12 listopada 2014

Rozdział 3.



Emma POV:
Wtorek i środę odpuszczam sobie w szkole... nie mam po prostu siły, żeby wstać z łóżka. Nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam i Alex wmusza właśnie we mnie zupę. Grzebię w niej łyżką i gdy tylko podnoszę do ust porcję, czuję jak moje gardło się zaciska. Próbuję tak jeszcze kilka razy, nic z tego nie będzie. Alex mnie pilnuje i do kuchni wchodzi Chris i Matt. Znowu mają ten wyraz twarz i aż muszę zacisnąć usta. Nie mogę tego znieść!
- Emma... musisz coś zjeść! Nie jadłaś od... no właśnie! Nawet nie wiem od kiedy! - Matt podnosi głos, ale totalnie mnie to nie wzrusza. Wiem, że się martwią, ale nic na to nie poradzę. Odsuwam od siebie talerz i wstaję.
- A Ty dokąd? - pyta Alex, ale nie odpowiadam na jego pytanie.
Wychodzę z kuchni i biegnę na górę. Marzę tylko o tym, aby się położyć i zasnąć chociaż na chwilę. Jednak kiedy chwytam za klamkę, słyszę czyjś głos. Podchodzę do pokoju po przeciwnej stronie, drzwi są lekko uchylone i postanawiam podsłuchać. Przysuwam się bliżej i natychmiast rozpoznaję głos Hiuba.

- Nie wiem, stary. Jest gorzej niż myślałem. Gdybyś ją widział... kurwa, to nie jest ta sama osoba - proszę, chyba nie rozmawia z Jasonem? - Ona nawet nic nie je, Jace! - boże! Od razu moje serce ściska dziwny ból, gdy tylko wypowiada jego imię - Poradzi sobie? Czy Ty kurwa mówisz serio człowieku?! Ona jest od Ciebie uzależniona! - podnosi głos, a ja wchodzę do pokoju. Gapię się na niego z otwartymi ustami... tak, to prawda. Dociera do mnie, że jestem od niego uzależniona. Ta miłość albo mnie wzmocni, albo zabije - Emma... 
- Chcę z nim porozmawiać, proszę... - mówię słabo i dziwię się, dlaczego Jason nie zadzwonił do mnie.
- Em... to nie jest dobry pomysł - mówi cicho, ale cały czas trzyma słuchawkę przy uchu. Stoję blisko niego, wystarczy, że wyciągnę dłoń i telefon będzie mój. Jednak nie robię tego, bo coś trzyma mnie w miejscu i nie pozwala mi się ruszyć. Moje serce szaleje, oddech przyśpiesza i na nowo rozpadam się na kawałki.
- Czy ja... - zacinam się, ciężko powiedzieć mi to na głos - Czy on... już go nie obchodzę?
Gdy te słowa wychodzą z moich ust czuję łzy na policzkach. Ciepło rozchodzi się po skórze i łzy kapią na moją koszulkę. Wstrząsa mną fala płaczu i moje ciało wpada w trans, trzęsę się i zaczynam głośno szlochać. Hiub od razu kończy rozmowę i tuli mnie do siebie, ale ja zaczynam się wyrywać i krzyczeć.
- Emma! - podnosi głos i próbuje mnie uspokoić. To na nic.
- Dlaczego mnie zostawił?! Powiedział, że mnie kocha! - widzę szok na twarzy chłopaka, zupełnie nie wie co się ze mną dzieje. Łapię go za koszulkę i przybliżam swoją twarz do jego - Zastrzel mnie, Hiub - otwiera usta w szoku i gapi się na mnie - Zrób to, proszę! Nie mogę tak żyć! - wrzeszczę niemiłosiernie, aż zlatują się do pokoju pozostali - Nie chcę, rozumiesz?! To tak bardzo boli, dlaczego to zrobił? - nie mam już siły i nogi uginają się pode mną.
Hiub mocno trzyma mnie w swoich ramionach i bierze na ręce. Zanosi do pokoju Jasona, układa na łóżku, przykrywa kocem i Alex kładzie się obok mnie. Przytula mnie do siebie i mocno wtulam się w jego ciało. Zamykam oczy i kiedy głaszcze mnie po plecach wyobrażam sobie, że są to dłonie mojego chłopaka. Zaczynam wolniej oddychać i zwijam się w kulkę. Chciałabym usłyszeć jego głos... przywołuję w myślach wszystkie razy, kiedy mówił mi, jak bardzo mnie kocha, nikomu mnie nigdy nie odda i jestem "jego". 

Nawet nie wiem kiedy mija pierwszy tydzień mojego życia "bez Jasona", jest jeszcze gorzej niż na początku. Nie wiem jakim cudem chodzę do szkoły i ogólnie funkcjonuję. Czuję, jak moje serce, ciało, umysł nie radzą sobie bez niego. Na dodatek rodzice wydzwaniają codziennie i dopytują jak się czuję, co u Jasona i zaczynam ignorować ich telefony. Moja przyjaciółka robi dokładnie to samo, dodatkowo w szkole nie daje mi spokoju i czuję, że jestem na granicy własnej wytrzymałości. Dlaczego nie mogą zostawić mnie w spokoju? Chcę być sama!


Dzisiaj sobota... to dzisiaj mija równe cztery miesiące naszego związku. Zbieram się w sobie i nawet nie wiem jakim cudem, robię spagetti dla wszystkich. Chłopcy bacznie mnie obserwują i zupełnie nie wiedzą, co się ze mną dzieje. Ja jednak robię kolację dla mnie i dla Jasona, przecież dzisiaj nasza mała rocznica i nawet otwieram czerwone wino. Przenoszę danie na stół w salonie i nakładam wszystkim. Patrzą na mnie zdziwieni i nie wiedzą, jak mają się zachować. Wysilam się na uśmiech... blady, marny i ledwo mogę to zrobić.
- Smacznego... - mówię tak cicho, że sama siebie ledwo słyszę - Dzisiaj mija cztery miesiące naszego związku z Jasonem - uśmiecham się do siebie i spoglądam na chłopców, którzy siedzą obok mnie.
Usta otwierają im się w szoku, ale ja czuję jak moje ciało dopada cudowna, dziwna ulga. Upijam łyk wina i mówię cichutko "Za nas, Kochanie". Alex chowa głowę w dłoniach, ale nie zwracam na to uwagi. Pierwszy raz od bardzo dawna zjadam ciepły posiłek. Przychodzi mi to z ogromną trudnością, ale robię to dla niego. Z okazji naszego małego święta.


W nocy nie mogę spać... co ja gadam! W ogóle nie mogę spać, każdej nocy! Chodzę nieprzytomna w dzień i naprawdę chciałabym zasnąć na chwilę. Wzdycham ciężko, wstaję, schodzę na dół i przechodzę do ogrodu. Wdycham świeże powietrze i siadam na trawie. Jak długo to jeszcze potrwa? Ile czasu zajmie mi dojście do siebie? Czy to w ogóle możliwe? Układam się na trawie i zwijam ciało w kulkę. Obejmuję nogi rękoma i nucę pod nosem jakąś nieznaną mi melodię. Próbuję rozluźnić napięte mięśnie i wyłączyć mózg. Mam dość myślenia, praktycznie nie robię nic innego tylko przywołuję obraz mojego chłopaka. Tak bardzo za nim tęsknię!
Jest chłodno i wieje lekki wiatr... czuję na ciele gęsią skórkę, ale lekceważę to, bo jest to całkiem przyjemne uczucie. Boli mnie brzuch z głodu, ale wiem, że nic nie przełknę. Mam ściśnięty żołądek i czuję dziwną gulę w gardle. Tęsknota zżera mnie od środka i nijak nie mogę sobie z tym poradzić. Chciałabym się uśmiechać, porozmawiać z Aną, pójść do naszej ulubionej kawiarenki na mrożoną kawę. Chciałabym kupić śliczną sukienkę w kwiatki i wybrać się nad morze. Jednak teraz nic się nie liczy, oprócz mojego rozwalonego serca. Nawet nie obchodzi mnie co będzie jutro, pojutrze. Chcę zasnąć i obudzić się, kiedy będzie już po wszystkim...


Przymykam oczy i kiedy je otwieram, widzę Jasona... jest ubrany w moją ulubioną szarą bluzę, jasno niebieskie jeansy i białe adidasy. Ma ułożone do góry włosy i uśmiecha się do mnie z uczuciem i miłością. Bierze mnie w ramiona i okręca się dookoła. Uśmiecham się szeroko i składam na jego ustach słodki pocałunek. Jestem szczęśliwa i w moje serce wlewa się fala ciepła. Jednak po chwili jakaś dziwna siła nas od siebie odciąga, Jason trzyma mnie mocno, ale nie daje rady i puszcza moje dłonie. Znika z zasięgu mojego wzroku i nagle robi się ciemno i mroczno. Naokoło jest las, pada rzęsisty deszcz, a ja zaczynam się bać i wołam głośno jego imię. Z ciemności wyłania się postać, która sunie w moim kierunku. Jest ciemno i wyostrzam wzrok, nie wiem kto to jest... widzę tylko święcące na czerwono oczy i szpony, które wystawia w moim kierunku. Krzyczę niemiłosiernie i czuję, jak moje ciało się trzęsie. Czuję na sobie czyjś dotyk i krzyczę jeszcze głośniej... ta przerażająca postać mnie dorwała i chce zrobić mi krzywdę. Porwała Jasona, żeby nie mógł być blisko mnie!
- Emma! - słyszę nagle swoje imię... nie wiem do kogo należy głos, ale wrzeszczę jeszcze głośniej, może ktoś przyszedł mnie uratować? - Emma! No dalej! - czuję jak ktoś dość mocno klepie mnie po policzku, auć! - Obudź się do cholery! No otwórz oczy! - czuję szarpnięcie za ramiona i gwałtownie otwieram oczy. Patrzę przed siebie i oddycham strasznie szybko. Serce wali mi w piersi jak oszalałe i czuję, jak powoli zaczyna mnie przytykać. Nie za bardzo kontaktuję, ale jest ciemno i moje ciało ogarnia panika. Gdzie ja jestem? Czy w ogóle jeszcze żyję? - Emma, spójrz na mnie - słyszę znowu ten głos i ktoś przekręca moją głowę w prawą stronę - Maleńka... - och... to Alex!
Mocno tuli mnie do siebie, a ja płaczę żałośnie. Głaszcze mnie po plecach, po włosach, a ja się trzęsę i nie mogę złapać tchu. Opieram swoją głowę o jego ramię i mocno wczepiam się w jego ciało. Podnosi się, a ja od razu obejmuję jego biodra nogami. Dopiero teraz, kiedy otwieram oczy widzę resztę chłopaków, którzy stoją w progu drzwi prowadzących do ogrodu, są w szoku. Alex odwraca się w stronę drzwi i już ich nie widzę, chowam głowę w jego szyję i po chwili czuję, jak układa mnie na łóżku. Jednak nie puszczam i kurczowo się go trzymam.
- Nie... - mówię cicho i błagalnie. Jeśli zostanę sama wiem, że będzie źle.
- Ciii... już dobrze. To był tylko zły sen - kładzie się obok i przytula do siebie - Możesz spać, jestem przy Tobie - mówi cichutko do mojego ucha. Przykrywa mnie kołdrą i dopiero teraz czuję, jak moje ciało jest zmarznięte.
- Nie chcę... - odpowiadam szeptem i mocniej się w niego wtulam.
I faktycznie nie śpię do samego rana. Zaczyna robić się jasno i słyszę, jak deszcz stuka o parapet. Dziwnie mnie to uspokaja, bo skupiam na tym całą swoją uwagę. Jestem zmęczona i wyczerpana, boli mnie głowa i powieki same mi się zamykają. Jednak kiedy tylko przysypiam, od razu zrywa moim ciałem i budzę się przestraszona. Alex tuli mnie do siebie i głaszcze uspokajająco, jednak nie działa to na mnie i mocno ściskam w dłoniach jego koszulkę.


Alex zaczyna się wiercić, podnoszę głowę i spoglądam na niego. Otula mnie kołdrą, całuje w czoło, ale jest tak zmęczona, że ledwo kontaktuję. Oczy same mi się zamykają, ale walczę z całych sił.

- Prześpij się, dobrze? - mówi cicho i odgarnia kosmyk włosów z mojej twarzy.
- Nie chcę spać, idziesz sobie? - czuję powoli, jak panika obejmuje moje ciało.
- Chciałem się tylko napić i skorzystać z toalety. Zostaniesz na chwilę sama?
- Sama? - nie wiem dlaczego, ale boje się być teraz sama. Czy to przez ten dziwny sen? Alex widzi mój wyraz twarzy i dostrzegam w jego oczach rezygnację i jakiś dziwny przebłysk bólu i bezradności.
- Zawołam któregoś z chłopców, dobrze? Posiedzi z Tobą chwilę, tak? - kiwam głową.
Wychodzi, a ja rozglądam się nerwowo czy czasami nikogo tutaj nie ma. Po chwili wchodzi Hiub i odczuwam ulgę.
- Hej, Em - kuca przy łóżku i wpatruje się w moją twarz - Jak tam?
- Nie wiem... - mówię cicho i kurczowo ściskam w dłoniach kołdrę.
Oddycham ciężko i jestem dziwnie przestraszona. Widzę jaki wyraz twarzy ma Hiubi... zrezygnowany, bezradny, współczujący. A ja tego nie potrzebuję, chcę żeby tylko ktoś zabrał ode mnie ten dziwny ból, to wszystko.
- Och, mała... prawie wyskoczyło mi serce, kiedy krzyczałaś w nocy w ogrodzie.
- Krzyczałam? Dlaczego? - jak to? Przecież krzyczałam w tym lesie, nie w ogrodzie.
- Śniło Ci się coś... wrzeszczałaś w niebo głosy, chyba pół ulicy Cię słyszało.
- Śnił mi się Jason... i jakaś okropna postać, która miała święcące czerwone oczy i długie szpony. Zabrała go ode mnie! Było tam tak ciemno, bałam się - zaciskam usta, bo dziwnie chce mi się płakać.
Hiub marszczy czoło i kręci głową. Dotyka dłonią mojej zimnej ręki i delikatnie pociera. Uspokajam się nieco pod wpływem jego dotyku i czuję, że powoli dochodzę do siebie.
- Wszystko będzie dobrze, nie bój się. Jesteśmy z Tobą i nie damy zrobić Ci krzywdy - uśmiecha się niepewnie i patrzy prosto w moje oczy. Dotyka palcami mojego policzka i widzę, jak bardzo jest smutny - Przetrwamy to razem z Tobą, Em. Na pewno wszystko się ułoży, mała.
Gapię się na niego i nie rozumiem tego, co do mnie mówi. Co ma się ułożyć? Przecież Jason mnie zostawił, odszedł! Nie obchodzę go już, więc nic się nie ułoży. Moje życie rozpadło się brutalnie na kawałki, moje serce umarło i wiem, że nic nie jest w stanie go w tym momencie pobudzić do życia. Nie chcę nawet tak żyć...
Do pokoju nagle wchodzi Alex, kiedy tylko go widzę w moje ciało uderza ogromna fala ulgi. Jest tutaj... chociaż on! Mimo tego, co do mnie czuje... nie opuścił mnie nawet na chwilę. Czuwa przy mnie praktycznie cały czas, jest w tym momencie moim "wszystkim". Tylko dzięki niemu czuję, że jeszcze w ogóle żyję...







 ***************************************************************
Dziękuję za wszystkie wasze komentarze!
Kocham Was! :*

Kasia.


28 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaa ja tu wchodzę co 10min naprawdę a tu patrze rozdział co rozdział 3 i matko Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! nie mogę uzależniłam się ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda mi Emm ;c Niech te Jason wraca --,-- Nie wierzę że u niego jest tak słodko.... Na 100% tęskni i martwi się o Emme! Kiedy będzie jego pespektywa? :)
    Pozdraaaawiam i do następnego! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niech Jace już wróci ! a tak ogólnie to świetny rozdział , uwielbiam to opowiadanie i to że tak szybko dodajesz rozdziały. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyczuwam wątek miłosny z Alexem, racja ? ^^
    Tak na marginesie.. kocham to opowiadanie, dzięki, że tyle dla nas robisz :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chce zeby ava bylla z Alexem ale jakos czuje ze coś między nimi będzie mie chcę :'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ava?!?!? Komuś się opowiadania pomyliły

      Usuń
  6. O jezusie, nie chce Alexq... ..

    OdpowiedzUsuń
  7. omg jaki cudowny rozdział ! szkoda żę musi tak cierpieć przez Jasona :/ czekam na następny .. pozdrawiaaam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rob tego, prosze no. Ona nie moze być z Alexem blagam... I dodaj perspektywe Jasona prosze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie perspektywy Jasona :)

      Usuń
    2. Eh wydaje mi się, że Jasona już w ogole nie bedzie w tym opowiadaniu. Chyba że tak jak tu. Telefonicznie czy coś. Ina ułozy sobie życie z Alexem, nadal bedzie pamietala o Jasonie, ale bedzie z nim. Sam koniec teho rozdziału już mowi że niby" on zawsze rzy niej jest". Kochm to opowiadanie ze względu na Jasona i Em wiec boje się cztać je dalej..

      Usuń
  9. PS. Rozdział jak zawsze genialny ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nienawidzę Cie za to ryczę jak kretynka i jest mi tak smutno. niby ta cześć nazywa się new beginning i pewnie będzie próbowała sobie jakoś ułoży życie z Alexem, ale niby to wciąż opowiadanie o Em i Jasonie więc powinien niby się pojawić. Nie wiem co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie moge nawet opisac jak bardzo kocham to opowiadanie,kurde ale to nie bedzie to samo,bez niego,jezeli ona ulozy sb zycie z Alexem to wszystko sie zniszczy no,cala pierwsza czesc jest o ich milosci,o milosci Jasona i Emmy,pisalas o prawdziwej milosci,ktora sie nie poddaje,ktora pokonuje przeszkody,ja rozumiem jak bardzo Jason jest zszokowany tym co robi,ale kurde ona mu to wybaczyla,tak bardzo go kocha,ze jest w stanie mu to wszystko wybaczyc,to jest nie do opisania,tak bardzo uwielbiam Jasona i Emme,są tak cudowną para,maja taka cudowna więź,a chlopaki? Ile oni sa w stanie poswiecic dla Emmy,kurde sa jak jej starsi bracia,ale opiekowanie sie nią to kurde praca Jasona,zrobił tyle zlych rzeczy i co,uciekł,zostawil milosc swojego zycia,i do tego boi sie z nia porozmawiac a jej już psychika siada,choc bardzo tego nie chce,to jednak caly czas mysle o tym ze ją usmiercisz,ona jest silna ale nie wiem czy da sobie rade,wiem ze nie mozesz zdradzac co bedzie w nastepnych rozdzialach ale prosze powiedz mi tylko czy przeczytam tu jeszcze o prawdziwej milosci? Rosalie
    Przepraszam za bledy i za to ze byly przecinki zamiast kropek,bledy klawiatury w telefonie

    OdpowiedzUsuń
  12. dla mnie idealnie. chyba jestem nieliczna osoba, ktora by chciala Em z Alexem, ale potem Jason by wrócił, przespał się z Em i takie dramaty ;d

    OdpowiedzUsuń
  13. Ajajajaj! Jason idioto, wracaj do Emmy, bo sama Cię to niej ściągnę! Nawet jeśli i siłą! ^^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  14. boze swiety jaka emma jest biedna tak mi jej szkoda, w padlam w histrire jak czytalam o tej kolacji matko

    OdpowiedzUsuń
  15. kurwa tylko tyle powiem, najleosze slowo opisujace ten rozdzial serio

    OdpowiedzUsuń
  16. Się porobiło...
    Czekam na Jasona i Emme RAZEM ♥♥♥
    Kocham i czekam na następny <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak narazie trochę nudno ale wydaje mi sie że Jace sie pojawi tylko jak Emma sobie wszystko ułoży ! ;c c;

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten Jason to chyba sobie jaja robi co on sobie myśli niech wraca do niej bo może być za póżno

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine