28 listopada 2014

Rozdział 10.


Budzi mnie głośny dźwięk budzika. Uderzam w niego dłonią, żeby go uciszyć. Niech to szlag, szkoła! Tak strasznie nie chce mi się dzisiaj do niej iść i zostawiać Jasona. Śpi obok mnie wtulony w poduszkę i cicho pochrapuje. Wiem, że musimy wrócić do domu. Nie możemy tutaj zostać, bo mam zdecydowanie zbyt daleko do szkoły. Codziennie po czterdzieści minut? To bez sensu, chociaż uwielbiam to miejsce. Cisza, spokój, przyroda. Żyć nie umierać, ale niestety teraz czas mnie goni. Wyskakuję z łóżka, ubieram na siebie czarne jeansy, białą bokserkę i krótki, szary sweterek. Robię delikatny makijaż, myję zęby, rozczesuję włosy i podchodzę do Jasona. 

- Kochanie - mruczę mu cichutko na ucho i całuję płatek - Wstawaj, jest siódma, śpiochu!
- Siódma rano? - pyta zaspany, ziewa przeciągle i przeciera twarz rękami. Wygląda uroczo.
- Jeśli chcesz, możesz pożyczyć mi samochód. Będziesz mógł sobie pospać. Co Ty na to?
- Nie ma opcji, Kotku. Nie puszczę Cię samej - mruga zadziornie, a ja kręcę głową.

Uśmiecham się do siebie i schodzę na dół. W salonie jest cicho i spokojnie, chłopcy pewnie jeszcze śpią, Lilly i Sara też. Zabalowaliśmy do trzeciej rano i nie było sensu odwozić siostry Jasona do domu. 
Wchodzę do kuchni, wypijam szklankę soku pomarańczowego, biorę jabłko i kieruję się z powrotem na górę. Jason już się ogarnia, zakłada na siebie właśnie koszulkę i buty. Wygląda seksownie i ma cudownie rozczochrane włosy. Podchodzę do niego i całuję go w usta, od razu odwzajemnia pocałunek i wślizguje swój język w moje usta.
- Jace - jąkam się, ale jak zawsze działają na mnie jego pocałunku - Musimy się zbierać.
- Wiem - mruczy, ale nie przestaje mnie całować. Pogłębia pocałunek, ściska w dłoniach moją pupę i cichutki jęk ucieka z moich ust. Cholera! Jak on to robi? - Jezu, Em! - odchyla się, opiera czoło o moje, a jego oddech szaleje - Wykończysz mnie, wiesz? - przyciska mnie do siebie i czuję wybrzuszenie w jego spodniach - Niestety nie mamy czasu, a to wielka szkoda - uśmiecha się cudownie i aż chce się rozpłynąć na ten widok.
Kiwam głową i uśmiecham się pod nosem. Schodzimy na dół, zakładam adidasy na koturnie i już nas nie ma.

Kiedy podjeżdżamy pod szkołę, coś boleśnie ściska mnie za serce. Wiem, że będę musiała spotkać się z Aną i wszystko jej wyjaśnić. 
Mimo to, zachowam szczegóły i powód mojego załamania dla siebie. Nie zrozumiałaby mnie. 
- Głowa do góry, Skarbie. Będzie dobrze, zobaczysz - Jason szepcze cichutko i głaszcze mój policzek.
- Taką mam nadzieję - uśmiecham się smutno i oddycham głęboko. Oby sprawnie poszło.
- Czternasta trzydzieści, tak? - przytakuję głową, a on mruga rozbawiony. Chichoczę, cmokam go w usta i czochram jego włosy - Ejjj... zburzyłaś mój artystyczny nieład! - marszczy czoło i wystawia palec na znak groźby.
Przewracam oczami, wychodzę z samochodu i macham mu na pożegnanie. Cmoka w powietrzu u odjeżdża z piskiem opon. Cały on! Otwieram drzwi, przechodzę długim korytarzem i docieram do swojej szafki. Zaniedbałam szkołę i teraz muszę się wziąć konkretnie do roboty. Nadrobić zaległości, poprawić kilka ocen.
- Emma? - słyszę znajomy głos i zaciskam usta. Odwracam się i widzę przed sobą moją przyjaciółkę.
- Hej, Ana - uśmiecham się niepewnie, ale na jej twarzy widzę lekki szok i zdziwienie.
- Boże, Em - przytula mnie do siebie, czym mnie zaskakuje. Jednak zamykam oczy, wtulam się w jej ciało i tak dobrze znowu być blisko niej. Do moich oczu napływają łzy, bo bardzo za nią tęskniłam - Schudłaś - odchyla mnie od siebie i skanuje mojego ciało - Wystają Ci kości - dotyka obojczyka i chwyta wystające kości w dwa palce. 

- Wydaje Ci się, dawno mnie nie widziałaś. Naprawdę wszystko jest w porządku - ściskam jej dłoń pocieszająco.
- W porządku? Szkoda, że się nie widziałaś - prycha pod nosem, otwiera szafkę i wrzuca do niej sweterek. Bierze dwie książki na biologię i trzaska drzwiczkami, auć! - Wiesz, że będziesz mi to musiała wyjaśnić? Umierałam z niepokoju, A Ty odsunęłaś mnie od siebie tak nagle. Chcę wiedzieć, co się wydarzyło. Kapujesz?
- Tak, kapuję. Przepraszam, Ana... po prostu nie mogłam inaczej, wiesz? To było dla mnie zbyt trudne.

- Domyślam się. Ale jestem Twoją przyjaciółką, tak? A od tego są przyjaciele, aby sobie pomagać.
- Mam nadzieję, że mi to wybaczysz - schylam głowę i bawię się palcami. Panuje niezręczna cisza, ale na szczęście przerywa ją dzwonek na lekcję. Oddycham z ulgą, ale i tak czeka mnie najgorsze - Idziemy?

Ana przytakuje głową, chwyta mnie pod ramię i ruszamy w stronę klasy na końcu korytarza. 

Trzy godziny później, kiedy przychodzi długa przerwa obiadowa, mam w głowie ułożony plan naszej rozmowy. Nie wiem, jak to będzie wyglądać, ale nie mogę powiedzieć jej wszystkiego. Siadamy przy naszym ulubionym stoliku, nie jestem głodna i bawię się jabłkiem, które trzymam w dłoni. Ana wcina sałatkę i unosi brew.
- Więc? Jest przerwa, czekam - oblizuje usta, układa łokcie na stole i wpatruje się we mnie. Świetnie.

- Dobra - chrząkam, oddycham głęboko i biorę się w garść - Fakt, miałam ciężkie trzy tygodnie, ale to już wiesz. Było źle, mój związek z Jasonem po prostu się posypał - kiedy to mówię, czuję dziwny uścisk w sercu - Musiał wyjechać, zostawił mnie - ciężko mi o tym mówić, mimo tego, iż Jason wrócił - Nie radziłam sobie z tym, co zresztą sama widziałaś. Moje serce pękło, rozpieprzyło się w drobny pył i dopiero trzy dni temu, poskładałam się jakoś do kupy, kiedy Jason wrócił - mówię dość szybko, nieskładnie. Chcę to mieć jednak za sobą, bo zaraz rozryczę się jak małe dziecko! - Próbuję zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Mówię Ci to teraz, ale proszę... nie wracajmy do tego tematu, dobrze? Chcę iść dalej, wrócić do żywych i nie zadręczać się tym wciąż od nowa.
- Dlaczego Jason Cię zostawił? - zadaje pytanie, którego tak bardzo się obawiałam. Co mam jej powiedzieć? Przecież na pewno nie prawdę, bo zrobi mi awanturę! Już słyszę w głowie, jak krzyczy, że zbyt szybko mu wybaczyłam. Ba! Że w ogóle to zrobiłam! - Nie chcesz mi powiedzieć, tak?
- To dla mnie wciąż bolesne, Ana. To nie tak, że Ci nie ufam. Czasem dzieją się rzeczy, które ciężko jest zrozumieć.
- Więc boisz się tego, że nie zrozumiem. Tak? - jezu! Dlaczego tak bardzo drąży temat?
- Nie wiem, naprawdę. Kocham Jasona, chcę z nim być. W tej chwili tylko to się dla mnie liczy.
- W porządku, Em... to musi mi wystarczyć - ściska moją dłoń i uśmiecha się lekko. Oddycham z ulgą, chociaż czuję dziwne zmęczenie. Dochodzę do siebie i powoli dociera do mnie, że Jason wrócił, jest obok mnie. Mimo wszystko, czuję w środku strach, bo w każdej chwili ta bańka może prysnąć. Znowu odejdzie, zostawi mnie i czuję, że nie zniosłabym tego po raz drugi - Cieszę się, że już jest dobrze i wróciłaś do mnie. Bardzo się o Ciebie martwiłam, wiesz? Nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć. Dzwoniłam, pisałam a Ty olewałaś mnie za każdym razem. W szkole ignorowałaś mnie, jakby nie istniała. Nigdy nie widziałam Cię w takim stanie, bolał mnie ten widok. To było coś strasznego - zaciska usta, a w moje biedne serce uderza poczucie winy - Dobra! Było minęło, tak? Teraz jesteś szczęśliwa i to jest najważniejsze - przytula mnie i głaszcze po plecach.

Zamykam oczy i trwamy w uścisku przez dobrych kilka minut. Tak bardzo ją kocham! Zraniłam ją swoim zachowaniem, to oczywiste i doskonale o tym wiem. Cieszę się jednak, że mnie zrozumiała. Powiedziałam jej to, co mogłam i tak musi zostać. Teraz pozostaje mi odbudować nasze relacje, ale wierzę, że mi się uda.

Pozostałe lekcje mijają szybko i spokojnie. Nie dzieje się nic ciekawego, ale ja czuję ulgę w sercu. Cieszę się, że porozmawiałam z Aną i wreszcie jest między nami normalnie. Spoglądam na nią, mruga uroczo i ściska moją dłoń. 

Kiedy wybija czternasta trzydzieści, chowam książki do szafki, zakładam sweterek i cmokam przyjaciółkę na pożegnanie. Kieruję się do wyjścia, ale nagle w moje ciało uderza fala strachu. A jeśli Jasona nie będzie? Jeśli odszedł tak nagle i znowu mnie zostawił? Boże! Zatrzymuję się w miejscu, tępo wpatruję w drzwi i tak bardzo boję się je otworzyć. Schylam głowę, oddycham głęboko i bardzo powoli popycham drzwi. Patrzę w dół prosto pod nogi, ale nie chcę podnosić głowy. Schodzę po schodach... jeden, drugi, trzeci, czwarty stopień...




Jason POV:
Czekam na Emmę pod szkołą i spoglądam na zegarek. Marszczę czoło, bo nie ma jej już kilka minut i zaczynam się o nią martwić. Wypalam dwa papierosy i jeśli nie zjawi się za chwilę, to kurwa pójdę jej szukać! Wszyscy uczniowie już wyszli roześmiani i szczęśliwi, że lekcje się skończyły. A jej jak nie było, tak nie ma! Wyjmuję miętową gumę z kieszeni i wkładam do ust. Żuję, opieram się o maskę samochodu i nerwowo podryguję nogą. I dopiero teraz ją widzę... otwiera drzwi, pochyla głowę i coś boleśnie ściska mnie za serce. Co do cholery?! Czy coś się stało? Uważnie ją obserwuję, jak schodzi ze schodów i przystaje. Waha się, ale wreszcie unosi głowę. Nasze oczy się spotykają, a ja uchylam usta w szoku. Widzę w jej spojrzeniu przerażenie i strach. Jestem zdezorientowany, ale odrywam plecy od drzwi i szybko do niej podchodzę. Rozchylam ramiona i niemal od razu rzuca się na mnie i mocno wtula. Biorę ją w ramiona, owija nogi wokół moich bioder i ściska za szyję. 

- Co się stało, Skarbie? - tulę ją, kołyszę ja boki i głaszczę po głowie.
- Bałam się, że Cię nie będzie - szepcze cichutko, ale czegoś takiego się nie spodziewałem! 

- Oczywiście, że jestem. Zawsze będę - stawiam ją na ziemi, odgarniam jej włosy i cmokam w usta.
- Zawsze? - pyta niepewnie, patrzy mi w oczy, ale wygląda jak zagubione dziecko.
- Zawsze - przytulam ją do piersi i stoimy tak na szkolnym parkingu. 

Czuję gulę w gardle, ale Em bardzo mnie zaskoczyła. Nie może codziennie się bać, że coś takiego ponownie się wydarzy. Chciała żebym z nią został, więc zostałem. Jak mógłbym znowu odejść? Cierpiałem, kiedy nie mogłem trzymać jej w swoich ramionach, tęskniłem za nią całym sobą! Gdyby kazał mi odejść, nie wiem, jak żyłbym z dala od niej. Rozpierdoliłoby to moje serce w drobny mak i wiem, że mógłbym zrobić coś, czego mógłbym później bardzo żałować. Nie mam zamiaru zostawić jej nawet na chwilę! 
Biorę ją za rękę, otwieram dla niej drzwi i wskakuje na miejsce pasażera. Zapina pas, przechodzę szybko i siadam za kierownicą. Odpalam silnik i po chwili mkniemy przez miasto. Wiatr, który wpada przez szyberdach rozwiewa jej długie włosy na każdą stronę. Jest spokojna, cicha, odzywa się nie wiele... ale jest. Zrobię wszystko, aby wróciła dawna Emma... wesoła, roześmiana, rozgadana. Nie ważne ile czasu mi to zajmie, ale postaram się z całych sił. Uśmiecham się lekko, wyciągam dłoń i układam ją na jej udzie. Pocieram delikatnie i zataczam kółeczka. Czuję, jak Em nakrywa ją swoją małą dłonią i ściska moją. Jedziemy w ciszy do domu za miastem, ale wiem, że będziemy musieli wrócić do miasta. Emma ma stamtąd za daleko do szkoły, chociaż chyba polubiła to miejsce.

W drodze do domu, zahaczamy jeszcze o dobrą, chińską knajpkę. Bierzemy na wynos jedzenie i kiedy wchodzimy do domu widzę Alexa, Chrisa, Matt z Lilly i moją siostrę. Kiwam głową i wołam ich na obiad do ogrodu. 

Kiedy jemy, panuje luźna atmosfera. Chłopcy śmieją się głośno, żartuję i widzę, że moja siostra dobrze czuje się w ich towarzystwie. Swoją drogą... ciekawe skąd się tutaj wzięła. Czyżby to była sprawka Alexa? Wczoraj przegadali ze sobą cały wieczór, śmiali się, łaskotali. Mają się ku sobie, czy jak? To mogłoby być ciekawe...
- Mam nadzieję, że byłaś dzisiaj w szkole, siostrzyczko? - mrużę groźnie oczy, ale ona szeroko się uśmiecha.
- Byłam, Jace! Wyluzuj, tak? Dzisiaj miałam zajęcia tylko do trzynastej - wystawia mi język i mruga.
- No ja myślę! - prycham pod nosem, ale jeszcze tego brakowało, żeby i ona zaniedbała szkołę. Przekręcam głowę i spoglądam na Em. Ociąga się z jedzeniem, długie widelcem w makaronie i podpiera głowę na dłoni. Marszczę czoło, ale nie rozumiem co się dzieje. Jest dziwnie smutna i przybita - Kochanie? - mówię cicho i czuję na sobie spojrzenie Alexa. Emma jednak nie reaguje, nawet nie rusza się o milimetr. Co jest? Skubie skórę na wardze i za interesowaniem przerzuca makaron z lewej strony talerza, na prawą - Hej, maleńka - dotykam jej dłoni i dopiero teraz odskakuje jak poparzona - Co się stało? - odkłada widelec, poprawia włosy i uśmiecha się niepewnie.
- Co? Nic! A dlaczego pytasz? O co chodzi? - no tak... totalnie się wyłączyła, chyba nie powinno mnie to dziwić.
- Dlaczego nie jesz? Nie smakuje Ci? - kiwam głową na talerz, ale prawie w ogóle nie tknęła makaronu.
- Smakuje, bardzo! - tsa! Jakoś nie wierzę, w ten jej udawany entuzjazm - Po prostu... nie jestem głodna.
- Nie jesteś głodna? - jestem zaskoczony - Co jadłaś w szkole, Kochanie? - pytam i czuję, że wszyscy na nas patrzą.
- Jabłko - podnosi głowę i patrzy mi w oczy. Jest niepewna, jakby się czegoś bała.
- Tylko?! - podnoszę głos, ale czegoś takiego się nie spodziewałem! Przecież była w szkole ponad sześć godzin!
- Chyba aż - zaciska usta i przypominam sobie, jak chłopcy wspominali, że nic nie jadła, kiedy mnie nie było.
- Boże, Em! Tak nie można! Musisz zacząć jeść, sporo schudłaś i koniecznie musisz to nadrobić - schyla głowę, włosy zasłaniają jej twarz i garbi swoje szczupłe ramiona. Boli mnie ten widok - Skarbie...
- Jace, powoli - spoglądam na Alexa, który kręci przecząco głową i kumam, o co mu chodzi.
- Już dobrze, maleńka - chwytam jej łokieć i zmuszam, żeby się podniosła. Sadzam ją na kolanach i mocno do siebie tulę. Obejmuje mnie i wtula głowę w zagłębienie mojej szyi. Wiem, że muszę jej dać trochę czasu na to, żeby ponownie zaczęła normalnie funkcjonować. Jednak przeraża mnie fakt, iż tak bardzo wyłączyła się z życia po moim odejściu. To nie jest przyjemna myśl - Wszystko w porządku?
- Tak... przepraszam - mówi cichutko, aż ledwo ją słyszę - Wiem, że powinnam jeść, ale nie mogę.
- Nie martw się, powoli do przodu - głaszczę ją po plecach i wtula się we mnie jeszcze mocniej.
- Wiecie co? Powinniśmy się wybrać do klubu w piątek - Emma odchyla głowę i patrzy na Hiuba zaskoczona - Trzeba się napić, odreagować, dobrze zabawić. Skoro wszystko wróciło do normy, czas zacząć żyć. Prawda, Em?
- Oczywiście. Bawcie się, nie zwracajcie na mnie uwagi i nie psujcie sobie zabawy.
- Co?! Chodziło mi również o Ciebie. Powinnaś pójść, mała. Zejdzie z Ciebie stres, poczujesz się lepiej.
- Na razie musi odpocząć, pomyślimy o tym w piątek. Chcesz się przespać, dziecinko?
- Nie - odpowiada od razu, jakby się czegoś przestraszyła. Co jest?
- Jesteś pewna? Może się położysz na chwilę, hmm? - na pewno ma za sobą wiele bezsennych nocy.
Jak na zawołanie przeciągle ziewa, zasłania usta dłonią i marszczy śmiesznie nosek. Kręcę głową i zbieramy się na górę. Przytula jeszcze Sarę, Lilly i czochra włosy Alexowi. Ten grozi jej palcem, Emma od niego ucieka i wskakuje mi na plecy, och. Jestem zaskoczony, bo to pierwszy objaw jej normalnego zachowania, odkąd wróciłem.
Przebiera się w krótkie dresowe spodenki i zwykłą bokserkę. Wskakuje do łóżka i przeciąga się. Zachowuje się nieco inaczej, swobodniej. Cieszy mnie to i w moje serce wkrada się iskierka nadziei, że może uda jej się dojść do siebie nieco szybciej. Pragnę tego, bo nie mogę patrzeć kiedy jest smutna, przybita, zawieszona. To takie dziwne i nie jestem do tego przyzwyczajony. Zawsze była taka pogodna, pełna życia i rozgadana. Tęsknię za tym...







18 komentarzy:

  1. O JEZUSIE !
    pisałam ci już że świetnie piszesz ?
    na pewno już ze 100 razy ale napisze ci jeszcze raz :D
    świetnie piszesz !!!
    rozdział piękny :)
    czekam na następny i nie mg się doczekać ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, boze, boze kocham to! Napisz jeszcze milion czesci błagam, kocham ich takich słodkich aaaaaa boze kocham to kocham Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko !
    Świetny rozdział kochana :)
    Masz ogromny talent ! :)
    Czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeeejciu :') kiedy opisujesz jak Emma ziewa, - to ja też ziewam, albo że marszczy nosek, - odruchowo tez go marszcze ^^ to takie jakbym ja była Emma =D i myślę, że bardzo dużo osób czuje to co ja, ale to jest świetne kochana :*
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham tego bloga omg on jest nie do opisania.
    Czekam na następny rozdział
    @aga_ belieber

    OdpowiedzUsuń
  6. Najslodszy jaki kiedykolwiek czytałam !!!! Uwielbiam !! Piszesz świetnie !! A ten rozdzial no po prostu awgbshdbdjfbfjj

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze że Emma już wróciła do tego świata i w miarę jest już okej. Biedna dziewczyna..
    Roooozdział cuuuudny! Wiesz o tym:*
    Buziaki xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowny, z reszta jak zwykle, kocham i czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  9. jedyne co mogę powiedzieć to kocham

    OdpowiedzUsuń
  10. Super jak zawsze!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. a jdkjhfjhf zajebisty!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaje***ty <3 kocham i czekam na next ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Statystyka

Layout by Yassmine