10 listopada 2014

Rozdział 2.

Nie mam pojęcia, ile tak stoimy. Może pięć minut, może dziesięć, a może godzinę? Wreszcie wraca mi myślenie, odwracam się w stronę Hiuba, ale marszczy brwi i wygląda tak, jakby nie rozumiał, co się ze mną dzieje.
- Pójdę już - mówię cicho, uwalniam się z jego uścisku i wracam do domu. Obejmuję ciało ramionami, a po moich policzkach płynie morze łez. Kompletnie nie kontaktuję i marzę o swoim własnym łóżku i odrobinie spokoju.

Patrzę w sufit i oddycham spokojnie. Moje ciało przechodzi dziwną żałobę, ale jedyne na co mam siłę, to płakać, chociaż brakuje mi już łez. Alex siedzi w fotelu i wciąż mnie obserwuje odkąd wróciłam od Jasona. Minęło dobre pół dnia, ma zamiar mnie pilnować? Po co? Przecież ja tylko cierpię, mam złamane serce. Drobnostka.
- Emma - zaczyna cicho, wzdycha i przysiada na łóżku - Musisz coś zjeść, nie jadłaś od rana!
- Nic nie muszę - odpowiadam krótko, nakrywam się kołdrą po samą szyję, ale nie chcę rozmawiać.
- Tak nie można! - podnosi głos, ale kompletnie mnie to nie wzrusza. Nie mam siły na dyskusję. Przekręcam się na bok, ale mój mózg atakuje mnie wszystkimi, cudownymi chwilami, które spędziłam z Jasonem. Blokuję go jak tylko mogę, chociaż nie zawsze mi się to udaje. Skrawki przedostają się do mojego umysłu i wybucham płaczem. Mam ochotę krzyczeć! Boli mnie ciało, dusza, serce! Tak bardzo pragnę przytulić się do jego ciepłego ciała, usłyszeć jak bardzo mnie kocha! - Nie płacz, proszę - czuję ramiona, które zaciskają się na moim ciele. Odruchowo wtulam głowę w zagłębienie szyi Alexa i płaczę jeszcze głośniej. Doskonale wiem, że to nie Jason, ale wyobrażam sobie właśnie jego. Trzęsę się, jednocześnie mocno tuląc się do jego przyjaciela. Głaszcze mnie po plecach i uspokaja, jednak na nic to się zdaje, bo panika i przerażenie obejmuje moje ciało - Ciii... wszystko będzie dobrze, maleńka.



Alex POV:
To, co widzę przed sobą doprowadza mnie do szaleństwa. Nie mogę patrzeć, jak osoba, którą wciąż kocham, cierpi. Tak bardzo chciałbym wziąć od niej to, co teraz czuje. Wiem, jak jest jej ciężko, ale Jason podjął najlepszą z możliwych decyzji. Potrzebuje samotności i spokoju, musi przemyśleć sobie wszystko i poukładać w głowie. Wróci, na pewno wróci bo tutaj jest jego dom, jednak nie wiem co będzie z nim i Emmą. Kiedy na nią patrzę, nie jestem już tak bardzo pewny tego, czy Jason dobrze zrobił. Ona się z tego nie otrząśnie, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Zbyt mocno go kocha, aby to do czego się posunął, ją od niego oddzieliło. Nigdy nie powinien posunąć się do tego, aby ją uderzyć. Emma jest cudowną osobą, a on ją skrzywdził. Jednak stało się nic już tego nie zmieni.

Emma przestaje płakać, wiercić się i wreszcie zasypia. Przykrywam ją kocem, patrzę na jej zmęczoną, załamaną buźkę i całuję w czoło. Schodzę na dół i widzę całą paczkę. Oprócz jednej osoby. Nie sądziłem, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Trzymamy się razem od ładnych, paru lat, a teraz nasza grupa zmniejszyła się o Jasona. To dziwne.
- Co z nią? Jak się czuje? - Matt patrzy na mnie niepewnie i przysiadam obok niego na kanapie.
- Szczerze? Fatalnie! Myślę, że to rozstanie nie wpłynie na nią zbyt dobrze. Ona go kocha.
- Z każdym dniem będzie lepiej, prawda? Nie może przecież wciąż o nim myśleć, bo będzie się zadręczać.
- Wiem, ale to zbyt mocne uczucie, aby odeszło od tak. Wydaje mi się, że będzie coraz gorzej. 
Wzdycham ciężko i przebieram twarz rękami. Jak to wszystko ma niby teraz wyglądać? Kiedy wrócą jej rodzice i zobaczą ją w takim stanie, zaczną zadawać pytania. Em nie jest w stanie na nie odpowiedzieć i nie wiem, do jakich wniosków dojdą jej rodzice. Nie wiem też ile nie będzie Jasona, a nawet jeśli wróci, co dalej? Doskonale wie, że przekroczył granicę. Sam sobie nie może tego wybaczyć. To dobry człowiek, kocham go kurwa jak brata i znam kawałek czasu. Jest wybuchowy, złości się o byle, co i nawet nie dziwi mnie fakt, że gdy zobaczył Em z jej kolegą wpadł w furię. Inny chłopak? To nie przejdzie, od razu dopowiedział sobie resztę, która zapewne nawet nie miała miejsca i tragedia gotowa. Emma tak bardzo go zmieniła, jednak zazdrość pozostała i wszystko zniszczyła.
- Hej - moje myśli przerywa cichutki głos Em. Podnoszę głowę, ale ona już schodzi ze schodów i przysiada naprzeciwko mnie. Serce prawie staje mi w piersi, kiedy na nią patrzę. Nie ma w niej za grosz życia! Jest załamana i widać to na pierwszy rzut oka, ubrana w koszulkę i majtki wygląda na o wiele szczuplejszą. Obejmuje swoje szczupłe ciało ramionami i podnosi na nas swój wzrok. Przełykam ślinę, bo jej tam nie ma! Patrzy na nas, ale nawet nie wiem, kto to jest. Jej oczy są smutne i nieobecne. Przymyka je na moment, oddycha głębiej i nerwowo bawi się palcami - Mam prośbę - chrząka i czekamy w ciszy, co chce nam powiedzieć - Mogę przenieść się do was na kilka dni? - niepewnie spogląda na Hiuba, a mnie zatyka. Jak to przenieść się? W jakim celu? Co z jej rodzicami? Chłopcy wymieniają między sobą spojrzenia i są tak samo zaskoczeni jak ja - Czy to będzie jakiś problem?
- Absolutnie! Możesz to zrobić w każdej chwili, maleńka - odpowiadam za Hiuba i dotykam jej dłoni. Jest lodowata!
- Chcę teraz - och, cholera! - Wezmę tylko kilka rzeczy i możemy iść - podnosi się i znika na schodach.
- Nie wiem, czy dobrze robimy - Hiub kręci głową i chodzi po salonie - Po co chce to zrobić? Jasona nie ma!
- Wiem, ale ona ma tylko nas! Jak możemy jej odmówić, huh? Mamy się nią opiekować, tak, jak mówił Jason - podnoszę głos, ale przecież ją kurwa kocham! Jeśli chce to zrobić, pomogę jej w tym choćby nie wiem, co!
- Spokojnie, Alex. Nie mam zamiaru się od niej odwracać. Po prostu jestem tym zdziwiony, okej?
- Wiecie, co? Ja myślę, że ona chce być w jego domu. To wszystko - och! To, co mówi Chris ma sens! 
- Jestem - naszą rozmowę przerywa Emma. Schodzi ze schodów z małą torbą. Przebrała się w jeansy i bluzę Jasona. Podchodzę do niej, biorę torbę, a ona zakłada buty - Dziękuję - na jej twarzy pojawia się coś na kształt uśmiechu, ale wychodzi z tego grymas. Zamyka drzwi na klucz i idziemy w stronę domu Jasona.
Wygląda tak strasznie marnie! Serce mnie boli za każdym razem, kiedy na nią patrzę. Ma obojętny wyraz twarzy i patrzy tępo przed siebie. Zachowuje się dziwnie, jakby nie dopuszczała do siebie żadnych czynników z zewnątrz. Zaciskam usta i doskonale wiem, że nie wróży to nic dobrego.
Kiedy wchodzimy do domu Jasona, idzie prosto na górę. Idę za nią i kiedy przekraczam próg pokoju, odkładam torbę na podłogę obok komody. Emma zdejmuje buty, wchodzi pod koc i wtula twarz w jego poduszkę. Mocno zaciska usta i zaciąga się jej zapachem. Stoję jak sparaliżowany i gapię się na nią. Będzie ciężko.



Emma POV:
Jestem tutaj, w jego pokoju. Czuję jego zapach na poduszce i wtulam się w nią z całych sił. To tak, jakby był obok mnie i tulił mnie do siebie. Mam małą namiastkę jego całego, w tej chwili musi mi to wystarczyć. Czuję, jak moje serce rozrywa ból i nie umiem sobie z nim poradzić. Jak mam teraz żyć? Jak mam żyć bez niego? Przecież jest całym moim światem! Wiem, że nie poradzę sobie bez niego, nawet nie chcę! Dlaczego mnie zostawił? Nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Wiele razy mówił mi, że nikomu mnie nie odda i co zrobił? Może i nie oddał, ale zrobił coś o wiele gorszego... wybucham żałosnym płaczem i chowam twarz w jego poduszkę. 

Kiedy przychodzi poniedziałek, czuję jakbym była w innym świecie. Idę do szkoły, ale nie uśmiecham się, nie odpowiadam nikomu na cześć. Siedzę na lekcjach, ale nie słyszę co mówią nauczyciele. Dlaczego świeci słońce? Dlaczego inni uczniowie się uśmiechają, kiedy ja jestem złamana na milion kawałków?! Jak to w ogóle możliwe?

Na trzeciej lekcji mam zajęcia z Aną i to jest moment, którego obawiałam się najbardziej. Kiedy tylko mnie dostrzega, od razu jej usta uchylają się w szoku. Podbiega, chwyta mnie za ramiona i gapimy się na siebie tępo.
- Boże, Em! Co się stało? - pyta cicho, a ja czuję, że znowu umieram - Powiedz mi, bo zaraz oszaleję z niepokoju!
- Zostawił mnie - odpowiadam szeptem, odwracam się i idę na lekcję. Nic więcej nie przejdzie mi przez gardło.
Ledwo siadam w ławce, a dopada mnie moja przyjaciółka. Zalewa mnie falą pytań, a ja mam ochotę na nią wrzeszczeć, żeby zostawiła mnie w spokoju! Nie chcę rozmawiać, nie chcę tłumaczyć. Tak ciężko to zrozumieć? Jestem w swoim świecie, szczelnie zamknięta i nikogo do niego nie wpuszczę! 

O czternastej trzydzieści lekcje dobiegają końca... jak udało mi się przetrwać kolejny dzień?
Wychodzę ze szkoły, obok mnie idzie Ana i widzę przerażenie na jej twarzy. Mam to jednak w nosie, bo nie obchodzi mnie nic innego, jak położyć się w łóżku gdzie pachnie Jasonem. Na parkingu widzę samochód, opiera się o niego przystojny, wysoki chłopak. Ma ciemne włosy i brązowe oczy, ale to tylko Alex, a nie chłopak, którego kocham całym sercem. Podchodzi i bierze moją torbę, zerka na Anę i kiedy pakuje mnie do samochodu rozmawiają chwilę. Moja przyjaciółka gestykuluje rękami i widzę szok na jej twarzy. Przymykam oczy, bo nie chcę ich widzieć. Chcę zasnąć i obudzić się dopiero wtedy, kiedy będzie po wszystkim. Kiedy będzie tak, "jak dawniej".

- Możesz podjechać do mojego domu? - przerywam ciszę, która panuje w samochodzie - Muszę pokazać się rodzicom - przeczesuję włosy, ale sama nie wiem, co mam im powiedzieć. Muszę wymyślić jakąś bajkę.
- Jasne, nie ma sprawy - odpowiada i patrzy na mnie ze współczuciem. Właśnie, współczucie! Chłopcy w domu patrzą na mnie właśnie ze współczuciem wypisanym na twarzy, a ja tak bardzo tego kurwa nienawidzę! Nie potrzebuję tego! - Wszystko w porządku? - przytakuję tylko głową. Tak naprawdę moje życie to totalna katastrofa!

Kiedy tylko wchodzę do domu, zastaje mnie cisza. Marszczę czoło, ale rodzice powinni być w domu. Ciągnę Alexa za rękę i zastaję ich w ogrodzie. Rozmawiają, uśmiechają się i piją kawę. Wyglądają razem tak uroczo.
- Emma? - mama dostrzega mnie pierwsza i uśmiech znika z jej twarzy - Kochanie, co się stało? Jesteś blada!
- Nic - chrząkam i biorę się w garść - Chciałam wam tylko powiedzieć, ze przeniosłam się do Jasona na kilka dni.
- Co takiego? Dlaczego? - tata ponosi się i podchodzi do nas. Widzę zaskoczenie na jego twarzy - O co chodzi?
- O nic, potrzebuję jego - tylko tyle jestem w stanie z siebie wykrzesać. Czuję, jak moje serce boleśnie się zaciska i zaczynam szybciej oddychać. Jeszcze chwila, a wybuchnę płaczem! - To tylko parę dni, dobrze?
- Ale masz szkołę, dziecko i swój dom! Nie zabraniamy wam się spotykać, możesz to robić po szkole, tak?
- Mamo, po prostu muszę być w jego domu, z nim - tak... bardzo chciałabym być tam razem z nim.
- To nie jest dobry pomysł. Ja tego nie pochwalam, ani nie popieram - tata burczy pod nosem i kręci głową.
- Wiem, ale taka jest moja decyzja. Będę was odwiedzać i dzwonić, przecież jego dom jest bardzo blisko. 
- Hej! Jeszcze na nic się nie zgodziliśmy, moja panno! - mama wystawia palec na znak groźby.
- Kocham was, ale zrobię to nawet bez waszej zgody. Przepraszam - widzę szok na ich twarzach i muszę schylić głowę. Nie chcę, żeby byli zawiedzeni moim zachowaniem, ale w tej chwili muszę to zrobić. Nie mam wyjścia.
- Kto to jest? - spoglądam na mamę, która uważnie wpatruje się w Alexa. Stoi za mną i dotyka moich pleców.
- To Alex, jest przyjacielem Jasona, ale również moim - tata marszczy czoło, jakby nic z tego nie rozumiał - Muszę już iść, zadzwonię później. Nie gniewajcie się na mnie, to tylko na jakiś czas. Jestem blisko was - silę się na uśmiech. Przytulam się do nich i widzę, że nie wiedzą jak mają się zachować. Z pewnością się tego nie spodziewali.
- W porządku, ale masz do nas dzwonić i pisać, jasne? Ani mi się waż opuszczać szkołę. Mówię poważnie, Em!
- Jasne, mamo! Szkoła na pierwszy miejscu, nie obawiaj się. Jestem przecież pilną uczennicą.
- Wiem, ale martwę się o Ciebie. Naprawdę wyglądasz marnie i jesteś blada. Stało się coś, prawda?
- Poniekąd tak - ledwo te słowa przechodzą mi przez gardło - Ale nie przejmujcie się. Kocham go i potrzebuję być teraz blisko niego. Nic mi nie będzie, wszystko jest dobrze. Uciekam, do usłyszenia - cmokam ich w policzki i opuszczam dom razem z Alexem. Stoją w bezruchu i odprowadzają nas wzrokiem. 



Alex POV:
Nie wracamy do domu, postanawiam zabrać Em na pobliską plażę. Wsadzam ją do samochodu i niecałe dziesięć minut później jesteśmy na miejscu. Jest nieco zaskoczona, ale nie marudzi i nie sprzeciwia się. 
Wysiadamy i czuję, jak Emma wślizguje swoją drobną dłoń w moją. Spoglądam na nią, ale ona ma spuszczoną głowę i po chwili wchodzimy na piasek. Siadamy i układam jej ciało między moimi nogami. Dociskam jej plecy do mojego torsu i obejmuję ją ramionami. Opiera głowę o moje ramię i zamyka oczy. Jest cicho, spokojnie i lekki wiatr rozwiewa jej długie włosy. Wpatrujemy się w przepiękny widok przed nami i Em nieco się odpręża.
- Dlaczego to zrobił? - słyszę nagle jej cichy, słaby, zmęczony głos - Dlaczego wyjechał? Dlaczego ze mną nawet nie porozmawiał? Nie powinien po prostu błagać mnie o wybaczenie, skoro mnie kocha? - łamie jej się głos.
- Rozmawiałem z nim w nocy, kiedy to się wydarzyło - zaczynam cicho - Wiesz, on sam przestraszył się tego co Ci zrobił. Przestraszył się tego, do czego się posunął, Emma. On naprawdę Cię kocha i bardzo się dzięki Tobie zmienił, ale to go przerosło. Nie może być blisko Ciebie i patrzeć na to, jaką krzywdzę Ci wyrządził. To dla niego bardzo bolesne. Nienawidzi siebie za to wszystko - Emma przekręca się i siada przodem do mnie. 
Obejmuje moje biodra nogami, opiera zwinięte w pięści dłonie na mojej klatce i wtula głowę w zagłębienie mojej szyi. Zaskakuje mnie tym, ale obejmuję ją ramionami i mocno do siebie dociskam. Czuję, jak jej ciało delikatnie drży, zdejmuję z siebie bluzę i zakładam na nią. Zapinam pod samą szyję i znowu mocno tulę. Pocieram jej plecy, głaszczę po włosach i delikatnie kołyszę na boki.

Siedzimy tak dobrą godzinę. Jej ciało odpręża się, uspokaja i robi dziwnie wiotkie. Jej głowa lekko opada w lewą stronę i kiedy na nią spoglądam widzę, że zasnęła. Nie dziwi mnie to, nie spała praktycznie przez cały weekend.
Podnoszę się razem z jej ciałem w swoich ramionach, kieruję do samochodu i po chwili układam jej ciało na tylnym siedzeniu. Emma nawet się nie budzi, jest po prostu zmęczona. Opieram się ramieniem o samochód i wpatruję w jej piękną twarz. Tak cholernie cierpi i boli mnie to. Nie marzę o niczym innym, jak schować ją i uchronić przed tym bólem, który zgotował jej mój najlepszy przyjaciel...






31 komentarzy:

  1. Cały czas płaczę, nie mogę w to uwierzyć. Tak bardzo się boję. Wczuwam się w tą historię i kocham ich. Przeczytałam, że ma być tylko 20 rozdziałów. Boję się, że ich zabijesz, że zabijesz ich miłość. Oni muszą być razem, rozumiesz...? Prosze, nie rób im tego. Niech on wróci i będzie tak jak dawniej. Mieli problemy, ale byli w nich razem. Proszę cię, niech będą razem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym komentarzem! Chciałam to samo napisać. Proszę nie zabijaj ich miłości, oni są dla siebie stworzeni. Nie rób im tego.. Niech w następnym rozdziale pojawi się Jason.. Brakuje mi go, tak samo jak Em ;c
      Nie będe ci pod każdym rozdziałem pisała "Fajny rodział" bo to wiesz. :*
      Pozdrowionka! :)

      Usuń
  2. szkoda mi Emmy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. smutne :````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````(

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhuh, ale się popłakałam :''(
    Siedziałam sobie w pokoju i czytałam to normalnie płakałam. Wszedł do pokoju mój mały siedmioletni braciszek, on tylko na mnie popatrzył przez chwilkę, potem podszedł i przytulił mnie. Tak bez niczego.
    Jak na swój wiek, on jest bardzo odpowiedzialny, czasem (nawet częściej)odpowiedzialny niż ja. Jest ode mnie młodszy, a w pewnym sensie opiekuje się mną. Każe nakładać mi sweter, nawet gdy jest ciepło,upewnia się czy mam spakowane kanapki do szkoły... Nie, on nie zachowuje się jak "baba"... On już w tak młodym wieku miał" bujke"w szkole, ponieważ bronił swojej małej koleżanki, chodziłam z nim do szkoły(bo teraz jestem w gimnazjum) i gdy jego wychowawczyni mi o tym powiedziała.. Poczułam się dumna. Pewnie nie wiesz dlaczego to piszę, do czego zmierzam...Otóż to opowiadanie dało mi dużo do myślenia. O tym jacy bywają chłopcy. O ich podejściu do niektórych spraw. Wiem, że będę robiła wszysko by mój brat traktował każdą dziewczynę jak księżniczkę, zresztą, on zawsze gdy go pytam kim są dziewczyny odpowiada, że są pięknymi księżniczkami( tak, tak.. Moja krew ^^)
    Rozdział cudowny, mam nadzieje, że Jason wróci do Emmy, ja ubuswiam ich razem, szkoda mi jej jest taka zagubiona, bezbronna...Cóż weny ci chyba życzyć nie muszę, skoro całe opowiadanie napisane, ale obyś była taka jaka jesteś :*** całuje :***** <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww... mam ogromnego banana na buzi po Twoim komentarzu :)
      Twój braciszek jest PRZE słodki i kochany! :)

      Usuń
  5. Szkoda mi Em mam nadzieję że wszystko będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  6. piekny, poprostu piekny, sluchsalam nothing like us i poprostu rozpadlam sie, jestem zalan lazami, kocham kochaaam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale smutas. Kocham to opowiadanie poszesz je jak zawsze wspaniale :) Czekam na nn. A tak wg to kiedy go dodasz ???

    OdpowiedzUsuń
  8. omgg ! kocham ten rozdział ! ale bardzo bym chciała żeby Jason wrócił i było wszystko dobrze.. ale jakieś mam przeczucie że ona może chcieć popełnić samobójstwo

    OdpowiedzUsuń
  9. Całe opowiadanie przeczytałam 4 razy i nie mogę doczekać nie następnych roździałów są świetne wogule ty jesteś świetna ☺

    OdpowiedzUsuń
  10. przepiękny i przepełniony bólem rozdział :( wow, brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń

  11. Jak to czytam to mam az gesia skore takie boskie ze az nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu <3

    A co do momentu z alexem i emma to tak nie moze byc ona musi byc z jasonem a on sam musi sie dla niej zmienic

    Jeszcze raz kocham

    OdpowiedzUsuń
  12. Zabiłaś mnie tym rozdziałem. Rycze jak kretynka, ona nie może być z Aklexem. Jason i Em musza być razem, wiem, ze on ja ranił nie na żarty, ale oni sie kochają naprawdę się kochają a taka miłość przezwycięża wszystko, choć z własnego doświadczenia wiem, jak ciężko jest zapanować nad sobą, zmienić się, czy być mniej wybuchowym, to jest to możliwe zwłaszcza jeśli w grę wchodzi miłość albo bliskie osoby. Tu potrzeba wsparcia i bliskości, i zapewnienia o tym co się czuje. Wiadomo, ze się nie zmieni w 100% ale da rade nad sobą panować. Oni musza być razem, za bardzo sie kochają na rozłąko, zniszczą siebie we dwójkę, jeśli on nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutne ale super szkoda mi tylko alexa

    OdpowiedzUsuń
  14. Emma taka biedna :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale sie porobiło ;o no nic czekamy na kolejne. Jesteś świetną autorką ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. hej dziewczyny jak przejść do pierwszego rozdziału bo nie zdążyłam przeczytać a teraz nie mogę do niego przejść ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Kasia błagam powiec tylko że oni będą razem!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem cały czas w szoku ! Nie mogę uwierzyć że nie są razem :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialnie się to wszystko zapowiada <3 Tylko mam złe przeczucia ....tytuł tego opowiadania ...czuję że ich rozdzielisz :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Kaaasiuuuuu... Kochanie moje, dodaj dzisiaj trójeczke, tak na zakończenie długiego weekendu :* Proszee! Chyba wszyscy chcą, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział jak zawsze genialny! To opowiadanie jest jednym z moich ulubionych i co godzinę sprawdzam czy dodałas rozdział :D <3
    Proszę dodaj dzisiaj trzeci :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  22. Co Justin najlepszego zrobił? Przecież bez niego ona przestanie funkcjonować! Debil! Co gorsza jak zacznie się pocieszać Alexem, a on wróci i to zobacz, wtedy to już będzie koniec.. Jestem ciekawa jaka będzie ta część opowiadania i co z nimi zrobisz.. Planujesz nowe fanfiction po tym?

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny kiedy nn :) ?

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham tego bloga. Mam nadzieję, że Jason się ogarnie i wróci do niej. Płakałam jak to czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak tak dalej pójdzie to braknie mi chusteczek płacze razem z Em

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine