka. Wiem, że powinnam zrobić to dużo wcześniej, ale zbytnio nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Jednak czy powinnam mieć w ogóle jakiekolwiek wątpliwości, skoro od prawie trzech tygodni męczą mnie okropne nudności, nie mam apetytu a mój brzuch nie jest już tak płaski jak wcześniej? No właśnie. Na początku wmawiałam sobie, że spóźniający się okres jest tylko i wyłącznie spowodowany grypą, którą dość ostro przeszłam. Ale teraz nie mam już wątpliwości i trzeba zmierzyć się z rzeczywistością. Nie mogę dłużej czekać...
Biorę szybki, orzeźwiający prysznic i przebieram się w krótką, dopasowaną sukienkę w kwiatki. Zakładam jeszcze sandały na koturnie, biorę małą torebeczkę i wychodzę z domu. Wsiadam do mojego nowego samochodu, który o zgrozo Jason kupił mi na urodziny. Prawie dostałam zawału, kiedy zobaczyłam ten samochód na podjeździe jego domu z ogromną, czerwoną kokardą. Byłam zła, bo sorry, ale... samochód na urodziny? Co to ma być? Na tego typu okazje kupuje się kwiatki, albo jakiś upominek a nie samochód! Jednak kiedy tylko powiedziałam mu o tym, wyśmiał mnie i stwierdził, że stać go na to i może mi kupić jeszcze dwadzieścia jeśli będę chciała. W ramach mojego buntu długo nim nie jeździłam, stał sobie w garażu i marnował się. Jason był bardzo niepocieszony z tego powodu i namawiał mnie, żebym wreszcie zaczęła go używać. Kiedy jednak zaszantażował mnie, że już nie będzie po mnie wszędzie przyjeżdżał i odwoził mnie na miejsce, po prostu nie miałam wyjścia. Chcąc nie chcąc, zaczęłam jeździć moim małym, czerwonym, odpicowanym mini morrisem. To auto to prawdziwa torpeda!

Migiem docieram do przychodni i parkuję. Zaciskam dłonie na kierownicy. a moje serce przyśpiesza. Oddycham głęboko, biorę się w garść i wysiadam z samochodu. Podchodzę do rejestracji i pytam pani, gdzie przyjmuje doktor ginekolog. Dowiaduję się, że w pokoju numer cztery i idę powoli w tamtym kierunku, chociaż mam ochotę uciekać stąd w cholerę. Nie mogę być w ciąży, nie teraz! Co z moimi studiami? Niby jak miałabym o tym powiedzieć Jasonowi? Nie wiem jak zareaguje... mimo, że zmienił się i jest spokojny jak aniołek, wieść o dziecku może to jednak szybko zmienić. Wiem, że to katastrofa, ale nic z tym nie zrobię... jest już za późno.

Czytam gazetę, ale nie mogę się skupić. Jestem zestresowana, a mój brzuch zaciska się z nerwów. Oddycham głęboko, ale nagle słyszę swoje imię i nazwisko. Zrywam się na równe nogi, wchodzę do gabinetu i witam się z młodą lekarką. Od razu mówię, w czym rzecz i układam się na łóżku. Doktor wykonuje usg i uważnie wpatruje się w monitor. Widać tam tylko biało-czarne mazy, nic więcej.
- O tutaj - mówi nagle, zatrzymuje obraz i wskazuje coś na monitorze - To maleństwo, to Twój dzidziuś - boże święty! Przecież to tylko kropeczka! - Jest Pani w ciąży, gratuluję - uśmiecha się, chcę odpowiedzieć dziękuję, ale nic nie przejdzie mi teraz przez gardło - Z moich obliczeń wynika, że to ósmy tydzień - co?! Już?! Przecież to dwa miesiące! - Chwileczkę... zaraz powinnyśmy usłyszeć bicie serduszka - o rany! Nie wierzę w to, co się właśnie dzieje, ale jak na zawołanie pokój wypełnia dudniący dźwięk. Moje serce kurczy się, zaciskam usta i powstrzymuję napływające do oczy łzy. T
o bijące serce naszego dziecka! To niesamowite i nie wiem dlaczego, ale czuję coś dziwnego w sercu - Wszystko w porządku, może się Pani ubrać. Przepiszę receptę na witaminy i kwas foliowy. Trzeba będzie zrobić podstawowe badania - kiwam głową, szybko się ubieram, ale szok nie pozwala mi racjonalnie myśleć... jestem w ciąży! Będziemy mieli dziecko! - Ma Pani jakieś pytania? Jeśli tak, proszę pytać śmiało.
- Właściwie nasuwa mi się tylko jedno. Brałam tabletki przez cały czas, jak to mogło się stać?
- Tabletki nie dają stu procentowej pewności. Wpływa na to wiele czynników, chorowała Pani ostatnio? 
- Niestety tak. Całkiem niedawno dość poważnie przeszłam grypę. To mogło mieć wpływ.
- Oczywiście, ogromny. Z pewnością była Pani na antybiotyku, mama rację? - przytakuje głową, ale byłam na dwóch! - No właśnie. To osłabia działanie pigułek. Koniecznie proszę zrobić badania, trzeba dokładnie wszystko sprawić. Skoro brała Pani tabletki, była na antybiotyku, badania to podstawa.

Nie pytam o nic więcej. Lekarka przepisuje mi witaminy i wręcza skierowanie na mnóstwo badań. Zapewnia, że na pierwszy rzut oka wszystko z dzieckiem w porządku, jednak trzeba się upewnić. Oddycham głęboko, ale mam nadzieję, że z maluszkiem wszystko jest dobrze i nie zaszkodziłam mu niczym. 

Wychodzę z przychodni, ale cała się trzęsę. Jeszcze nie dociera do mnie to, że jestem w ciąży. Opieram plecy o drzwi mojego samochodu i tępo wpatruję się przed siebie. 
Już nawet nie martwię się tak bardzo o siebie i o moje studia, ale o reakcję Jasona na tą wiadomość. On nie jest na to gotowy do cholery! Kiedy się dowie wpadnie w szał, niech to szlag! A co jeśli mnie zostawi? Nie da po prostu rady przyjąć do siebie, że zostanie ojcem? Przecież widziałam jego reakcję kiedy Lola oświadczyła mu, że będzie tatą. Był wściekły! Nie wiem jakim cudem nie zrobił krzywdy tamtej dziewczynie, ale ewidentnie miał na to ochotę. 
Moje rozmyślenia przerywa dzwonek mojego telefonu, wzdrygam się i trzęsącą ręką wyjmuję go z torebki. Widzę na wyświetlaczu zdjęcie mojego chłopaka, ale nie dam rady w tym momencie z nim rozmawiać. Wsiadam do samochodu i wyciągam zdjęcie USG... wpatruję się w nie i dociera do mnie powoli, że noszę w sobie nowe życie. To nasze dziecko! Żywa istota, którą mam w swoim ciele. Będę mamą... mamą! Boże! Przykładam dłoń do brzucha i wybucham płaczem. To dzieciątko nie jest niczemu winne i zrobię wszystko, żeby je ochronić. Nawet kiedy Jason nie udźwignie tego ciężaru, zrobię dla tego dziecka wszystko. Jest nasze, czy tego chce, czy nie i nie pozwolę, aby stała mu się jakakolwiek krzywda.

Rany... będziemy mieli dziecko!





*************************************************************************
Dzień dobry! :)
Dzisiaj rozdział dużo wcześniej, ale później nie będę miała na to czasu. Więc wolę dodać wam wcześniej niż dopiero o dwudziestej drugiej :P

Jestem BARDZO ciekawa waszej reakcji na rozdział. Jest spory przeskok czasowy, bo aż rok do przodu. Ale zbliżamy się do końca, więc nie ma co przeciągać. W pierwszej części wiele osób pisało, że chciałoby aby Emma była w ciąży. No i proszę! :)
Jak myślicie... jak zareaguje Jason na tą cudowną wiadomość? Będzie szczęśliwy, czy wpadnie w szał? :D

Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział :)

Zapraszam również na nowy rozdział na Our Time - KLIK -

Buziam was i życzę miłego dnia! :)

Kasia.




28 komentarzy:

  1. Ojeeejku! Ale się ciesze! Kolejny dzidziuś! Aaaaaa! :') <3

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaa Emma w ciąży !! będą mieli dzidziusia !
    mega się ciesze !
    mam nadzieje że Jason się ucieszy i nie zrobi nic głupiego :///

    OdpowiedzUsuń
  3. yeeeaaah Emma w ciąży..-genialnie. jestem ciekawa reakcji Jasona

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku! Czekałam aż ona bedzie w ciąży! Jejku.. Tylko żeby Justin nie wpadł w szal i jej nie zostawił!

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko wiedziałam ze ona bd w ciąży wiedziałam mam nadzieję ze jason nie krzywdzi jej ;* czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  6. No weźcie! Jason jej nie zostawi! Nie chciał tamtego dziecka, bo wiedział, że rozwali to jego związek, a tu jest inna sytuacja, oczywiście będzie bal się odpowiedzialności, tego dorosłego życia, że biedzie złym tatą, ale poza tym będzie dobrze, jeszcze zobaczcie ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko jaki super rozdział, ciesze się nie zmierobie ze em jest w ciazy kocham i całuje ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Spodziewałam się czegoś innego .
    Jest mało akcji .
    Mało dialogów.
    I że niby Jason taki grzeczny się zrobił ?
    Mają mieć dziecko ?
    Ech to takie nudne zawsze na zakończenie jest dziecko.
    Może ja odczuwam takie wrażenie ale tak myślę ?
    Mam nadzieję że Jason się wkurzy czy coś .
    Alex i Sara gdy pierwszy raz była scena pomiędzy nimi wiedziałam że tak będzie .
    Naprawdę nie chce cię obrazić bo wiem że posiadasz niesamowity talent ale odnoszę wrażenie że będzie buzi buzi cmok cmok z MEGA MEGA opowiadania zmienia się to w takie samo jak inne czytałam wiele takich opowiadań i zawsze kończyły się tak samo chłopak się zmienia z niegrzecznego chłopca.
    Myślę że każdy następny rozdział będzie lepszy .
    Rozumiem chcesz dodać bo ci piszą kiedy następny ja też sprawdzam co 20 minut czy jest kolejny ale...
    Ale wolę poczekać i przeczytać rozdział który będę mogła czytać z dwadzieścia razy albo więcej .
    Czyli ... z dobrego bardzo dobrego opowiadania pełnego akcji i miłości robi się romansidło nie mam nic przeciwko ale niech się coś dzieje.
    Nie chcę cię w żadnym stopniu obrazić bo jestem twoją wielką fanką napisałam co myślę twoja decyzja co z tym zrobisz ale czy będzie to zwykłe romansidło i tak będę to czytać bo...
    Bo jesteś świetna ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę dodać...przykro mi, że Cię rozczarowałam. Piszę tak jak czuję i wszystkich niestety nie zadowolę.
      Co do Jasona...owszem, zmienił się. Ale musiało minąć sporo czasu aby do tego doszło. Jednak miłość potrafi zdziałać cuda, a w moim opowiadaniu Jason kocha Em ponad wszystko.

      Na szczęście niedługo koniec i dobrze. Dziwnie męczę się z tą drugą częścią i czasami żałuję, że w ogóle ją publikuję. Mogłam zostać przy pierwszej, ale trudno. Dociągnę już do końca :)

      Usuń
    2. Ani mi się waz żałować, że to publikujesz!
      Ludzie myślicie trochę normalnie! Kiedy się kogoś kocha to się dla tej osoby zmienia! Co ona miała pisać, że będzie ją jeszcze bił, a potem przyszedł i powiedział "przepraszam"? Wtedy byście narzekaly na to, że za bardzo mu ustępuje! A gdyby mu w końcu nie wybaczyla, to byście pisały, że miał być happening, i co byście tam jeszcze wymyśliły! A i jeszcze jedno. To, że czasem napiszecie coś w stylu" to tylko moje zdanie", "wyrażam to co myślę", "bez obrazy"...Czy wy nie myślicie? To że napiszecie "bez obrazy" NICZEGO nie zmienia. Kasia będzie pisała opowiadania, tak jak jej się się będzie podobało. Jeśli będzie chciała ich rozdzielić-zrobi to. Jeśli będzie chciała by Jason był kochanym chopcem zakochanym w swojej dziewczynie-zrobi to! Życie to nie jest ciągła okcja, niech to do was w końcu dotrze.
      Kasiu nie przejmuj się tymi osobami, które mówią "jak to ich zawiodłaś". Rob to co robisz i NIGDY sie nie poddawaj. :*

      Usuń
    3. Dziękuję Misiu za te słowa :) ♥
      Jednak staram się przyjąć również krytykę, bo nie każdy będzie chwalił moje "wypociny". Chociaż jestem cholernym wrażliwcem i na dodatek jestem początkująca w pisaniu i gdy widzę, jak ktoś pisze, " Z dobrego, bardzo dobrego opowiadania pełnego akcji i miłości robi się romansidło" to trochę boli. Nie uważam, aby to było romansidło. To jest właśnie miłość i jak sama napisałaś "życie to nie tylko akcja". Chciałam w tej drugiej części pokazać coś innego, ale nie jestem już pewna, czy mi się to udało.


      Usuń
    4. Dobrze, tak, krytyka jest zawsze, i to normalne. Ale nie taka krytyka, na takie "widzi mi się"! To tak jak coś co kochamy, jesteśmy w tym najlepsi, a nagle ktoś nam mówi, że nie jestemy w tym dobrzy. Wiem coś o tym, dlatego nie pozwolę, by ktoś tak Tobie mówił, Kasiu.
      Nie przejmuj się osobami, którym się to nie podoba (ja wiem, tak łatwo powiedzieć), moja księżniczko.
      Beginnators zawsze będą za Tobą stać <3

      Usuń
    5. Beginnators <- i od razu mam ogromnego banana na buzi :D
      Dziękuję! To jest właśnie dla mnie najważniejsze ♥

      Usuń
  9. Dziiidziuś! Wiedziałam! <3
    Ale fajnie że teraz im się tak mega fajnie układa. Przyszedł czas na spokój! Po tych wszystkich dramach i w ogóle-spokój i harmonia! O tak!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mysle ze się ucieszy na ta wiadomość ale na pewno będzie bardzo zaskoczony :) wgl jak to do końca nie możesz za bardzo kocham to opowiadanie :((

    OdpowiedzUsuń
  11. Gfdfhjkkdfjhh Kocham

    OdpowiedzUsuń
  12. Bsis hshsjs omg mysle ze jason bedzie szczesliwy. Cos tak mysle. Ale dobra czekam na kolejny rozdział.
    Już nie moge się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  13. Ooo boziuuu w końcu dziecko !!! Awww <3 Myślę że Jason będzie bał że sobie nie poradzi ale nie się nie wścieknie ..... Mam nadzieje :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny jak zwykle !!! Bardzo się cieszę z bobasa <3 hahaha

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham tooo tak bardzo bardzo !!!! I kocham Ciebie <3 <3 <3 Cieszę się że będę mieli dziecko , jestem ciekawa reakcji Jasona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty rozdział!Nie mogę doczekać się nowego rozdziału! Właśnie kiedy nowy? <333

    OdpowiedzUsuń
  17. czekam na nn...

    OdpowiedzUsuń
  18. No i będzie dzidziuś :) super rozdział

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine