2 grudnia 2014

Rozdział 12.


Emma POV:
Lekcje w szkole zadziwiająco szybko dzisiaj mijają. Plotkuję z Aną na przerwach i nawet miałam dzisiaj chemię z Codym. Nie wie, co się wydarzyło i dobrze się składa, mamy ze sobą dobry kontakt. Jednak nie dam mu więcej buziaka. Nie chcę, żeby Jason znowu się wkurzył, bo byłoby fatalnie. 


Kiedy po ostatniej lekcji, wkładam książki do szafki, podbiega do mnie moja przyjaciółka.
- Em, może spotkamy się w piątek? Wyjdziemy gdzieś? Może we czwórkę, jeśli chcesz?
- Jasne, czemu nie. Zapytam Jasona czy nie ma innych planów - przypominam sobie o chłopakach i o Hiubie, który wspominał coś o wypadzie do klubu - A miałabyś coś przeciwko, gdybyśmy spotkali się większym gronie? - Ana marszczy czoło i posyła mi pytające spojrzenie - Mam na myśli przyjaciół Jasona, są świetni!
- Podoba mi się ten pomysł. Im nas więcej, tym lepiej, nie? - mruga radośnie i uśmiecha szeroko - Dobra, dogadamy się. Muszę lecieć, Max na mnie czeka - cmoka mnie w policzek i już jej nie ma.

Kręcę głową rozbawiona, ale cieszę się, że jest szczęśliwa i tak dobrze układa jej się z tym chłopakiem. Zasługuje na to, aby ktoś się o nią troszczył i kochał. Wkładam książki do szafki, biorę sweterek i przerzucam torebkę przez ramię. Poprawiam włosy, ale nagle czuję wibrację mojego telefonu. Wyjmuję go z kieszeni i czytam sms'a.

Gdzie jesteś, dziecinko? Czekam na Ciebie


Uśmiecham się pod nosem i ruszam do wyjścia. Jestem spokojna, bo wiem, że czeka na mnie miłość mojego życia. Bardzo podoba mi się ta myśl i oddycham spokojnie. Kiedy tylko wychodzę ze szkoły widzę Jasona, który opiera się o maskę swojego wypasionego samochodu. Ma założone na piersiach ręce, białą czapkę z daszkiem, szare jeansy i białą koszulkę, która opina jego wyrzeźbione ciało. Przewracam oczami, bo dostrzegam spojrzenia dziewczyn ze szkoły. Pożerają go wzorkiem i nawet machają do niego zalotnie. Co to ma być, do cholery? Są aż tak zdesperowane? Zaciskam usta, schodzę ze schodów i nasze oczy się spotykają. Na jego twarzy natychmiast pojawia się szeroki uśmiech i kiedy pojawiam się przed nim, staję na palcach i wpijam się w jego słodkie usta. Całujemy się na szkolnym parkingu, gdzie w każdej chwili może zobaczyć nas nauczyciel i będę miała kłopoty. Ups! Odrywam się od niego, ale prześlizguję językiem po jego wardze. Smakuje truskawkową gumą do żucia. Mrugam do niego, siadam na miejscu pasażera i zapinam pas. Jason zajmuje miejsce za kierownicą i uśmiecha się zadziornie.

- Mam dla Ciebie niespodziankę - co?! Gwałtownie przekręcam głowę i marszczę czoło.
- Niespodziankę? Naprawdę? Jaką? - pytam podekscytowana, ale bardzo mnie zaciekawił.

- Jeśli Ci powiem, to już nie będzie niespodzianka. Prawda? - chichocze beztrosko i układa dłoń na moim udzie.
- Oj, tam! Będzie! Obiecuję, że będę udawać zaskoczoną. No powiedz, jestem taka ciekawa!
- Widzę! - szczerzy się jak wariat i porusza brwiami - Jednak musisz być cierpliwa, zaraz dostaniesz.

- Nie mogę się doczekać! - klaszczę w dłonie i ledwo mogę wysiedzieć na miejscu. Jednak kiedy wyjeżdżamy z miasta i jedziemy dobre dwadzieścia minut, zaczynam zastanawiać się, co takiego zaplanował Jace. Rozglądam się po okolicy, ale nie rozpoznaję tego miejsca - Gdzie jesteśmy? - pytam i spoglądam na niego.
- Tam, gdzie czeka na Ciebie niespodzianka - pfff, też mi coś! Skręca w prawo i po chwili parkuje na żwirowym podjeździe - Gotowa? - energicznie przytakuję głową, Jason wysiada z samochodu i otwiera dla mnie drzwi. Podaje mi dłoń, staję na nogi i uśmiecham się do niego. Nie mam bladego pojęcia gdzie jesteśmy, ale nagle Jason staje przede mną i widzę opaskę w jego dłoniach - Teraz muszę zasłonić Ci oczy, dobrze? - cholera, tego się nie spodziewałam! - Nie bój się, wszystko jest w porządku. Po prostu chcę Cię zaskoczyć - mruga rozbawiony i zasłania mi oczy. Mój żołądek zaciska się z nerwów, ale i podekscytowania. Jace chwyta mnie za rękę, drugą obejmuje mnie w talii i zmusza do ruchu. Idziemy zaledwie kawałeczek, kiedy czuję coś dziwnego pod stopami. Jakby coś metalowego? - Jestem przy Tobie, Skarbie - szepcze cicho i całuje mnie w ucho. Słyszę, jak rozmawia z kimś obok i po chwili zaczynamy się ruszać. Mocniej ściskam jego dłoń, bo jestem zdezorientowana.

- Co się dzieje? Poruszamy się? - o rany! - Chyba nie będziemy skakać na bungee, prawda? Nie zrobię tego!
- Spokojnie, Kochanie - chichocze rozbawiony, ale mi nie jest do śmiechu. Zaczynam się obawiać, czy coś głupiego nie strzeliło mu do głowy - Okej. Myślę, że już mogę odsłonić Ci oczy - rozwiązuje opaskę, odwraca mnie tyłem do siebie i dociskam plecy do jego toru. Układa dłonie na moim brzuchu i przytula do siebie - No dalej, Kotku. Otwórz oczy - moje serce szaleje i bardzo powoli uchylam powieki. To, co właśnie widzę zapiera mi dech w piersi! Wstrzymuję oddech, ale nie wierzę w to wszystko! Jesteśmy wysoko nad ziemią, w balonie! Boże! Chwytam dłońmi poręcz koszyka, w którym się znajdujemy i słyszę jakiś hałas. Przekręcam głowę i dostrzegam chłopaka, który wpuszcza gaz w balon, dzięki czemu unosi się jeszcze wyżej. To dzieje się naprawdę?! Lot balonem? Rany! Jestem w szoku i nie spodziewałam się czegoś takiego! Nie mogę przestać się uśmiechać, ale tak bardzo mnie zaskoczył - I jak, maleńka? Podoba Ci się? W sumie to nie skok na bungee, no ale... - nie kończy, odwracam się i namiętnie całuję go w usta - Mmm, podoba mi się taka reakcja - szepcze cichutko w moje usta i uśmiecha się.
- Jest cudownie, dziękuję - opieram czoło o jego, ale już bolą mnie policzki od ciągłego uśmiechania.
- Cieszę się - odgarnia moje włosy i ponownie odwraca tyłem do siebie. Opiera brodę na moim ramieniu i kołysze na boki. Zachwycam się tym, co jest przede mną. To wszystko jest niesamowite i jestem ogromnie wzruszona, że pomyślał akurat o czymś takim! To szalone i nie wierzę, że potrafił to zorganizować. Sprawił mi tyle radości. Zapominam o wszystkim i cieszę się tą przepiękną, magiczną chwilą. Jest cudownie! - To jeszcze nie wszystko, Kochanie - słyszę głos Jasona tuż przy moim uchu. Nie? Cóż on znowu kombinuje? - Nie odwracaj się - puszcza mnie i nie czuję jego ciała obok mojego. Mój oddech przyśpiesza i mocniej ściskam palce na poręczy koszyka. Mimo to, nie boje się. Wiem, że jest tuż obok mnie i nic mi nie grozi. Nie mija sekunda i już jest z powrotem - Spójrz na mnie, Em - przekręcam głowę w prawą stronę i uchylam usta w szoku. Cholera! Jason wręcz mi ogromny bukiet czerwonych róż, aż ledwo mieści się w moich ramionach! Wow! Jest ciężki i musi mi trochę pomóc. Uśmiecham się jak wariatka, ale uwielbiam róże! - Ups, chyba lekko przesadziłem - przygryza wargę i wygląda tak uroczo.
- Są przepiękne, dziękuję - zamykam oczy, wtulam nos w bukiet i zaciągam się ich cudownym zapachem.





Jason POV:
Moja niespodzianka się udała, a lot balonem sprawił Emmie przyjemność. Cały czas się uśmiecha i od razu można dojrzeć, że jest to szczery uśmiech. W tym momencie jest szczęśliwa i to jest dla mnie najważniejsze.
Chyba nieco przesadziłem z kwiatami, bo nawet nie zmieściły jej się w dłoniach. Jednak jej twarz wszystko mi wynagrodziła. Mimo, iż bukiet jest ogromny, wtula w niego swój mały nosek i zaciąga się ich zapachem. Tak strasznie kocham tę Kruszynę, która stoi przede mną. Tyle przeszliśmy, ale nadal trwamy razem. To niesamowite! Mimo wszystko, czas przejść dalej. Odkładam kwiaty na bok i przychodzi moment, którego tak bardzo się boję. Nie wiem, jak Emma na to zareaguje, ale obawiam się jej reakcji. A może odtrącenia, zawodu?

- Jason? - słyszę jej cichy głos i wracam na ziemię. Marszczy brwi i wpatruje się we mnie zaskoczona - Co się dzieje? Zawiesiłeś się - dotyka dłonią mojego policzka, a ja zamykam oczy. Uwielbiam jej dotyk. Jest taki czuły.
- Kocham Cię, Em - oddycham głęboko, uchylam powieki i wpatruje się w jej przepiękne oczy - Jesteś dla mnie wszystkim. Ostatnio za dużo się wydarzyło. Pewne rzeczy nigdy nie powinny mieć miejsca i nie wybaczę sobie tego do końca życia - już uchyla usta, aby coś powiedzieć, ale przykładam do nich palec i kiwam przecząco głową - Cii, teraz moja kolej. Wysłuchaj mnie do końca - przytakuje i posyła mi pocieszający uśmiech - Wiem, że jestem trudnym człowiekiem, moja przeszłość zostawiła jakiś pieprzony uraz w mojej głowie i chyba nigdy się tego nie pozbędę. Jednak staram się, dla Ciebie. Jesteś jedyną osobą, dla której chcę to zrobić. Mam nadzieję, że mi się to uda, ponieważ odmieniłaś moje życie. Chcę zapewnić Ci bezpieczeństwo, żebyś nigdy więcej nie musiała się bać. Zawszę będę Cię kochał, wspierał, opiekował się Tobą i możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji - Emma zaciska usta, mocniej ściska moją dłoń i widzę łzy w jej oczach - Zrobię dla Ciebie wszystko - jest zaskoczona moją przemową, bo uważnie się we mnie wpatruje. Stoi jak zahipnotyzowana, jej oddech przyśpiesza i muszę wykorzystać ten moment. Klękam na jedno kolano, podnoszę głowę i widzę szok na jej twarzy. Rozchyla usta i przykłada do nich dłoń. Wyjmuję małe, czerwone pudełeczko i myślę, czy spodoba jej się pierścionek, który wybierałem praktycznie pół popołudnia. Jestem wdzięczny Pani, która mnie obsługiwała. Była niesamowicie pomocna - Wyjdziesz za mnie? - wypowiadam te magiczne słowa i patrzę na nią wyczekująco, jednak ona nic nie mówi. Zaczynam się stresować, bo jeśli powie "nie" moje biedne serce nie zniesie tego zbyt dobrze. Nie chcę odtrącenia, chcę jej. Najbardziej na świecie! Przytulam głowę do jej brzucha i próbuję uspokoić moje szalejące serce. Emma wsuwa palce w moje włosy i przeczesuje je delikatnie - Proszę, powiedz coś. Zaraz zejdę na zawał.

- Tak - wypowiada to krótkie słowo bardzo cicho, jednak pewnie Boże! Czy ona naprawdę się zgodziła?!
- Och! - gwałtownie podnoszę głowę i teraz to ja wbijam się w szok. Zgodziła się! Kurwa, tak! Zrywam się na równe nogi, wyjmuje pierścionek z pudełeczka i wsuwam na jej szczupły palec. Składam pocałunek na wierzchu jej dłoni, a Emma wybucha płaczem. Przytulam ją do siebie, głaszczę po plecach i całuję w głowę. Słyszę, jak pochlipuje, a jej ciało delikatnie drży. Co jest? Odchylam ją od siebie, ale jest cała zapłakana! - Hej! Dlaczego płaczesz, Skarbie? 
- To głupie pytanie, wiesz? Właśnie mi się oświadczyłeś, Jace! Cóż innego miałabym robić? To wzruszające.
- Aww - uśmiecham się, ale to niesamowite, że płacze ze szczęścia. Kręcę głową, ale jestem cholernie szczęśliwy! - Podoba Ci się pierścionek? - pytam niepewnie, ale nie wiem, co podoba się kobietom. Kompletnie się na tym nie znam i jestem totalnym beztalenciem w dobrze biżuterii. Nigdy tego zresztą nie robiłem.
- Jest prześliczny! - schyla głowę i uważnie go ogląda - Pasuje idealnie, skąd znałeś rozmiar mojego palca?
- Mam swoje sposoby, Kotku - mrugam do niej, ale chyba jednak nie odpuści i wyczekująco na mnie spogląda - No dobrze! Zmierzyłem Ci palec jak spałaś -  niezdarnie zrobiłem kółeczko z nitki, dzięki Ci boże za internet!
- Och, Jace - zarzuca dłonie na moją szyję i pociera swoim nosem o mój. Obejmuję ją, dociskam do siebie i składam czuły pocałunek na jej ustach. Jednak Emma odrywa się ode mnie, przesuwa opuszkami palców po moim policzku i wypowiada dwa, najważniejsze dla mnie słowa - Kocham Cię - moje serce natychmiast się kurczy.
- Ja Ciebie też, maleńka. Najmocniej na świecie, a teraz jesteś moją narzeczoną - cholera, poważnie brzmi.
- To niesamowite, wiesz? Nie mogę w to uwierzyć! Dlaczego to zrobiłeś, Jason? Skąd ten szalony pomysł, hmm? 
- Ponieważ jesteś dla mnie najważniejsza. Pragnę Cię, Em. Bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie! 




Emma POV:
Kiedy wracamy do domu, jest lekko po osiemnastej. Nie mogę przestać się uśmiechać i wciąż zerkam na moją lewą dłoń, gdzie jest przepiękny pierścionek. Brylant cudownie odbija od siebie światło i mieni się na wszystkie kolory. Nie wiem, co w niego wstąpiło. Nie wiem, co nim kierowało skoro odważył się na tak poważny krok... jednak jestem szczęśliwa i nic innego się teraz nie liczy, tylko on. Nie ważne, iż jesteśmy ze sobą tylko nieco ponad cztery miesiące. Nie ważne jest to, że moje serce jeszcze niedawno codziennie umierało, ani to, że wydarzyły się w naszym związku złe rzeczy. Kochamy się i wierzę, że poradzimy sobie ze wszystkim... razem.


- Wiesz, że nie możemy wziąć ślubu zbyt szybko? - mówię, kiedy siedzimy w ogrodzie i odpoczywamy po kolacji.
- Zbyt szybko? Co masz przez to na myśli, Skarbie? - unosi brew i prycha pod nosem.
- No wiesz, jesteśmy jeszcze strasznie młodzi, mam szkołę i chyba nie powinniśmy się śpieszyć.
- Nie martw się teraz o to. Weźmiemy ślub, kiedy będziemy na to gotowi, tak? Jesteś moją narzeczoną, a to poważny krok. Chcę żebyś wiedziała, że Cię nie opuszczę, będę przy Tobie. Ten pierścionek ma Ci o mnie przypominać, kiedy mnie chwilowo przy Tobie nie będzie. O mojej miłości, Em. Mówię poważnie, Kochanie. Nie bój się nigdy więcej, wróć do mnie. Dawna Ty - kiedy to mówi, mocno zaciskam usta. Dawna ja? Przecież jestem, wróciłam do niego, a raczej on do mnie. Schylam głowę, ale chce mi się płakać. Podchodzi i bierze mnie w swoje ramiona - Nie chcę żebyś płakała nigdy więcej, Skarbie. Masz być szczęśliwa, uśmiechnięta. Właśnie tego dla Ciebie chcę. Ciesz się życiem, zapomnij o tych wszystkich złych chwilach które się wydarzyły. Jestem i już zawsze będę przy Tobie - boże! Od razu czuję łzy na policzkach. Te słowa to balsam na moje serce.
Przytulam się do niego mocno, wsuwam palce w jego włosy i trwamy w uścisku, na środku ogrodu w jego domu. Jest cudownie cicho, ciepło i nic więcej nie trzeba. Kołysze mnie w swoich ramionach i czuję się jak mała dziewczynka, która dostała od życia coś bardzo cennego. Jego.





Jason POV:
Siedzę na kanapie w moim domu, gotowy do wyjścia na wspólną imprezę z chłopakami, Emmą, jej przyjaciółką i Maxem. Zaczynam się powoli nudzić, bo Em grzebie się i w sumie już wszyscy czekamy tylko na nią.
- Długo to jeszcze potrwa? - Chris marudzi, przewraca oczami i siedzi znudzony.
- Trzeba ją nieco pośpieszyć - Matt porusza zabawnie brwiami, a ja tylko kręcę głową.
- Przepraszam was, że trwało to tak długo - nagle słyszymy głos Emmy, która właśnie do nas podchodzi - Szukałam prostownicy, jesteście źli na mnie? - stoi obok nas, ze spuszczoną głową i bawi się palcami. Widać w jej ruchach niepewność i to, jak bardzo jest jeszcze zagubiona. Cholera, nie chcę tego!
- Oczywiście, że nie - podchodzę do niej i wtulam ją w swoje ciało. Wygląda obłędnie w krótkiej, czerwonej sukience - Ślicznie wyglądasz, Kochanie - mówię jej cichutko na ucho i kiedy odchyla głowę, cudownie się uśmiecha.
- Ty również - gładzi materiał mojej czarnej koszuli i widzę w jej oczach jakiś dziwny rodzaj rozczulenia - Jesteś taki przystojny, wiesz? - kiedy to mówi rumieniec pojawia się na jej twarzy i wbija zęby w wargę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie doszła jeszcze do siebie i jej zachowanie jest dalekie od tego, przed moim odejściem.
- Dość tych czułości! Idziemy, bo się spóźnimy! - zarządza Chris i wszyscy wychodzą z domu.
- Kocham Cię, Kruszynko - uśmiecham się do niej i dodaję jej otuchy.
- Ja Ciebie też, Jace - całuje mnie w usta i szybko się odrywa. Biorę ją za rękę i opuszczamy mój dom.


W klubie ludzi jest w cholerę! Jest ciasno, duszno ale nie ma się co dziwić, jest weekend! Muza głośno dudni, ale my kierujemy się do dobrze znanej mi loży, gdzie jest nieco ciszej. Jest nas dzisiaj dziesięć osób i naprawdę atmosfera jest super! Wszyscy ze sobą rozmawiają i przyjaciółka Em dobrze czuje się w naszym towarzystwie. Właśnie plotkuje z małą i widzę, jak moja dziewczyna uśmiecha się uroczo. Em bardzo stara się wyluzować, mimo, iż pije dopiero pierwszego drinka, kiedy my jesteśmy już przy piątym. Nie wiem dokładnie, co się dzieje, ale czuję, że będę musiał z nią porozmawiać. Może coś ją trapi? Znowu się czegoś boi, mimo moich zapewnień, że przy niej będę? Sam nie wiem. Boję się o nią i o to, że wciąż myśli o tym wszystkim, co się wydarzyło. Nie o tym, że ją uderzyłem, ale o tym, że ją zostawiłem. Dziwi mnie to, że tak łatwo mi to wybaczyła, zapomniała. To było złe i nigdy nie powinienem się do tego posunąć, ale stało się i nic już z tym teraz nie zrobię.
Ana dostrzega pierścionek na palcu Emmy i cichy pisk ucieka z jej ust, od razu ogląda go na wszystkie strony i ukradkiem na mnie spogląda. Kiedy nasze spojrzenia się spotykają, uśmiecha się do mnie nieśmiało i mrugam do niej okiem. Szczęście mojej narzeczonej jest dla mnie najważniejsze.






************************************************************
La, la, la mamy zaręczyny! :)
Wiele z was to przewidziało, ale musiałam to zrobić. Zbyt wiele złego ich spotkało, więc musi być coś dobrego :)






20 komentarzy:

  1. jejku cudoooowny rozdzial, wiedzialam ze sie zarecza!!!! czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę ze jest w.ciąży to dlatego jest tak przygnębiona :* kocham i czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny. wiedziałam, że Jasno jej sie oświadczy. kochany

    OdpowiedzUsuń
  4. Omgg ciesze sie ze sa razem i ze sie zareczyli

    OdpowiedzUsuń
  5. jeju,jeju skaczę po pokoju z uśmiechem na twarzy,a mam się pyta co mi się stało ale on i tak nie zrozumie. Ogromnie się cieszę, po prostu nie mogę się przestać uśmiechać.. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg wiedziałam że się jej oświadczy i to było takie piękne że miałam łzy w oczach.Masz rację dużo się działo w ich życiu,więc powinni być teraz szczęśliwymi.Super rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooo jaaaaa! Jaki cudowny, sama się szczerze do telefonu! To takie booskie, cudowne, niesamowite,aaah! :') <3
    A tak propo, kiedy będzie to nowe opowiadanie? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. W ogóle mam wątpliwości czy ujrzy światło dzienne ;)

      Usuń
    2. Jak to watpliwości? Twoje KAZDE opowiadanie jest swietne i masz nie miec zadnych watpliwosci!

      Usuń
    3. Nie miej żadnych, a to żadnych wątpliwości! Wszysko co napiszesz na 100% jest cudowne :))
      Ale jeśli nie jesteś pewna, to daj jeden czy 2 rozdziały na próbę, daje ci słowo, że wszyscy je pokochaja <3

      Usuń
    4. Aww... dziękuję :) ♥

      Usuń
    5. Popieram! ♥♥♥ wszystko co piszesz jest zaje***te <3

      Usuń
  8. 0lacze przez cały rozdział.. Najcudowniejszy :'(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pierdole! Ale mnie rozczuliłaś! Dlaczego oni musza być tak genialni, słodcy i wgl? Kocham to opowiadanie i jak myśle, ze zaraz ma byc koniec to płacze jeszcze bardziej :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku jaki kochany rozdział, tak się ciesze ze Emma jest NARZECZONĄ Jasona kocham całuje ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Omg ale cudowny rozdział.
    jak pomyśle ze zaraz będzie koniec to normalnie płacze jeszcze bardziej :(
    Będę tesknic za tym blogiem
    @aga_belieber

    OdpowiedzUsuń
  12. Popłakałam sie idiotko moja kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaa oswiadczyl jej sie ale slodko tak sie ciesze

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine