25 listopada 2014

Rozdział 9.


Emma POV:
Kiedy podchodzimy pod mój dom, czuję dziwny uścisk w środku. Jason głaszcze mnie po plecach i dodaje mi otuchy. Mocno trzyma moją dłoń i wchodzimy do środka. Jest cicho i rozglądam się po salonie, hmm. Idziemy do kuchni i dopiero teraz dostrzegam rodziców w ogrodzie. Rozmawiają, piją kawę, ale kiedy tylko nas dostrzegają, na ich twarzach pojawiają się ogromne uśmiechy. Dopiero teraz dociera do mnie, jak bardzo za nimi tęskniłam.

- Emma! - mama podbiega do mnie i przytula mocno do siebie - Martwiliśmy się o Ciebie, dziecko!
- Przepraszam, to się więcej nie powtórzy. Wszystko jest w porządku - mrugam do niej, ale ona kręci głową.

- Schudłaś! Wyglądasz marnie - wzdycha ciężko i uważnie skanuje moje ciało - Co się dzieje? Opowiadaj.
- Dawno mnie nie widziałaś, tylko Ci się wydaje - staram się brzmieć pewnie, chociaż marnie mi idzie.
- Powiesz nam wreszcie, o co tutaj tak naprawdę chodzi? - przytakuję, mama przewraca oczami i spogląda na mojego chłopaka - Cześć, Skarbie - przytula go do siebie i głaszcze po plecach - Jak dobrze Cię widzieć.

- Państwa również - uśmiecha się niepewnie i siadamy obok nich, na wiklinowych krzesełkach.
- Oj dziecko, dziecko - tata patrzy na mnie surowo - Powiesz nam, co się stało? Niepokoi nas Twoje zachowanie.

- To poniekąd moja wina - Jason odzywa się pierwszy, a moje serce przyśpiesza. Chyba nie chce powiedzieć prawdy, do cholery?! Zabiję go, jeśli to zrobi - Umarł mój dziadek, który był mi bardzo bliski i byłem podłamany. Emma postanowiła się do mnie przenieść, żeby się mną zaopiekować. Nie jestem dzieckiem, ale ona jest taka uparta! - co takiego?! Mam ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem. Dziadek? Serio?! Prycham pod nosem, mimo to jestem szczęśliwa, że jednak nie powiedział im prawdy. Moi rodzice bardzo go lubią, a po czymś takim byłoby po wszystkim, wpadliby w furię! - Przepraszam, powinienem był przyjść i sam to wszystko wyjaśnić.
- Och, Skarbie. Bardzo mi przykro - mama ściska jego dłoń i posyła mu współczujące spojrzenie - Jak się czujesz? 
- Teraz już lepiej, dziękuję. Emma bardzo mi pomogła i dzięki niej szybko stanąłem na nogi. Jest cudowna.
- Cieszę się. Martwiliśmy się, Emma tak nagle się wyprowadziła. Na szczęście pisała sms'y, więc to nas trochę uspokoiło - tsa, większość z nich pisał Alex, ale tego oczywiście jej nie powiem - Po prostu następnym razem powiedz nam od razu, dobrze? Przynajmniej będziemy spokojni - mam nadzieję, że "następnego" razu nie będzie.
- Obiecuję, że tak właśnie zrobię - obejmuję ją ramieniem i całuję w głowę.

Spędzamy z moimi rodzicami praktycznie cały dzień. Jemy późną kolację i tata popija piwo. Jason jednak nie pije nic, bo jesteśmy motorem i musimy wrócić. Chociaż jest tak fajnie, że nawet mam ochotę zostać na noc. Jednak myśl bycia z Jasonem przeważa i chcę wracać. Żegnamy się z moimi rodzicami i mama pyta, kiedy mam zamiar wrócić do domu. Nie wiem czemu, ale tak dobrze mi z Jasonem, że nie mam najmniejszej ochoty chociaż na chwilę być z dala od niego. Proszę, żeby dali mi trochę czasu i zapewniam, że jestem blisko nich w razie czego. Jason mieszka przecież trzy minuty drogi od mojego domu, więc kiedy wrócimy z zza miasta, będę na wyciągnięcie ręki. Mama tylko grozi, że jeśli zawalę szkołę, to mnie udusi. Śmieję się i przytulam ją do siebie. Nie mam najmniejszego zamiaru zawalić szkoły, muszę się teraz bardziej postarać i nadrobić braki.

Dojeżdżamy do domu, ale kiedy zeskakuję z motoru, ogarnia mnie jakieś dziwne uczucie pustki w sercu i zaczynam się bać. Jason jednak bierze mnie za rękę i wchodzimy do środka. Chłopcy siedzą rozłożeni na kanapach, popijają piwo, jedzą chipsy i oglądają jakimś film. W domu jest dość głośno, bo głos puszczony jest w głośnikach porozstawianych po kątach. W salonie jest ciemno i mruga tylko telewizor. Witamy się z nimi i wyłapuję na sobie wzrok Alexa. Jason bierze piwo ze stołu, otwiera i wypija prawie pół na raz. 
Ja przysiadam na skraju kanapy, obok Alexa. Wyciąga do mnie dłoń i chwyta moją. Składa na niej czuły pocałunek i uśmiecha się do mnie delikatnie. Odwzajemniam uśmiecham i patrzę mu w oczy. Widać, że ma o wiele lepsze samopoczucie, wygląda lepiej kiedy doszłam trochę do siebie. Męczyłam się, a on razem ze mną. Mam dziwne uczucie, że przez tą całą sytuację zbliżyliśmy się do siebie. Oczywiście z mojej strony to tylko przyjacielskie uczucie, jestem mu wdzięczna za to, co dla mnie zrobił. Podnoszę głowę i widzę, że Jason na nas patrzy. Ma dziwne spojrzenie, jakby był zły, zrezygnowany, ale przede wszystkim przeważa w nim zazdrość. Kiwa głową, wysuwam dłoń z uścisku przyjaciela i wchodzimy po schodach. Jedyne, o czym teraz marzę to prysznic. Liczę też na to, że może w końcu zasnę, odeśpię te wszystkie bezsenne noce, nie przyśni mi się nic złego i wstanę wypoczęta. Tak, to byłoby naprawdę fajne. 
- Idę pod prysznic - mówię cicho i rozbieram się raz dwa - Masz ochotę się do mnie przyłączyć?
- Co to za pytanie? Jasne, Kotku - oblizuje usta, posyła mi szeroki uśmiech i zrzuca z siebie ciuchy.
Wchodzę do łazienki i wskakuję do kabiny, reguluję odpowiednią temperaturę, a przyjemnie ciepła woda spływa po moim ciele. Rozluźniam napięte mięśnie i odprężam się. Nie chcę o niczym myśleć, ani tym bardziej o tym wszystkim, co się wydarzyło.




Jason POV:
Odkąd wróciłem Em nieco odżyła, a ja czuję ulgę w sercu. Zraniłem ją do granic możliwości i wiem, że jeszcze długo będzie do siebie dochodzić. Wciąż jest taka spokojna i cicha. Dawniej tyle mówiła! Teraz odzywa się zdecydowanie mniej, czasami zawiesza, jakby była w swoim świecie. Ciężko mi na to patrzeć, obserwowałem ją cały dzień i doszedłem właśnie do takich przykrych wniosków. Wiem, że to moja wina. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Postaram się i zrobię co w mojej mocy, aby odzyskała chęć do życia, żeby się uśmiechała i mówiła tak dużo, jak dawniej. Brakuje mi jej trajkotania, głośnego śmiechu, wesołości. Zbyt mało czasu minęło, żebym mógł oczekiwać od niej cudów, nie zmieni się ot tak w jeden dzień. W nocy spała niespokojnie, długo nie mogłem zasnąć i czułem, jak jej ciałem wstrząsają dziwne dreszcze. Tuliłem ją do siebie i głaskałem po plecach. Uspokajała się i rozluźniała ciało, ale w ciągu jednej nocy zdarzyło się to kilka razy. Alex mówił, że przez trzy tygodnie praktycznie w ogóle nie sypiała. Jakim cudem funkcjonowała? Nie mam pojęcia, ale cieszę się, że mimo wszystko przespała całą noc.

Kiedy siedzi teraz niedaleko mnie, buja się na huśtawce i rozmawia z Alexem, jestem trochę zdenerwowany. Miałem z nią wczoraj o tym porozmawiać, ale wiem jak bardzo była zmęczona. Widzę, że zbliżyli się jakoś bardziej do siebie i wiem, że Alex ją kocha. Nie wiem, co mam o tym myśleć i myślę, czy mógłby mi ją zabrać? Ściska mnie na samą myśl, ale przecież opiekował się nią przez trzy długie tygodnie wtedy, kiedy mnie przy niej nie było. Nie dziwię się, że teraz mają taką, a nie inną relację. Uśmiecha się do niego, a on delikatnie całuje ją w dłoń. Ciężko mi na to patrzeć i odruchowo zwijam dłonie w pięści. To wcale nie jest przyjemny dla mnie widok.
- Spokojnie, Jace - głos Hiuba wyrywa mnie z moich myśli - Nie denerwuj się. Alex to tylko jej przyjaciel, wiesz to.

- Niby wiem, ale spójrz na nich - kiwam głową i wzdycham ciężko. Dlaczego jestem zazdrosny? - Są ze sobą blisko.
- Serio? Wciąż nie dotarło do Ciebie, co działo się z Twoją dziewczyną przez trzy tygodnie? Chyba najwyższy czas, żebyś to zrozumiał, stary. Naprawdę myślisz, że mogłaby być z kimkolwiek innym po tym, co przeszła? - patrzę mu w oczy, ale chyba coś jest w tym, co mówi - Nie widziałeś jej, a my musieliśmy patrzeć na nią codziennie. Jak cierpiała, krzyczała w nocy przez sen, nie jadła, nie spała. Chodziła jak cień i sam nie wiem, jakim kurwa cudem ona jeszcze w ogóle żyje - widzę udręczenie na jego twarzy i dociera do mnie, że musieli przeżywać to razem z nią.
- Nigdy nie zapomnę tego, jak powiedziała Hiubowi, żeby ją zastrzelił - Matt kręci głową i oddycha głęboko.
- Co takiego? - nie wierzę w to, co słyszę! - O czym Ty do cholery mówisz? Nie mogłaby tego zrobić! W życiu!

- A jednak mogła. Powiedziała to, Jace. Rozmawialiśmy wtedy przez telefon i zapytała, czy ona już Cie nie obchodzi. Widziałem obłęd w jej oczach. Powiedziała, żebym ją zastrzelił, bo nie może tak żyć, nie da rady. Dopiero wtedy zrozumiałem, że jest źle, a potem było tylko gorzej. Z każdym dniem rozsypywała się na drobne kawałki.
- Ja pierdole - chowam twarz w dłoniach, a poczucie winy dosłownie zżera mnie od środka. To moja wina!
- Nie robiła nic innego, oprócz leżenia w Twoim łóżku. Tuliła do siebie Twoją poduszkę, jakbyś to był Ty, stary. Chodziła do szkoły, ale nie wiem jakim cudem dawała tam radę. Nawet jej przyjaciółka nie przebiła tego muru, który postawiła wokół siebie. Nie słuchała ani jej, ani nas. Zamknęła się w swoim świecie i nie wpuściła do niego nikogo. Od początku traktowałem ją jak naszą rodzinę, jest Twoją dziewczyną, jednak widok jej takiej, łamał moje serce. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, a ona była na samym dnie. Sytuacją ją przerosła.
Przekręcam głowę i patrzę na nią jak zahipnotyzowany. Uśmiecha się uroczo i nie mogę uwierzyć w to, co mówią do mnie chłopcy. Wygląda dobrze, jej twarz nabrała kolorów i rumieńców. Owszem, jest trochę chudsza niż przedtem, ale to akurat wina braku apetytu. Na pewno to nadrobi, już ja się o to postaram! Owija sobie kosmyk włosów na palec i kręci nim na wszystkie strony. Jest taka krucha i delikatna, wygląda na góra piętnaście lat bez pełnego makijażu. Niech to szlag! Poczucie winy ponownie daje o sobie znać i wierzę, że to wszystko się wydarzyło. Kocham ją całym sercem, cierpiałem, kiedy nie mogłem być blisko niej. Mimo to jakoś się trzymałem, kiedy ona całkowicie rozpadła się na kawałki. Powinienem dostać medal za koncertowe spierdolenie sprawy. W tym jestem mistrzem. 

- Wróciłeś i spójrz na nią. Uśmiecha się, a nie pamiętam, kiedy ostatnio to robiła. Znowu jest sobą.
- Nawet nie wiesz, jaka to dla nas ulga - mówi Matt i jestem tym zaskoczony. Jest z nas najmłodszy i nie sądziłem, że przeżył to, co działo się z Emmą. Jednak chyba nie powinienem być zaskoczony. Widzieli jej załamanie codziennie, a mnie nie było - Naprawdę baliśmy się, że coś jej może odjebać i zrobi sobie coś złego. Jednak byliśmy zawsze obok niej. Przeważnie był to Alex, ale kiedy on nie miał jak, nigdy nie została sama. 
- Czy Alex przez ten czas zrobił coś, czego nie powinien? - nie wiem, czemu o to pytam! Ale muszę to wiedzieć.
- Nie - Hiub odpowiada niemal od razu - Przynajmniej nic takiego nie widziałem. Był przy niej, opiekował się nią jak siostrą. Na pewno to, co do niej czuje pchało go do niej i nie opuszczał jej prawie na krok. Jeździł po nią do szkoły, wmuszał w nią jedzenie. Nawet krzyczał, żeby obudziła się i otworzyła przed nami. Na nic nie reagowała. 
- Wtedy, kiedy krzyczała w nocy - Matt zaczyna, a ja marszczę czoło - Kurwa, chyba cała ulica ją słyszała. Darła się niemiłosiernie, jakby ktoś obdzierał ją ze skóry. Wrzeszczała Twoje imię - nie wiem, czy mam siłę, żeby słuchać tego dalej - Kiedy zbiegłem na dół i zobaczyłem, jak leży w ogrodzie i Alex próbuje ją dobudzić, chyba moje serce się zatrzymało. Nawet uderzył ją lekko w twarz, bo totalnie nie reagowała. A później, kiedy zobaczyła go przed sobą, wczepiła się w niego jak mała małpka - boże, to brzmi jak jakiś popieprzony sen! - Była przerażona i zagubiona jak małe dziecko. Wtedy był chyba ten najgorszy moment, bo bała się zostać sama przez jakiś czas. 
- Nie wierzę, że to wszystko się wydarzyło. To brzmi strasznie! - mówię cicho i czuję w sercu mocny uścisk. 
- Tego było dużo więcej, ale mniej więcej wiesz te ważniejsze rzeczy. Tak wyglądał nasz każdy dzień, patrzyliśmy na nią, ale nie mogliśmy jej pomóc. Kiedy poprosiła nas, czy może się do nas przenieść od razu wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł. Niby jak Twój pokój miał pomóc jej w dojściu do siebie? Ale nie mieliśmy nic przeciwko. Ona naprawdę Cię kocha, Jason - mówi cicho i spogląda na mnie - To więcej niż zwykła, szczeniacka miłość. 
- Wiem, mam tak samo - w moim ciele rozlewa się fala ciepła i chcę ochronić ją przed całym światem. 
- Dlatego nie możesz odpierdalać takich rzeczy, stary. Rozumiem Twoją złość, zazdrość, jednak musisz się kontrolować i opiekować się nią. Ona naprawdę na to zasługuje i obawiam się, że drugi raz tego nie zniesie. 

- Nie będzie drugiego razu, Hiub! - podnoszę głos i patrzę na niego ze złością. Nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji ponownie - Wiesz, po tych trzech tygodniach bez niej, chyba wiele do mnie dotarło. Nie wkurwiłem się nawet raz, a byłem na granicy własnej wytrzymałości. Nie mogę sobie na to pozwolić, bo nie chcę jej stracić. 
Nikt już nic nie mówi, wszyscy patrzymy w stronę huśtawki. Emma przekręca głowę i nasze oczy się spotykają. Uśmiecha się niepewnie, naciąga na dłonie rękawy bluzki i mocno zaciska pięści. Wiatr rozwiewa jej długie włosy i macha beztrosko nogami. Wygląda jak szczęśliwa nastolatka, bez problemów, bez załamania, które właśnie przeszła. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć, mam mętlik w głowie. Jednak dociera do mnie, ja bardzo mnie kocha. Jak mocnym uczuciem mnie obdarzyła i mam ochotę sam sobie przypierdolić w twarz! Wiem, że nic już z tym nie zrobię, nie cofnę czasu i wydarzeń, które miały miejsce, chociaż pragnę tego z całego serca. Pozostaje mi teraz tylko jedno, opiekować się nią, troszczyć, wspierać i sprawić, aby czuła się bezpiecznie.

Popołudniu siedzimy wszyscy w salonie, Emma leży między moimi nogami i opiera głowę o moją pierś. Głaszczę ją po plecach, jest spokojna, rozluźniona, co bardzo mnie cieszy. Musi odpocząć i dojść do siebie.
- Kochanie? - Em podnosi głowę i patrzy na mnie - Pomyślałem sobie, czy chciałabyś poznać moją siostrę?
- Twoją siostrę? - pyta zaskoczona i lekko uchyla usta - T-tak, bardzo chętnie. To świetny pomysł.
- Siostrę?! Co do chuja, Jace? - Hiub podnosi głos i gapi się ma mnie zaskoczony - O czym Ty mówisz, hmm?

- No tak się składa, że mam siostrę - bawi mnie ich reakcja - Dowiedziałem się jakieś trzy tygodnie temu.
- Ja pierdole! Twój stary mnie zadziwia, serio! Może ma dla Ciebie jeszcze jakieś rewelacje?
- Mam nadzieję, że nie! Byłem w szoku, kiedy mi o tym powiedział. Jednak mam dość niespodzianek.

- Hej! My też chcemy ją poznać! - przewracam oczami na ekscytację Alexa - Wstydzisz się nas?
- Zwariowałeś, debilu! Zaraz do niej zadzwonię i jeśli ma czas, to zaproszę ją do nas - 
wyjmuję telefon z kieszeni spodni i wykręcam numer do mojej siostry. Odbiera niemal po pierwszym sygnale i szybko dogadujemy sprawę. Jednak bardzo się cieszy i chętnie pozna Em oraz moich przyjaciół - Okej, zaraz jadę do Sarę. 
- Kurwa, musimy tu trochę ogarnąć! Jak dziewczyna może przyjść do tego syfu?! Totalny bajzel!
- Cholera, podnosić tyłki - Emma śmieje się cichutko, a ja czuję, jak moje serce przyśpiesza. Kocham ten dźwięk!
 - To niedługo będę z Sarą - stawiam Em na podłodze, całuję w głowę i wychodzę z domu.




Emma POV:
Kiedy Jason wychodzi, biegnę na górę. Dziękuję sobie, że przy okazji odwiedzin u rodziców, wzięłam kilka ciuchów, chociaż nawet nie wiem ile zostaniemy w domu chłopców za miastem. Przebieram się w czyste, czarne, dopasowane jeansy i zastanawiam się co ubrać na górę. Nie wiem po co, bo to tylko zwykłe spotkanie, no ale to jego siostra! Decyduję się na białą bluzeczkę z guziczkami z przodu. Dobrze współgra z ciemnymi jeansami i moje cycki fajnie w niej wyglądają! Zawsze ją lubiłam. Jeszcze zerkam szybko w lustro, ale wyglądam dobrze. Nawet mam zaróżowione policzki i jest to dla mnie nowość. Zbiegam na dół i pomagam chłopakom posprzątać. Mamy zaopatrzenie w postaci przekąsek i alkoholu, więc nie musimy się o to zbytnio martwić. Kiedy stoję w kuchni, podchodzi do mnie Alex i całuje mnie w głowę. Od razu uśmiecham się do niego, staję na palcach i cmokam go w policzek.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że jesteś teraz taka szczęśliwa. Uśmiechasz się.
- Tak - mówię cicho, ale dziwne poczucie winy uderza w moje serce - Nigdy nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego przyjaciela, wiesz? - marszczy brwi i chyba jest zaskoczony moimi słowami, jednak taka jest prawda. Opiekował się mną, znosił moje zachowanie, moją rozpacz. Krzyczał nawet na mnie! Czyż nie tak właśnie zachowują się przyjaciele? Są w chwilach, w których najbardziej ich potrzebujemy. Nie wiem dlaczego nie mogłam otworzyć się przed Aną, ale myślę, że nie zrozumiałaby moich uczuć. Alex natomiast doskonale wiedział co czuję do Jasona, dlatego dzielnie mnie wspierał i pocieszał - Dziękuję za wszystko... jesteś wyjątkowy, Alex.
Staję na palcach i mocno się do niego przytulam. Podnosi mnie delikatnie i wtulam głowę w zagłębienie jego szyi. Naprawdę stał mi się bliski przez te trzy tygodnie i zawsze będę mu wdzięczna za to, co dla mnie zrobił. Mimo tego, co do mnie czuje, był obok mnie cały czas. Wspierał, troszczył się o mnie i pocieszał. Tak naprawdę, nie wiem co bym bez niego zrobiła. Ogarniam się, odklejam od niego i uśmiecham nieśmiało. Mierzwi moje włosy i mruga zadziornie. Zanosimy na stół przekąski i salon od razu wygląda o wiele lepiej. Kręcimy się między kuchnią, salonem a ogrodem. Matt wpadł na pomysł grilla i przybijam mu piątkę, bo to jest naprawdę super wypasiony pomysł. Szybko przygotowujemy mięso, kiełbaski i kiedy wszystko jest gotowe, do domu wchodzi mój chłopak z Sarą. Czuje się dosyć niepewnie i rozgląda po całym pomieszczeniu. Chłopcy od razu wlepiają w nią swój wzrok, a ja kręcę głową. Podchodzę powoli do niej i uśmiecham się przyjaźnie. 

- Cześć, jestem Emma - wystawiam w jej kierunku dłoń i od razu ją chwyta i ściska.
- Wiem, Jason mi o Tobie opowiadał - uśmiecha się uroczo i robią jej się dołeczki w policzkach Jestem Sara.
- Wiem, Jason mi o Tobie opowiadał - mrugam do niej i mówię dokładnie to samo co ona. Uśmiechamy się do siebie i po chwili przytulamy. Niby zwykły gest, ale jest to bardzo miłe i czuję, że polubimy się z Sarą.
Siostra Jasona zostaje przedstawiona wszystkim chłopakom i widzę, jak zerka z zaciekawieniem na Alexa. Jestem tym nieco zaskoczona, czyżby się jej spodobał? Cholera, byłoby fajnie!
Przenosimy się do ogrodu, rozpalamy grilla i pomagam Mattowi poukładać wszystko na kratce. Pijemy piwo, jest wesoło, gra muzyka i wszyscy się przekrzykują. Dołącza do nas również Lilly, dziewczyna Matta i jest naprawdę super! Jednak czuję dziwne ukłucie w sercu na myśl o mojej przyjaciółce. Koniecznie muszę się z nią spotkać, poprosić o wybaczenie i zrozumienie. Wiem, że będzie jej ciężko, ale nie mogłam postąpić inaczej.
 Z rozmyślenia wyrywa mnie Jason, który siada obok i przenosi mnie na swoje kolana. Układa mnie bokiem, abym mogła widzieć wszystkich i wtula swoją głowę w moją szyję. Słyszę, jak wciąga gwałtownie powietrze i momentalnie mnie tym łaskocze. Podnoszę ramię i cicho chichoczę, ale mam strasznie łaskotki. Jason uśmiecha się promiennie i cmoka mnie w usta. Zerkam w stronę Alexa i puszcza mi oczko. Obok niego siedzi Sara i widzę, że rozmawiają ze sobą, a przynajmniej próbują przez śmiechy chłopaków i głośną muzykę. Jest naprawdę fajnie i wesoło.

Może być tak już zawsze?





************************************************************
Helloł :)

Dziękuję wam ogromnie za każde słowo, które napisałyście w komentarzach. To dla mnie niesamowicie wzruszające i cieszę się, że jesteście ze mną. Gdybym was nie miała, pisanie i publikowanie tego nie miałoby najmniejszego sensu. Jednak kiedy czytam takie słowa, mam jeszcze większego powera do działania!
Jesteście niesamowite i mimo iż was nie znam, to mocno was kocham!

Rozdział długi, ale spowodowane jest to tym, iż jednak wycięłam co nieco. Mogę was tylko zapewnić, że nie wycięłam nic istotnego czy ważnego... tylko scenę seksu, sooł... niezbyt wielka strata haha :P

Rozdział dedykuję moim pyszczkom, którzy są ze mną tutaj i komentują. Mają na to chęci i wiedzą, ile to dla mnie znaczy.

Kocham!

Kasia.




31 komentarzy:

  1. zamierzasz coś pisać po tym? ;) szkoda, żeby taki talent się marnował bo twoje opowiadanie jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, piszę nowe opowiadanie. Mam trzydzieści jeden rozdziałów na ten moment ;)

      Usuń
    2. ASJFDSNFASJFNS JUŻ NIE MOGE SIĘ DOCZEKAĆ:)

      Usuń
  2. mkfasnfd gsal fdhgnsdgifdng ten rozdział jest piękny.. szkoda że wycięłaś co nieco :/
    nie skracaj już nic więcej błagam !
    czekam na następny



    A DLA TYCH CO NIE KOMENTUJĄ BO IM SIE NIE CHCE STRZEŻCIE SIE BO WAS ZNAJDE I POTNE MYDŁEM !
    DZIĘKI ZA UWAGĘ :D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny. Jason jest teraz taki kochany i słodki

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiqdanie. Jest napraede świetne!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Moje cycki fajnie w niej wyglądają! " xd hahahh, dziewczyno! ^^
    Świetny rozdział, dawaj szybko ten nowy ff! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha wiem! :D
      Ale to w sumie mój tekst, bo jak ubieram jakąś fajną bluzkę to myślę dokładnie to samo lol :P
      Wiem, jestem walnięta haha :D

      Usuń
  6. Cudowny ale to jest oczywiste oczywiście ♥
    I coś czuje że Alex będzie z Sarą ale trochę trudno będzie mu odkochać się w Emmie tak przypuszczam xd

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny. ciesze sie ze nareszcie jest pokazane jak bardzo sie kochają i że jest ten spokój na który podobno wszyscy narzekają. mi sie podoba ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejciu jak sie ciesze ze jest nowy rozdzial,jestes najlepsza,tak bardzo mi sie podoba to jak cudownie jest teraz miedzy nimi,ona tyle przeszla,czadowo jest teraz,strasznie mnie ciekawi relacja miedzy jego siostra i alexem,nie moge sie doczekac nastepnego ,supi!kocham i tule/Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny rozdział i takie tam wycięcie sceny seksu hahah kocham i czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Boze kocham to! Dlaczego ty musisz byc tak super? Dlaczego oni musza być tak słodcy? I Alex w końcu da spokój Em, moze się zakocha w Sarze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to nic ważnego scenę seksu wycięłaś(haha zboczuch że mnie).Rozdział piękny aż się popłakałam.Czyżby Alex i Sara mają się ku sobie?Powinnam uczyć się z geografii,a czytam rozdział i się jaram haha.Super rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze genialny rozdział :) wiesz już może kiedy będziesz publikować 2 część fatalnej pomyłki?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No jak mogłaś wyciąć scene seksu? No jak! Przecież my tak lubimy czytać takie momenty noo...! Foch!
    Fajnie że między Emmą a Jasonem nareszcie jest spokój :) Mega się ciesze! :p
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow mega długi rozdział! Dzięki ♥ kochamy cie i czekamy na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział świetyny <3 <3 czekan na nn :D Piszesz nowe opowiadanie :3 A kiedy masz zamiar je opublikować ^^ ??

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo tak :') świetnie! Nareszcie wszystko się układa :) fajnie by było gdyby Alex był z Sarą! Do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapomniałam, że przecież zaczęłaś już 2 część dlatego musiałam szybko nadgonić z rozdziałami. Cieszę się, że kontynuujesz opowiadanie, idzie ci świetnie, myślę, że nawet lepiej.
    Piękny rozdział!
    Zakochałam się w szablonie *O*
    Do następnego misia <33

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały, jak zawsze ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego nie ma rozdziału? Skupic sie na niczym nie moge bo tylko go sprawdzam :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie by było jakby Alex był z Sarą

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine