30 listopada 2014

Rozdział 11



Emma POV:
Jak fajnie się wyspać! Tak dobrze nie spałam od bardzo dawna, czuję się wypoczęta i przeciągam się leniwie. Spoglądam na zegarek i właśnie dochodzi szesnasta. Hmm, wcale nie spałam długo, jednak mimo to czuję się o wiele lepiej. Ta krótka drzemka dobrze mi zrobiła, Jace miał rację. Kiedy rozglądam się po pokoju, nigdzie go nie ma. Natychmiast przerażenie strzela w moje żyły! Wyskakuję z łóżka, wychodzę na korytarz i szybkim krokiem zbiegam po schodach. W salonie też nikogo nie ma i moje przerażenie sięga zenitu. Kurwa! Gdzie są wszyscy? Dlaczego jest tak cicho i spokojnie? Zaczynam szybko oddychać, a panika ogarnia moje ciało. Jason mnie zostawił? Znowu?! Alex też?! Boże! Przykładam dłoń do serca, bije jak szalone i mam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi. Już czuję łzy pod powiekami, zmuszam swoje ciało do ruchu, przechodzę cały korytarz, ale ani żywej duszy! Wreszcie docieram do ogrodu i kiedy rozsuwam drzwi, widzę dziewczyny, Toma, Alexa i Hiuba. Stoję i gapię się na nich i nie dostrzegam Jasona! 
Stało się to, czego tak bardzo się bałam! Zamykam oczy i szlocham głośno, moje ciało trzęsie się, a ja nie mogę nad nim zapanować. Podpieram się dłonią o futrynę i ledwo trzymam się na nogach. 
- Emma! - słyszę głos Alexa i podnoszę głowę. Biegnie w moją stronę, wystawiam ręce i mocno mnie do siebie przytula. Uspokaja mnie, głaszcze po plecach i kołysze na boki. To na nic, bo szlocham jak małe dziecko, a moje serce pęka na nowo - Ciii, nie płacz. Co się stało? - pyta spokojnie, ale nie mogę wykrzesać z siebie słowa - No dalej, Em! Spokojnie, jesteś bezpieczna - wciąż pociera moje plecy, widzę przed sobą zaskoczone twarze Toma, Alexa, Hiuba i dziewczyn. Oddycham głęboko i bardzo powoli biorę się w garść - Już dobrze, uspokój się.
- Cześć wszystkim! - nagle w ogrodzie rozlega się nowy głos, który bardzo dobrze znam. Spinam się w ramionach Alexa, ale nie spodziewałam się go tutaj. Przyjaciel stawia mnie na trawie i czuję, jak trawa łaskocze moje stopy. Jednak kiedy odwracam się spotykam znajome oczy. Alex układa dłonie na moich ramionach i przesuwa nimi w górę i w dół. Uspokaja mnie to i wreszcie odprężam swoje ciało - Emma? - marszczy czoło zaskoczony - Co Ci jest?
- Nic, wszystko w porządku - nim zdążę się odezwać, pierwszy robi to Alex - Co Cię do nas sprowadza, Simon?
- Mam dla was kasę, za ostatnie zlecenie. Sporo się tego uzbierało - mruga zadziornie i wskazuje na dużą torbę.
Gapię się na Simona, który rozmawia z Alexem, ale nie skupiam się na ich rozmowie. Mimo tego, iż nie mówi do mnie, patrzy właśnie na mnie. Marszczy czoło, jakby domyślał się, że coś jest nie tak i skanuje moje ciało. Wciąż mam na sobie krótkie spodenki i bokserkę, ale nie mam zamiaru zawracać sobie tym głowy. Myślę sobie, czy już zawsze będę się tak czuła? Czy już zawsze będę reagować w ten sposób? Poczułam chwilę szczęścia, jego bliskość, dotyk. Co teraz? Schylam głowę, zamykam oczy i bawię się palcami. Dłonie Alexa wciąż pocierają moje ramiona i czuję, jak wibruje jego klatka. Stoją tak blisko, ale ja wyłączyłam się, bo moje serce kurczy się z żalu.
- Wiem, ostatnio nie wyszło to najlepiej. Cóż, zdarza się - słyszę głos Alexa, ale nie rozumiem o czym rozmawiają.
- Hej - wzdrygam się w ramionach Alexa, kiedy nagle dociera do mnie głos mojego chłopaka. Gwałtownie podnoszę głowę i spotykam jego zatroskane spojrzenie - Co się tutaj dzieje? - w moje serce natychmiast wlewa się ciepło i oddycham z ulgą. Jest tutaj! - Emma? - podchodzi, marszczy czoło i widzę lekki szok na jego ślicznej twarzy - Co się stało? - zaciskam usta, ale on podnosi mnie i tuli do siebie. Owijam ramiona wokół jego szyi i ściskam z całych sił - Płakałaś? Dlaczego? - nie odpowiadam, moje gardło ściśnięte jest na supeł - Przyśniło Ci się coś złego?
- Nie - chrząkam i przełykam gulę w gardle - Nie było Cię obok, kiedy się obudziłam. Przestraszyłam się.
- Musiałem tylko coś załatwić, praca. Mam małe zaległości - wzdycha ciężko, przenosi dłonie na moje uda i owijam nogi wokół jego bioder - Przepraszam, Skarbie. Chłopcy mieli Ci o tym powiedzieć, nie zrobili tego?
- Nie zdążyli. Zeszłam na dół, zorientowałam się, że nigdzie Cię nie ma i po prostu wpadłam w panikę.
- Boże, Skarbie! Nie możesz tak reagować za każdym razem, kiedy mnie przez chwilę nie będzie - odchyla głowę i patrzy mi w oczy - Nie zostawię Cię, tak? Nigdzie się nie wybieram, musisz to zrozumieć. Nie możesz się bać, jesteś bezpieczna ze mną, będę przy Tobie. Nigdzie już nie wyjadę, dobrze? Proszę - kręci głową, przymyka oczy i widzę, jak bardzo jest mu ciężko - Nie bój się - widzę przebłysk bólu w jego oczach i zaciskam usta - Pogadamy?
- Mhm - mruczę cicho, Jason przechodzi w głąb ogrodu i oddalamy się do wszystkich.




Jason POV:
Moje serce ponownie rozpierdoliło się na kawałki, kiedy zobaczyłem Emmę w takim stanie. Nie może tak reagować, kiedy będę musiał popracować. Doskonale wiem, że od razu pomyślała, że ją zostawiłem. Gdyby wiedziała, że wychodzę na pewno nie wpadłaby w panikę. Nie wiem jak mam ją zapewniać o tym, że jej nie opuszczę.
- Kochanie - zaczynam cicho, kiedy układamy się na hamaku - Wiesz, że Cię nie zostawię, tak? - przytakuje głową i opiera swoją brodę na dłoniach, które trzyma na mojej piersi - Więc, dlaczego się boisz? Kocham Cię! Zrobiłem błąd krzywdząc Cię i drugi, zostawiając. Jednak sama zdecydowałaś, że chcesz być ze mną, więc jestem. Nie odejdę 

- Potrzebuję trochę więcej czasu, Jace - oddycha ciężko i czuję jak coś ściska mnie za serce - To były naprawdę długie trzy tygodnie. Ledwo wróciłeś, dopiero wracam do żywych. Nie wiem, ile jeszcze razy będę tak reagować.
- Rozumiem to, Skarbie, ale pamiętaj o tym, że będę przy Tobie. Nawet, gdy wyjdę na chwilę wiedz, że to tylko praca. Wrócę do Ciebie najszybciej jak się tylko da i znowu będziemy się tulić do siebie i całować. Co Ty na to?
- Bardzo podoba mi się ten pomysł - niepewny, ale przepiękny uśmiech rozświetla jej twarz. Mam ochotę ją zacałować, schować przed całym światem albo zabrać i wyjechać stąd w cholerę! Żeby była ze mną cały czas, bezpieczna, szczęśliwa. Nie musiałaby się bać, uśmiechałaby się, mówiła tak samo dużo jak wcześniej. Zapomniałaby o wszystkim tym, co się wydarzyło. Naprawdę mam ochotę po prostu przenieść ją do mojego domu nad morzem, gdzie jest cisza i spokój. Przecież mogłaby się zapisać tam do szkoły! Uwielbia to miejsce, gdzie indziej mógłbym ją teraz zabrać? A tam na pewno doszłaby do siebie szybciej. I tak praktycznie teraz ze mną mieszka, co to za różnica w którym miejscu? Wiem, że jest teraz kłębkiem nerwów, zbyt dużo przeszła żeby ot tak zapomnieć i przejść do normalności. Zbyt wielką krzywdę jej wyrządziłem, aby o tym tak szybko zapomniała. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że będzie się nadal bała, a nie chcę tego. Gdy tylko mnie przy niej nie będzie, znowu wpadnie w panikę. Nagle wpada mi do głowy pewien pomysł. Nie wiem, czy to odpowiednia chwila, ale muszę spróbować. Co ma być to będzie, ale może będzie przez to pewniejsza? Jutro kiedy będzie w szkole, będę miał czas na realizację mojego planu - Mów mi, kiedy wychodzisz. To najlepsze rozwiązanie, będzie mi wtedy łatwiej.
- Masz rację, to dobre rozwiązanie - całuję ją w usta czule, ale tak bardzo za nią tęskniłem!
Delikatnie wślizguje swój język w moje usta i pociera o mój, och. Robi to tak ostrożnie jakby się czegoś bała. Przenoszę dłonie z jej pleców na pośladki i dociskam ją do siebie mocniej. Czuję jak się uśmiecha się przez pocałunek, gryzie mnie w dolną wargę i szarpie delikatnie. Odrywa się na chwilę i patrzymy sobie w oczy. Jest taka piękna! Moje ciało zalewa dziwne uczucie szczęścia, ale jest obok mnie. Zrobiłbym dla mniej wszystko!
- Kocham Cię - mówi to tak cichutko i mimo wszystko wyczuwam nieco bólu w jej tonie. 
Dotyka mojej twarzy palcami, jakby widziała mnie pierwszy raz w życiu. Moje serce przyśpiesza i tak bardzo żal mi jej, że musiała aż tyle przeze mnie przejść. Jak mogłem do tego dopuścić? To wszystko ją zniszczyło, wykończyło i tak cholernie cierpiała. Na samą myśl mój żołądek zaciska się w supeł. Nigdy nie powinno do tego dojść, przecież ją kocham. Jak mogłem podnieść na nią rękę? Wiem, że to już zawsze będzie na mnie ciążyło i nigdy sobie tego nie wybaczę. Jednak te trzy tygodnie były dla mnie pewną terapią, boleśnie dotarło do mnie, że jeśli się nie zmienię to mogę ją stracić na zawsze. Przestraszyłem się sam siebie, tego do czego jestem zdolny i wiem, że nigdy więcej nie mogę do tego dopuścić. Nie mogę zranić jej ponownie. Oboje nie znieślibyśmy drugiego razu.
- Ja Ciebie też kocham, Skarbie. Najmocniej na świecie - mówię cicho i opieram swoje czoło o jej.
Huśtamy się powoli na hamaku, ściemnia się i wieje lekki wiatr. Jest cicho, spokojnie i słychać tylko niedaleko nas, śmiechy chłopaków i dziewczyn. Właśnie tak powinno wyglądać nasze życie. Spokojnie, na luzie, bez stresu i problemów. Emma opiera swoją głowę na mojej piersi i bawi się łańcuszkiem od mojego nieśmiertelnika. Zerkam na jej nadgarstek, ale nadal nosi bransoletkę, którą kupiłem jej nad morzem. Uśmiecham się i cmokam ją w głowę.

Następnego ranka budzi nas dźwięk budzika. Ziewam przeciągle i widzę, że Emma już wstaje z łóżka i zaczyna się szybko ubierać. Zakłada białe jeansy i bluzkę, która cudownie opina jej piersi. Ten widok cholernie mi się podoba.
- Hej - mówię cicho, odwraca się w moim kierunku i uśmiecha - A gdzie mój buziak na dzień dobry, hmm?
Podchodzi do mnie, pochyla się i składa na moich ustach soczystego buziaka. Chwytam ją w talii i przewracam z powrotem na łóżko. Układam się między jej nogami i całuję po szyi i ramionach. Chichocze cicho i wierci się pode mną. Podciągam jej koszulkę i przejeżdżam opuszkami palców po nagiej skórze, jest taka delikatna i wrażliwa.
- Jace - szepcze cichutko - Musimy się zbierać, spóźnię się - kręci głową i przewraca oczami, jest taka słodka.
- Dobrze, dobrze. Już wstaję, ale wrócimy do tego - gryzę ją lekko w wargę i podnosimy się z łóżka.


Podrzucam Em pod szkołę, całuję ją namiętnie w usta i biegnie do środka. Dzisiaj ma zdecydowanie lepszy humor, uśmiechała się przez całą drogę i opowiedziała o rozmowie z Aną. Poszło sprawniej niż się spodziewałem, ale jestem wdzięczny jej przyjaciółce za to, że nie męczyła jej pytaniami. Czas zostawić to za sobą.
Mam dzisiaj pewien plan do zrealizowania. Dobrze się składa, że mała jest w szkole, będę miał na to więcej czasu. Nie wiem, co mną kieruje. Może jedynie strach przed tym, iż Emma wciąż będzie się bała, że ją zostawię. Nie mogę na to pozwolić, muszę zapewnić ją, że będę przy niej tak długo, jak tylko będzie tego chciała.







*************************************************
Hello :)
To już ostatni taki rozdział kiedy Emma tak reaguje. W następnym Jace będzie miał dla Em niespodziankę :D
Jaki myślicie, co planuje? :)




21 komentarzy:

  1. Mam nadzieje ze bd chcial zeby sie do niego wprowadzila. A może sie jej oświadczy? Boze niie mogę sie doczekać następnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. On chce się jej oświadczyć, prawda? :D
    Jojojoj, super będzie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny. mi sie wydaje,że Jasno jej sie oświadczy. czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. A wedlug mnie sie jeszcze nie oświadczy,w sensie coś ciekawego się wydarzy,może on ją gdzies zabierze,tak mysle,jakies czadowe miejsce albo cos,jak ja sie lubie domyslac,a rozdzial czadowy,Jace jest taki słodki teraz,milo sie czyta,tule/rosalie

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno zrobi coś takiego, żeby wiedziała że jej nie zostawi :) te oświadczyny to nie głupi pomysł haha czekam na następny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko jaki cudowny, myślę że się jej oświadczył kocham i całuje ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. czy on się jej oświadczy ?! ?!? !?jfcsduabfcsdyhcbgsa czekam na następny i prooosze dodaj na OT rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. zawał jak on sie jej oświadczy

    OdpowiedzUsuń
  9. stawiam na to ze sie jej oswiadczy,ale cos nie do konca jestem przekonana czy to to :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg on się jej oświadczy ma przynajmniej takie przeczucie haha.

    OdpowiedzUsuń
  11. niespodzianka .. hm może ją zostawi ?

    OdpowiedzUsuń
  12. O boże to muszą być oświadczyny ;* dawaj następny po umieram z ciekawości

    OdpowiedzUsuń
  13. O boże pragnę neksta

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy Będzie nastepny bo mineły Już 4 dni!!!!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 dni? Rozdział był dodany 30 listopada, dzisiaj jest 2 grudnia... więc nie rozumiem :)

      Usuń
  15. Ciekawe co to za niespodzianka

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine