16 listopada 2014

Rozdział 5.


Emma POV:

Kiedy usłyszałam rozmowę Alexa z Jasonem... jest w ich domu za miastem! Dosłownie czterdzieści minut jazdy i będę obok niego! Naprawdę przez ten czas, był tak blisko mnie?! Szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej.
Za bardzo nie pamiętam drogi, ale wystukuję nazwę miejscowości w GPS, bo tylko tyle pamiętam. Resztę rozpoznam, kiedy będę dostatecznie blisko. Wciskam gaz i auto strzela do przodu, aż wciska mnie w siedzenie. Ma niezłe przyśpieszenie i szybko przekraczam 140km/h. Nie mogę tracić czasu, chcę być szybko obok Jasona, muszę z nim porozmawiać. Jeśli on tego nie chce, ja wezmę sprawy w swoje ręce. Nie może mnie karać i zostawiać ot tak, przecież mnie kocha! Czy tak się robi, kiedy darzy się kogoś uczuciem? Moja podświadomość natychmiast bezlitośnie mnie beszta. Czy bije się kogoś, kogo się kocha? Nie, nie, nie! Kiwam głową, jakbym chciała wyrzucić dręczące mnie myśli, nie mogę się nad tym teraz zastanawiać. Muszę skupić się na drodze, dojechać tam, a potem już wszystko w rękach mojego chłopaka. Tak, mojego chłopaka! Nie zostawił mnie, nie mógł. Na pewno mu na to nie pozwolę. Chyba, że spojrzy mi w oczy i z czystym sumieniem powie, że już mnie nie kocha. Wtedy zostawię go w spokoju i pozwolę mu żyć własnym życiem, w którym mnie już nie będzie...

Kiedy dojeżdżam na miejsce powoli się ściema. Od razu rozpoznaję okolicę i mija zaledwie kilka minut, a parkuję pod bramą dobrze znanego mi domu. Podchodzę pod drzwi i nie wiem, czy mam zapukać, czy po prostu wejść do środka. Decyduję się jednak na to drugie i delikatnie naciskam klamkę. Drzwi nie są zamknięte na zamek, uchylają się lekko i kiedy przekraczam próg, słyszę delikatne głosy. Przechodzę dalej i prawie mam wchodzić do salonu, kiedy słyszę głos mojego chłopaka. Moje serce natychmiast przyśpiesza, w ciało wlewa się fala ciepła i czuję, jakby wszystko wróciło na swoje miejsce. Opieram czoło o ścianę i uśmiecham się lekko do siebie. Jego głos koi moje nerwy, moje myśli, moje ciało. Ma lekką chrypkę, niski ton i wyczuwam w nim trochę cierpienia.
Kiedy wchodzę do salonu, jedyne, czego pragnę to rzucić się na niego i mocno przytulić. Ale nie robię tego, bo stoję jak wmurowana. Gapię się tępo na to, co znajduje się przede mną i zamiast radości, szczęścia, spokoju i ukojenia, które chciałam poczuć, czuję falę bólu, które przelewa się przez całe moje ciało. Od czubka głowy do palców u stóp. Nie tego się spodziewałam. To było ostatnią rzeczą, którą chciałabym oglądać. Dlatego mnie zostawił? Ot tak, wyjechał i nie przejmował się, co się ze mną dzieje? No tak, wszystko klika mi w głowie. Kiedy ja umierałam codziennie od nowa, kiedy moje serce było roztrzaskane w drobny mak, on wcale nie cierpiał. Miał się dobrze, nawet widzę lekki uśmiech na jego twarzy, co dobija mnie jeszcze bardziej. Jestem taka żałosna!
Kiedy podnosi wzrok, spotyka moje załamane spojrzenie. Uchyla usta w szoku i widzę, jak bardzo zaskoczony jest moim widokiem. Żadne z nas nie wykonuje ruchu, on siedzi i wpatruje się we mnie, ja stroję i robię to samo. Jedynie śliczna, drobna blondynka odwraca głowę w moją stronę i patrzy na mnie z zainteresowaniem i współczuciem. Od razu rozpoznaję ten wyraz twarzy, chłopcy w domu wyglądają dokładnie tak samo!
- Emma - Jason wypowiada moje imię cicho, bardzo cicho. Ledwo go słyszę, ale jego głos działa na moje ciało natychmiast. Czuję, jak rozpada się od nowa - Co Ty tutaj robisz? - widzę szok na jego twarzy.
Czy to ważne, co tutaj robię? Nie, nic już nie jest ważne. Jedynie jeden mały fakt, że szybko pocieszył się w ramionach tej ślicznej dziewczyny. Tak bardzo różni się ode mnie, może budową ciała jest bardzo podobna, ale ma niebieskie oczy i długie blond włosy. Siedzi obok niego i kiedy weszłam, trzymała go za rękę.
- Pójdę już - mówię cicho i odwracam się w stronę drzwi. Robię pierwszy krok, kiedy zatrzymuje mnie jego głos.
- Poczekaj! - jego ton brzmi ostro i poważnie, ale ja nie czekam na nic - Emma! Do jasnej cholery!
Biegnę do drzwi i kiedy tylko wychodzę na zewnątrz, oddycham głęboko i czuję łzy na policzkach. Wsiadam do samochodu i natychmiast odpalam, ruszam z piskiem opon i zostawiam zszokowanego Jasona za sobą. Jadę przed siebie i wiem, że źle robię. To głupie prowadzić samochód w takim stanie, kiedy praktycznie nic nie widzę. Muszę się zatrzymać, dojść do siebie i dopiero wtedy wrócić do domu. Może i jestem załamana, ale jeszcze pozostały mi resztki myślenia. Zjeżdżam w boczną drogę, która prowadzi w głąb lasu. Jadę przez kilka minut aż droga się kończy, ale pojawia się przede mną duża, śliczna, zielona polana. Idealne miejsce żeby po użalać się nad sobą.
Zatrzymuję auto, wysiadam szybko i biegnę przed siebie. Kładę się na trawie, zwijam swoje ciało w kulkę i wybucham żałosnym płaczem. To, co dzisiaj zobaczyłam, zabiło mnie po raz kolejny. Nie spodziewałam się tego, jestem zszokowana tym, co zobaczyłam. Naprawdę ma inną? Zostawił mnie, jest wolnym człowiekiem, dlaczego mnie to tak dziwi? Przecież jest cudowny, przystojny, co z tego, że się złości? Panuje nad tym, uczy się i ta słodka blondynka na pewno pomoże mu w tym, tak jak ja mu pomagałam. To dziwne, ale chcę żeby był szczęśliwy. Na niczym tak bardzo mi nie zależy jak właśnie na tym, aby był kochany, żeby ktoś się o niego troszczył, opiekował. Wiem jedno, moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Tak naprawdę zastanawiam się, czy w tym momencie mam dla kogo żyć. Zostałam sama, bez niego, bez sensu mojego życia. Co mam teraz ze sobą zrobić? Jak się pozbierać, obudzić, wyjść z mojego świata, w którym się zatrzasnęłam?
Czuję, jak moje ciało na nowo się rozpada, nawet nie zdążyłam go poskładać po poprzednim ciosie, a już przyszedł następny. Nie tego się spodziewałam i element zaskoczenia przerósł wszystko. Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić, usłyszeć, że to wszystko to był tylko zły sen, że jest przy mnie i nawet mu się nie śniło, aby mnie zostawiać. Potrzebuję go jak powietrza, tymczasem straciłam go już na zawsze. Wybucham nową falą płaczu i jedyne, czego pragnę, to zasnąć i nigdy się nie obudzić. Wiem, że sobie nie poradzę z tym wszystkim... nie dam rady, bo jestem zbyt słabym człowiekiem. Nie mam już siły walczyć...

Nie wiem ile leżę na tej polanie, ale czuję, jak moje ciało zaczyna się trząść z zimna. Jestem w bluzie Jasona i czuję wciąż jego zapach. To jak ukojenie dla mojego złamanego serca, chociaż doskonale wiem, że katuję się tym od nowa. Cóż innego pozostało mi w tej chwili? Mam chociaż to...
Zaczyna padać deszcz, błyska się i słyszę gdzieś niedaleko grzmot. Idzie burza. Nienawidzę burz i boję się ich, ale w tym momencie jest mi to obojętne. Krople uderzają w moje ciało, moczą moje ubranie i włosy, które wystają spod kaptura. Trzęsę się jeszcze bardziej, ale to dobrze, przynajmniej czuję cokolwiek.
Niestety mój spokój przerywa ostre światło. Nie wygląda jak błyskawica, ciągle świeci i strasznie mnie razi. Cholera! Niech ktoś to wyłączy, bo oślepnę. Jestem zła, bo chcę spać a to światło mi na to nie pozwala. Jednak po chwili słyszę, jak ktoś woła moje imię, coraz głośniej i głośniej. Ktoś się zbliża w moim kierunku i widzę ciemne postacie. Przymykam oczy i czuję, jak woda z kaptura, który mam na głowie kapie mi na twarz, przez co zamarzam na kość. Moje ciało wpada w jakiś dziwny trans i nie mogę nad nim zapanować. Światło jest praktycznie przede mną i czuję dłonie na swoim ciele. Słyszę głos, który jest ukojeniem dla mojej duszy, ale myślę, że to tylko sen. To nie dzieje się naprawdę, bo tej osoby nie ma już w moim życiu...

Kiedy się budzę, czuję dreszcze na całym ciele. Jest mi zimno, mimo, iż jestem przykryta po samą szyję. Moje ciało się trzęsie i czuję, jak ciężka jest moja głowa. Dopiero po chwili otwieram oczy i rozglądam się po pomieszczeniu. Wiem, gdzie jestem. To dom chłopaków za miastem i bardzo dobrze znany mi pokój. To tutaj byłam przez kilka dni, kiedy Jason odzyskał mnie z rąk Willa. Nie wiem, dlaczego, ale czuję dziwne ciepło na sercu. Jestem w miejscu, w którym spędziłam fajne chwile z moim chłopakiem i chociaż na chwilę mogę poczuć się jak dawniej. Niestety ból głowy jest bardzo natarczywy i pulsujący, marzę tylko o jakimś proszku przeciwbólowym i zmuszam swoje ciało do ruchu. Zerkam na siebie, ale ktoś zdjął ze mnie mokre ubrania. Przełykam ślinię, kiedy myślę, że mógł być to Alex.
Zimno mi, a mam na sobie tylko koszulkę, która ledwo zakrywa mi pupę. Wiem, czyja to koszulka i momentalnie zaciskam mocno usta. Ruszam się i powoli kieruję w stronę schodów. Dochodzą mnie ciche głosy i ciekawa jestem, kto jest w domu. Na pewno Alex, z pewnością wkurzył się na mnie za to, że wzięłam jego samochód. Muszę go przeprosić, chociaż niczego nie żałuję. Kiedy pojawiam się w salonie, wszystkie rozmowy cichną. Podnoszę głowę i czuję na sobie wzrok wszystkich a dostrzegam całą paczkę, łącznie z Jasonem. Oddycham głęboko i czuję, jak moje serce boleśnie się zaciska. Patrzy na mnie i ja też na niego patrzę. Nie pragnę niczego innego, jak znaleźć się w jego ramionach i nawet przez moment mam ochotę rzucić się na niego i nigdy nie puszczać. Ale po chwili przypominam sobie widok tej ślicznej blondynki i nie robię ani kroku. Pierwszy wstaje Alex i podchodzi do mnie.
- Wszystko w porządku? - uśmiecha się pocieszająco i dotyka palcami mojego policzka.
- Tak - mówię cichutko i chrząkam - Przepraszam - przełykam ślinę i zaciskam usta - Nie powinnam brać Twojego samochodu - spuszczam głowę, bo jest mi wstyd. Alex chwyta moją brodę w dwa palce i nasze oczy się spotykają.
- Nie masz, za co przepraszać, ale nie rób tego więcej. Prawie umarłem z niepokoju - och...
Zaczynam szybciej oddychać i moje ciało ogarnia dziwne uczucie, staję na palcach i przytulam się do Alexa. Mocno przytula mnie do siebie i moje nogi odrywają się od podłogi, płaczę i moczę jego koszulkę. Trzęsę się cała, bo przede mną siedzi miłość mojego życia, a ja nic nie mogę zrobić. Straciłam go i nie ma szans, aby cokolwiek się już zmieniło. Znowu moje serce roztrzaskuje się na kawałki i nie wiem, czy tym razem dam radę się pozbierać. Nie mam na to siły, a tym bardziej chęci. Uszło ze mnie całe życie, nic już nie ma sensu.
- Ciii... już dobrze, nie płacz. Jesteś bezpieczna - co z tego, skoro jestem zmiażdżona? Wczepiam się w jego ciało i ściskam w dłoniach jego koszulkę. Widok przede mną jest dla mnie ogromnie bolesny. Nie widziałam go długie, koszmarne dla mnie trzy tygodnie. Teraz siedzi przede mną i ciężko mi w to uwierzyć - Już dobrze, Em - słyszę cichutki głos Alexa i czuję, jak mocno mnie do siebie tuli. Otwieram oczy, uspokajam się lekko i spotykam wzrok Jasona. Gapię się na niego tępo, opieram brodę na ramieniu Alexa i nie wykonuje żadnego ruchu. Po prostu patrzę i nie mogę zrozumieć, dlaczego to wszystko musiało się tak potoczyć. Tak bardzo kocham chłopaka, który siedzi naprzeciwko mnie i bacznie patrzy w moje oczy. Widzę w nich mnóstwo bólu, cierpienia, żalu, winy jednak nie rozumiem tego - Już lepiej? - Alex wyrywa mnie z zamyślenia i delikatnie kiwam głową.
- Dasz mi jakiś proszek? Łeb mi pęka - krzywię się, przykładam palce do czoła i wzdycham ciężko.
- Jasne - uśmiecha się delikatnie i odgarnia kosmyk włosów z mojej twarzy. Składa jeszcze szybki pocałunek na moim czole, przymykam oczy, bo ten chłopak tak wiele dla mnie zrobił. Zawsze będę mu za to wdzięczna.
Wypuszcza mnie ze swoich objęć, przechodzi do kuchni, a ja nadal stoję na środku salonu, jak sierota i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Czuję na sobie wzrok chłopaków, ale nie mam odwagi podnieść głowy.
- Chodź usiąść, Em - słyszę głos Chrisa i kiedy podnoszę wzrok, wyciąga do mnie rękę.
Pochodzę niepewnie do kanapy i przelotnie zerkam na Jasona, błąd. Obserwuje mnie jak jastrząb i jest zaskoczony moim zachowaniem. Siadam obok Chrisa i Toma, podkulam nogi i opieram brodę na kolanach. Czuję się jak małe, zagubione dziecko. Nie wiem co mam robić, co mówić. Jest cicho i dość niezręcznie, nikt się nie odzywa, więc i ja tego nie robię. Alex wraca z kuchni, podaje mi szklankę wody i tabletkę. Uśmiecham się do niego słabo.
- Proszę - podaje mi szklankę wody i białą tabelkę - Powinnaś coś zjeść. Na co masz ochotę?
- Na nic, nie jestem głodna. Dziękuję  - popijam tabletkę i oddaję mu szklankę.
- Mówisz poważnie? Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś jadłaś. Tak nie można!
- Naprawdę nic nie przełknę - patrzę mu w oczy i proszę go spojrzeniem, żeby odpuścił mi temat jedzenia.
Opieram bok głowy o kolano i zamykam oczy, jestem zmęczona i zmarznięta. Czuję jak ktoś okrywa mnie kocem i robi się cudownie ciepło. Wtulam się w ciepły materiał i oddycham głęboko. Kiedy otwieram oczy napotykam wzrok Jasona, wpatruje się we mnie tępo i nie mogę nic wyczytać z jego twarzy. Widzę jedynie jakieś dziwne zaskoczenie i bezradność. Patrzę na niego i skanuję jego piękną twarz. Kto by pomyślał, że jeszcze trzy tygodnie temu byłam taka szczęśliwa. Uśmiechałam się, cieszyłam z każdej chwili, mogłabym przenosić góry! A teraz? Wyglądam jak nieszczęście, najchętniej nie wychodziłabym z łóżka i z nikim nie rozmawiała.
Niespodziewanie ciszę przerywa dzwonek mojego telefonu, zrywam swoje ciało, ale cholernie się przestraszyłam. Czuję dłoń na plecach i zerkam w prawo... Chris. Wysilam się na uśmiech i Alex podaje mi telefon, spoglądam na wyświetlacz i zaciskam usta. Kręcę głową i oddaję mu telefon, marszczy czoło i też na niego zerka.
- Hej, to Twoja przyjaciółka. Nie odbierzesz? - patrzy na mnie i marszczy czoło zaskoczony.
- Nie - odpowiadam cicho, oblizuję usta i powracam do poprzedniej pozycji.
- Martwi się o Ciebie. Wiesz, że powinnaś z nią porozmawiać? - och, boże! On mówi poważnie?
- Wiem, ale nie teraz. Nic jej nie będzie, napiszę jej później smsa, że jeszcze żyję.
- Jeszcze żyjesz? Co do chuja, Emma? - Alex podnosi głos, ale nie patrzę na niego.
- Tak mi się powiedziało, wyluzuj - to najdłuższa konwersacja, jaką przeprowadziłam od dobrych kilku dni. Od tamtego czasu nie powiedziałam więcej niż kilka krótkich zdań i szczerze? Nie mam teraz rozmawiać.
- Emma - moje serce zamiera, bo to Jason wypowiada moje imię.
Spoglądam na niego i widzę wszystko. Szok maluje się na jego twarzy, patrzy na mnie z lekko uchylonymi ustami, jakby był czymś zdziwiony. Tylko, czym? Czego się spodziewał do cholery?! 








30 komentarzy:

  1. jak tu włączyc 1 rozzdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dole strony masz zakładki "starsze", "nowsze". Klikasz na starsze i przenosi Cię do starszych rozdziałów.

      Usuń
  2. ten rozdział jest taki smutny :( czekam na następny ... jestem ciekawa co będzie się dalej działo... ciekawe jak przeżyje do następnego

    OdpowiedzUsuń
  3. O matuniu! Myślałam że w tym rozdziale sie pogodzą albo chociaż porozmawiają :/ No ale w następnym coś będzie :D
    Trzymaj sie mycho! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. O MÓJ BOZE czy oni wrócą do siebie i czemu nie ma perspektywy jonsona

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś cudoooowna.. mamciu chyba nie wytrzymam do wtorku snxjsnxuenfisksb ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. boze placze jak pojebana, kocham serio, czemu ty zawsze musisz pisac tak, ze doprowadzasz nas do lez, czemu? kocham i tak najmocniej :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam cie, swietnie umiesz opisac tyle emocji ze idzie sie poplakac :) czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze bonusik? :D dlaczego ty musisz być taka wspaniala?

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże biedna Emma widzisz co jej zrobiłeś Jason?Mam nadzieję że będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg omg omg. Jak zwykle rozdział megaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  11. omggggg prosze kolejny bo nie dam rady psychika wysiada tak dobrze piszesz :) kocham cie i twoje opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. omg nie wiem co powiedzieć, po każdym rozdziale mam niedosyt. Ta część muszę przyznać, że jest lepsza trochę od tamtej. Pięknie opisujesz emocje, mogę się z nimi utożsamić. Najlepiej dla mnie by było jakbyś dodawała kilka rozdziałów codziennie. To jest najlepsze opowiadanoe. Ciekawość mnie zżera co powie Jason i co z nimi będzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam od razu jak był bo jestem psychofanką twoich opowiadan ale komentarz musi byc,totalnie czadowy rozdzial,tak bardzo mi sie podoba ze przeczytalam kilka razy,brakowalo mi tylko perspektywy Jasona ale to twoja decyzja rozumiem,ej tak bardzo umiesz zaciekawic,ja dzisiaj przez cala noc bede myslec o tym co Jason powie jej,czy wyjdzie z wiezienia i czy ona ucieknie w our time,i co sie stanie w fatalnej pomylce no i o fizyce(sprawdzian jutro) ahahah,tak bardzo to kocham,kocham mocno,tule/rosalie_psycho_kocham

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam że dopiero teraz komentuje ale nie mogłam wcześniej ;c rozdział zaje***ty ale szkoda mi Em ;c mam nadzieję że wszystko będzie OK (nie na długo zapewne xD) ale będzie <3 kocham i czekam na next <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zawsze świetny czekam na nn. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam. Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dodasz dziś prawda? Bo ja tu umieram z niepewności ╥﹏╥

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja już czekam ;D dawaj dziś jest dziś xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże jest już tak późno a rozdział powinien być co tu się dzieje? Już mineły dwa dni!

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny rozdział ! a czemu nie ma dziś następnego ? mam do Ciebie prośbe mogłabyś założyć ask'a albo podać swojego jak masz i oczywiście chcesz. :) o wiele łatwiej bd mogła sie dowiadywać o rozdziałach z góry dziękuje .:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zajebisty rozdział ale myślałam że dłużej będą ją szukać było by bardziej ekscytująco ale i tak jest świetny

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine