20 listopada 2014

Rozdział 7.


Budzę się po wpływem dotyku na policzku, powoli uchylam powieki i przeciągle ziewam. Obok kuca Jason i patrzy na mnie opiekuńczym wzrokiem. Przykrywa moje ciało kocem i dopiero teraz czuję, jak bardzo mi zimno. Zasnęłam na kanapie w salonie, w samej koszulce. Wtulam się w cieplutki kocyk i podciągam pod samą szyję. Jason całuje mnie w czoło i czuję, jak moje wnętrzności się zaciskają. Przechodzi do kuchni i chwilę go nie ma. Myślę w tym czasie o rodzicach... biorę telefon, który leży obok i piszę smsa do mamy. Tłumaczę, że wszystko jest ze mną w porządku, nie zaniedbuję szkoły, że tęsknię za nimi i postaram się zajrzeć do domu niebawem. Cieszę się, że mnie nie zatrzymywali, nie robili wymówek. I tak zrobiłabym po swojemu i nawet gdybym mała uciec... zrobiłabym to. Jestem im wdzięczna, że obdarzyli mnie zaufaniem. Wiem, że ufają także jemu. Nie wiedzą tylko, że mnie zostawił.
Wraca Jason z ciepłą herbatą i miseczką moich ulubionych płatków z mlekiem. Siadam i patrzę na niego niepewnie. Kładzie wszystko na stoliku, a ja schylam głowę. Dlaczego taki jest? Skąd ta nagła troska?
- Zjesz coś, dobrze? - kuca, kładzie swoje dłonie na moich nogach które są okryte kocem i patrzy w moje oczy wyczekująco. Nie wiem, co mam mu powiedzieć. Jestem głodna, ale nie wiem czy cokolwiek przejdzie przez moje gardło, które jest ściśnięte - Em - mówi cicho i patrzy na mnie z czułością.
Zaciskam usta i odwracam wzrok w drugą stronę, jednak od razu tego żałuję, bo widzę, Alexa który właśnie wychodzi z kuchni. Patrzy na mnie swoim zmęczonym wzrokiem i dociera do mnie teraz, jak musiał użerać się ze mną przez te trzy tygodnie. Natychmiast chce mi się płakać, bo on jeden w sumie przeszedł przeze mnie najwięcej. Był przy mnie wtedy, kiedy nie było Jasona. Chyba tylko dzięki niemu jakoś się trzymałam, chociaż... co ja mówię! W ogóle się nie trzymałam, byłam roztrzaskana na kawałki, ale tylko Alex składał mnie codziennie do kupy. Trzymał w ryzach i krzyczał na mnie wtedy, kiedy już nie dawałam sobie rady. Gapię się na niego i tak bardzo jest mi go żal w tym momencie, za to wszystko, przez co musiał przejść. Dobrze wiem, że obdarzył mnie uczuciem, a ja tuliłam się do niego i mimo wszystko dawał mi pocieszenie, którego wtedy tak bardzo potrzebowałam. Boże... jestem beznadziejna, żałosna! Chowam głowę w poduszkę, naciągam na siebie koc i wybucham żałosnym płaczem. Jak mogłam być taka głupia, aby przenieść się do Jasona? Zwalić się chłopakom na głowę, żeby znosili moją rozpacz i załamanie? Co ja sobie wtedy myślałam? Obarczyłam ich swoją osobą i musieli mimo wszystko mnie znosić, Powinnam zostać w domu i tam się nad sobą użalać żeby nikt nie widział, byłabym sama! Rodzice i tak pracują całymi dniami, nawet nic by nie zauważyli... jak mogłam tak postąpić? Gdzie ja miałam mózg?!
- Kochanie - słyszę cichy głos Jasona i czuję, jago dłonie na moich plecach - No już, nie płacz - odsuwa koc z mojej twarzy, podnosi do pozycji siedzącej i ociera moje łzy z policzków - Co się stało? - och... mam wszystko wymieniać?
- Nic - oddycham głęboko, odgarniam włosy i bardzo staram wziąć się w garść.
- Emma? - Alex podchodzi do kanapy i siada obok, opiera łokcie o kolana i patrzy na mnie podejrzanie. Marszczy czoło i skanuje moją twarz, jakby chciał z niej jak najwięcej wyczytać. Ale ja nie patrzę ani na jednego, ani na drugiego. Spuszczam głowę i najchętniej chciałabym zniknąć - Dlaczego płaczesz? O co chodzi? 
- Przepraszam, Alex - patrzę w jego oczy, ale on marszczy czoło zaskoczony - Przepraszam za te trzy, długie tygodnie. Za to wszystko, co musiałeś ze mną przejść. Nie zasłużyłeś na to.
- Nie masz, za co przepraszać - dotyka mojej dłoni, ściska pocieszająco. Podnoszę ją i przykładam do mojego policzka. Naprawdę myślę sobie, że w pewien sposób uratował mi życie. Już zawsze będą mu za to wdzięczna - Już dobrze, Em... wszystko się ułoży, zobaczysz - czochra moje włosy i cmoka w czoło. Przytula mnie do siebie, opieram głowę na jego piersi i otwieram oczy. Spotykam zaskoczony wzrok Jasona i prycham w myślach... pewnie tego zupełnie się nie spodziewał. Jednak Alex bardzo mi pomógł i nie zamierzam tego ukrywać. Alex odkleja mnie od siebie i uśmiecha się cudownie - Jestem Twoim przyjacielem, pamiętaj o tym. Zawsze Ci pomogę, mała.
- Dziękuję... nawet nie masz pojęcia, jak wiele to dla mnie znaczy. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
- Wiem, staram się - mruga zadziornie i pociera moje plecy - A teraz musisz coś zjeść, dobrze?
Marszczę czoło, wzdycham ciężko i patrzę na miseczkę płatków, którą podaje mi Jason. Podnoszę dłoń, aby zabrać ją od niego, ale w połowie drogi zaciskam palce i cofam z powrotem. Kręcę głową, ale doskonale wiem, że nic z tego nie będzie. Nie dam rady tego zjeść, chociaż bardzo chcę i czuję, jak mój żołądek domaga się jedzenia.
- Emma - Jason patrzy na mnie wyczekująco i czeka - Proszę, zjedz... chociaż trochę.
Robię żałosną minę, ale biorę od niego w końcu miseczkę. Zanurzam łyżkę, nabieram kęs i powoli wkładam do ust. Od razu czuję, jak wszystko staje mi w gardle i to, że chłopcy gapią się na mnie wyczekująco wcale nie pomaga. Powoli zaczynam przeżuwać, ale nawet nie czuję smaku...



Jason POV:
Kucam przed Emmą, ale widzę, jak ciężko idzie jej jedzenie. Jestem zaskoczony, iż jest w takim stanie. Jak do tego doszło?! Jednak doskonale zdaję sobie sprawę z tego, iż to moja wina, to ja się do tego przyczyniłem. Ta myśl wcale nie jest pocieszająca i czuję się z tym potwornie. Przez trzy tygodnie tak wiele się zmieniło, tak bardzo ona się zmieniła. Nie rozpoznaję tej dziewczyny, która jeszcze niedawno była pełna życia, uśmiechała się, tryskała radością. Nie wiem, co mam zrobić, aby to wszystko wróciło. Tak bardzo chcę, żeby znowu była sobą, zapomniała o tym wszystkim, co jej zarobiłem i była szczęśliwa. Wzdycham ciężko, ale widok jej takiej rozpieprza moje serce na kawałki. Nie mogę sobie wybaczyć tego, co zrobiłem. Dodatkowo nie wybaczę sobie tego, do jakiego stanu obecnie ją doprowadziłem. Jednak odciąłem się... od niej, od chłopców. Skupiłem się na sobie, na swojej winie nie patrząc na to, co dzieje się z Emmą. Nie wiedziałem, co się z nią dzieje, jak bardzo cierpi i zamknęła się w sobie. Popełniłem ogromny błąd i czuję, że tak łatwo tego nie naprawię. A może na to jest po prostu za późno? 
Jestem bardzo zaskoczony tym, jak bardzo zbliżyła się do Alexa. Kiedy przytulił ją do siebie, poczułem, jak moje serce się zatrzymuje. Nie wiem, co o tym myśleć, ale zastanawiam się, czy łączy ich coś więcej. 
Nagle Emma wypluwa wszystko z powrotem do miseczki, oddycha głęboko i jakaś dziwna panika ogarnia jej ciało, co jest kurwa?! Oddaje mi miseczkę, odkładam ją na stolik, a ona wybucha płaczem. Nie, proszę... tylko nie to! Jestem kompletnie zdezorientowany jej zachowaniem. O co tutaj tak właściwie chodzi?
- Ciii... nie płacz - porywam ją w swoje ramiona, tulę do siebie i czuję, jak mocno wczepia się w moje ciało. Owija nogi wokół moich bioder i ściska palce na moich ramionach, jakby chciała się we mnie wtopić. Płacze głośno, zapowietrza się i trzęsie. Moje serce chce wyskoczyć na zewnątrz i sam mam ochotę się rozpłakać. Boże... to mnie przerasta! - Jestem przy Tobie. Wszystko będzie dobrze, obiecuję - szepczę cichutko i próbuję ją uspokoić. Alex kręci głową i w jego spojrzeniu dostrzegam bezradność. Czy takie akcje były na porządku dziennym? Czy właśnie za to przepraszała go Emma? Schylam się, biorę koc i przechodzę z nią do ogrodu. Dzisiaj jest piękna pogoda, świeci słońce, jest ciepło i powiewa przyjemny wiaterek. Siadamy na huśtawce i układam sobie Em na kolanach. Owijam ją kocem, bo czuję jak zimne jest jej ciało. Od razu mruży oczy i zasłania je dłonią. Razi ją światło i tak sobie myślę, kiedy ostatnio była na świeżym powietrzu. Zaczynamy się lekko huśtać i Emma całkowicie się uspokaja. Nie wiem czy mam z nią porozmawiać, czy może milczeć. Jednak muszę cokolwiek powiedzieć, przeprosić, mimo iż wiem, że nic nie jest w stanie tego naprawić - Kochanie - zaczynam cicho, a ona podnosi  głowę i zerka na mnie - Przepraszam... za wszystko. Nawet nie wiesz jak podle się czuję za to, co Ci zrobiłem - dotykam palcem jej łuku brwiowego. Nie ma już opatrunku, pozostała jedynie maleńka blizna, która jest prawie niewidoczna - Powinnaś mnie za to znienawidzić! Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo przeżyłaś to, że Cię zostawiłem. Powinnaś zapomnieć, żyć dalej! Cieszyć się, że nie masz przy sobie psychola, który Cię uderzył!
Nie jesteś psycholem i zabraniam Ci tak mówić. - mówi cicho i przykłada dłoń do mojego policzka - Jesteś dobrym człowiekiem i oboje to wiemy. Po prostu... stało się, tak? Nic nie możemy już z tym zrobić. Wybaczyłam Ci to dawno temu, Jace. Wiem, że być może nie powinnam tego robić, ale kocham Cię. Wiem, że nie chciałeś tego zrobić. 
- Ale uderzyłem Cię, Em! - podnoszę głos, ale nie rozumiem, dlaczego to zrobiła! Przecież nie powinna! Tak się nie robi, do cholery! Powinna mnie nienawidzić z całego serca! Żaden chłopak nie ma prawa bić swojej dziewczyny!
- Wiem... ale zdenerwowałam Cię. Pocałowałam Codiego na Twoich oczach, miałeś prawo być zły.
- Czy Ty mówisz poważnie?! - odchylam ją delikatnie od siebie i wlepiam w nią swoje spojrzenie - Cmoknęłaś go niewinnie w policzek, Em! A ja dostałem jebanego szału z zazdrości! Nie usprawiedliwiaj mnie!
- Nie usprawiedliwiam, próbuję jedynie zrozumieć. To wszystko - uśmiecha się delikatnie, a ja czuję jak moje wnętrzności robią salto. Jej uśmiech... wygląda tak cudownie, ślicznie! Od razu jej twarz się zmienia, rozpromienia i mam ochotę się kurwa rozpłakać! Jest taka śliczna, mimo tego, przez co musiała przeze mnie przejść.
- Nie rozumiem tego, Skarbie - wzdycham zrezygnowany. Wybaczyła mi, jak gdyby nigdy nic się nie stało! Jak to możliwe? Czy jej miłość do mnie jest aż tak ogromna? Wtulam się w jej piersi, a ona głaszcze mnie czule po plecach. Czuję łzy na policzkach i nie mogę ich powstrzymać, te trzy tygodnie były dla mnie katorgą! Nie mogłem spać, ciągle myślałem jakim jestem potworem skoro zrobiłem jej taką krzywdę! A teraz siedzi tutaj i nadal mnie kocha... po tym wszystkim, co się wydarzyło! Jak to możliwe?! - Przepraszam, maleńka.
- Ciii... - teraz ona mnie uspokaja, role się odwróciły - Jesteś dla mnie wszystkim, Jace. 
Oddycham głęboko i mocno ją do siebie przyciskam. Nie mogę znieść tego, co mówi, jednocześnie jest to balsamem na moje serce. Myślałem, że straciłem ją na zawsze, a ona nawet przez moment nie przestała mnie kochać. Wydawało mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie zostawić ją w spokoju, odizolować się od niej całkowicie. Dopiero teraz widzę, że była to najgorsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Mogłem z nią najpierw porozmawiać, przygotować ją na to, a nie odejść z dnia na dzień. Prawie wykończyła się przeze mnie! Jeśli zrobiłaby sobie jakąś krzywdę, a przecież Alex bał się, że może to zrobić... jak miałbym z tym żyć? 
- Kocham Cię całym sercem, Kruszyno - czuję, jak jej policzek nieco się unosi i kiedy odchylam głowę widzę lekki, przepiękny uśmiech na jej zmęczonej twarzy - Przepraszam, naprawdę przepraszam z całego serca! Nigdy sobie tego nie wybaczę, nigdy! - opieram swoje czoło o jej i nie mogę przestać płakać. Z uczuciem przeczesuje moje włosy i cholernie uspokaja mnie ten gest. Emma odchyla głowę, ociera moje policzki z łez i cmoka delikatnie w nos, jest taka urocza! - Marnie wyglądasz, Skarbie. Jak to się stało, że jesteś w takim stanie? Schudłaś! 
- Po prostu - zacina się na chwilę i spuszcza głowę. Wbija zęby w wargę i bawi się palcami - Było mi smutno.
- Ale to nie powód do tego, aby nie jeść - naprawdę wygląda fatalnie. Ma worki pod oczami, jest zmęczona i coś ściska mnie za serce na ten widok. Doskonale wiem, że to wszystko moja wina. Ona jednak nic nie odpowiada i chyba nawet chce jej się płakać, o nie! - Już dobrze, maleńka... - dotykam palcami jej policzka i momentalnie wtula się w moją dłoń. Zamyka oczy i jej twarz dziwnie się rozluźnia, jakby odczuła niesamowitą ulgę.
- Cieszę się, że tutaj jesteś... - słyszę jej cichutki szept. Nawet nie otwiera oczu, po prostu tuli się do mojej dłoni. 
Przysuwam się bliżej i nasze usta się spotykają... tak bardzo mi tego brakowało! Jej ciepłego ciała w nocy obok mojego, jej uśmiechu, czułości, żartów. Jej całej! Emma wślizguje język w moje usta i pociera nim o mój z większą siłą i zachłannością. Zmienia pozycję, nie odrywając się od moich ust i siada na mnie okrakiem. Dociskam ją do siebie jak najbliżej, opieram plecy o oparcie huśtawki i całujemy się czule, ale zarazem bardzo namiętnie. Nie śpieszymy się... cieszymy się tym pocałunkiem, sobą. Wiatr rozwiewa jej włosy i czuję, jak łaskoczą mnie po policzku. Nagle odrywa się ode mnie i prycha, otwieram oczy i widzę, jak walczy ze swoimi włosami, które wpadają jej do ust. Uśmiecham się na ten widok i pomagam jej w tym. Patrzy na mnie tym swoim zmęczonym wzrokiem i wiem, że muszę zrobić wszystko, aby doszła do siebie. Żeby była taka sama jak dawniej...







*******************************************************************
Hello :)
Ostatnio nie pisałam notek, ale dzisiaj jednak się skuszę :)
Mianowicie... piszecie w komentarzach, e-mailach że boicie się o to, że opowiadanie idzie w kierunku słodkości, a nie akcji. Boicie się rozczarowania i wolicie skończyć czytać. Cóż... wasza decyzja. Jednak nieco jest mi przykro z tego powodu, bo opowiadanie to nie tylko akcja, ale również nieco "codzienności". W ANB tego dramatu nie będzie, mogę już teraz wam to napisać. Nie powinnam tego robić, ale kurcze... trochę się wkurzyłam! Wiem, że lubicie akcję, ale ja chcę pisać coś, co jest w miarę realne a nie ciągle dramat i zero spokoju. Wydaje mi się, że w pierwszej części opowiadania działo się sporo, dlatego tutaj chcę się skupić na Emmie i Jasonie. Sporo przeszli i zasługują na chwilę "spokoju".
Druga część ma tylko dwadzieścia rozdziałów, jest "dopełnieniem" pierwszej części. Tak więc jeśli kogoś rozczarowałam, trudno. Piszę to, co czuję i nie chcę przesadzać, bo wydawałoby się to wielkim kiczem.

Tyle z mojej strony.
Dziękuję za uwagę.
Amen. 

18 komentarzy:

  1. Jaaaa! Pochodzili się (chyba, ja to tak rozumiem) nareszcie! ^^
    Beginnators <3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMGGGGGGGGGGG PIĘKNY ROZDZIAŁ !!! TY ZROBIŁAŚ MÓJ DZIEŃ LEPSZYM... JESTEM DZIŚ WYKOŃCZONA I TO NAPRAWDĘ MOCNO ALE TO JAK PISZESZ STAWIA MNIE NA NOGI

    OdpowiedzUsuń
  3. o jej idę płakać kocham kocham kocham kocham :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super Omg umarłan

    OdpowiedzUsuń
  5. No i dobrze! Komu kurwa coś tu nie pasuje?! Przecież to opowiadanie jest boskie. !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. jeeeju strasznie kochany ci wyszedl, ja zostane do kocna pamietaj, kocham :**

    OdpowiedzUsuń
  7. boze mam takie cos ze dziwnie mi justin 'przechodz" nie wiem jak to nazwac, ale stal sie taki obcy inny

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg pogodzili sie !!!!
    Czekam na nastepny na pewno bede czytala do konca
    @aga_belieber

    OdpowiedzUsuń
  9. POOOOOGODZILIIII SIEEEEE! O jaaa! Ale się cieszę! Czytając pierwszy rozdział płakałam a teraz czytam siódmy i mam mega wielkiego banana na twarzy! Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo sie cieszę! Teraz wiem tylko jedno, jestem uzależniona od tego opowiadania, od Emmy i Jasona...
    W sprawie tej notki..
    Nie przejmuj się, każdy ma swoje zdanie. Tak jak mówiłaś, pierwsza część była sensacyjna a ta jest romantyczna.. Komu się nie podoba nie musi czytać, proste!
    Ja tak jak mówiłam, czytam do końca i to się nie zmieni! :)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecież 1 część była pełna akcji to dobrze że ta będzie spokojna.Jeśli w 2 części umarł by Jason lub Emma to pisalibyście że nie tego się spodziewaliście i że smutno i wgl .Super rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chce zeby emma była z Alexem :)
    I co tak malo tych rozdziałów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę tego ciągnąć w nieskończoność :P

      Usuń
  12. szczerze mówiąc teraz dopiero czytam notatke pod rozdziałem.. dla mnie te rozdziały są fajne... podoba mi sie ta czułość między nimi... tak wgl czekam na kolejny :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana nie przejmuj się komentarzami typu mało akcji albo za dużo słodkości dla mnie jesteś wspaniałą pisarką z przepiękną wyobraznią w twoich opowiadaniach wszystko jest na miejscu wtedy kiedy ma być akcja jest akcja kiedy słodkości są słodkości wiec nie zmieniaj niczego dla mnie twoje opowiadania są miodem na moje serce <3

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine